~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
środa, 31 stycznia 2018
1667. Z cyklu: Przeczytane (LXXIII) - Styczeń...

1. Philip Larkin, Zimowe królestwo. Przeł. J. Dehnel, Stronie Śląskie 2017;

2. Jonathan Safran Foer, Oto jestem. Przeł. K. Cieślik, Warszawa 2017;

3. Serhij Żadan, Woroszyłowgrad. Przeł. M. Petryk, Wołowiec 2013;

4. Wojciech Zajączkowski, Rosja i narody. Ósmy kontynent. Szkic dziejów Eurazji, Warszawa 2015;

5. Philip Roth, Everyman. Przeł. J. Kozak, Kraków 2016;

6. Timothy Snyder, Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie. Przeł. B. Pietrzyk, Kraków 2015;

7. Anna Piwkowska, Wyklęta. Poezja i miłość Mariny Cwietajewej, Warszawa 2017;

8. Daria Galateria, Wersal. Etykieta na dworze Króla Słońce. Przeł. J. Nowakowska, Kraków 2017.

Tagi: książki
22:48, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 28 stycznia 2018
1666. The Remains of the Day...

„(…) posiadanie w teraźniejszości własnej egzystencji, uważność wobec chwili, każdej chwili, nie tylko tej uprzywilejowanej i wyjątkowej, bez poświęcania jej na rzecz przyszłości, unicestwiania w planach i projektach, bez traktowania jej jako tego, co ma szybko minąć, by stać się czymś innym. Niemal zawsze mamy zbyt wiele powodów, by pragnąć, żeby życie minęło tak szybko, jak to tylko możliwe, by teraźniejszość stała się jak najprędzej przeszłością, żeby już nadeszło jutro, ponieważ oczekujemy z niepokojem diagnozy lekarza, początku wakacji, ukończenia książki, rezultatu jakiegoś działania lub inicjatywy. I tak żyjemy nie po to, aby żyć, lecz aby życie dobiegło już końca, aby być bliżej śmierci, aby umrzeć”

[Claudio Magris, Podróż bez końca. Przeł. J. Ugniewska].

21:04, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 21 stycznia 2018
1665. Le Temps perdu...

„Dziedzic Popielski miał przemożne i potworne uczucie, że mija go świat i wszystko, co w nim dobre i złe; miłość, seks, pieniądze, uniesienia, dalekie wojaże, piękne obrazy, mądre książki, wspaniali ludzie – wszystko to sunie gdzieś bokiem. Czas dziedzica przemija. Wtedy w nagłej rozpaczy miał ochotę zerwać się i gdzieś pędzić. Ale gdzie i po co? Opadał na poduszki i dławił się nie wypłakanym płaczem”

[Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy].

niedziela, 14 stycznia 2018
1664. A Little Life...

„Czuła się, jakby jeden z jej zmysłów obumarł bez jej wiedzy czy zgody, jakby została umniejszona. Świat, która zwykła tak wychwalać, sycić się nim, wikłać się weń, odsunął się i nie czuła się już jego częścią. Odtąd jeśli potrzebowała pocieszenia, musiała pocieszyć się sama; jeśli miała być szczęśliwa, szczęście musiało zapłonąć za sprawą jej własnej natury. Krótko mówiąc, ludzie zdawali się nie oddziaływać na nią, nie mogli jej w niczym pomóc, a zatem jeśli miała żyć dalej, musiała czerpać siły po temu wyłącznie z samej siebie.

Może nie było w tym nic przerażającego. Ale nie chciała na to przystać. Była to jedyna rzecz, której nie mogła pokonać samym przystaniem na nią, jako że nie był to ani kaprys, ani nowy element samowiedzy, który pasowałby do jej próżności, lecz prawda, prawda w sensie, który wydawał się jej straszliwy, jak werdykt lekarza. Życie nie będzie już tak przyjemne jak dawniej. Będzie ciaśniejsze, mniej różnorodne, bardziej przewidywalne. Nie czekają jej niespodzianki. Nikomu już nie zaufa. Nikogo nie pokocha. A kiedy przyjdzie na nią czas, umrze, nie tylko nie zrobiwszy, podobnie jak większość ludzi, niczego wartościowego, ale też nie zrobiwszy niczego, co chciała zrobić”

[Philip Larkin, Zimowe królestwo. Przeł. J. Dehnel].

22:46, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
środa, 10 stycznia 2018
1663. Z cyklu: Nabytki książkowe (VII) - Historia...

Tagi: książki
22:21, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 03 stycznia 2018
1662. Nasza mała stabilizacja...

Miniony rok, dewastujący dla ustroju Polski i życia społecznego, w wymiarze osobistym wydaje się udany. Podwyżka oraz awans w pracy, Warszawa po trzech latach przerwy, kilka wycieczek (Poznań, Gołuchów, Kórnik i Rogalin, Kamieniec Ząbkowicki, Czocha, Wojsławice), 64 przeczytane książki, pięciocyfrowa suma oszczędności, od lipca wsparcie comiesięczne dla ważnych dla mnie spraw charytatywnych, politycznych (w sumie już 600 zł na PAH w Syrii, Polską Misję Medyczną – uchodźców z Aleppo, żyjących powstańców warszawskich, Szlachetną Paczkę, OKO.press i Akcję Demokrację)…

Później może niż inni, lecz chyba osiągnąłem wreszcie jakieś minimum stabilności. A przecież wciąż nie to, nie tu, nie tak – smutno, gdyby się miało na tym skończyć…

23:04, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi