~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
poniedziałek, 28 listopada 2005
3. Ciemność

  

Nic. Pustka. Otchłań jałowej pustyni.

Życie mi przecieka między palcami.

Całkowita apatia, bezczynność, brak jednej myśli.

Brak celu, konsekwencji działania. Brak przyszłości.

Spadam w jakąś wielką, głęboką dziurę, a światła z góry już nie widać... 

            

                    nie jest to przepaść Pascala

                    nie jest to przepaść Dostojewskiego

                    jest to przepaść

                    na miarę Pana Cogito

         

                    dni bezdenne

                    dni budzące grozę

                                        [Zbigniew Herbert, Przepaść Pana Cogito]

   

sobota, 26 listopada 2005
2. Der Bajazzo

  

Czemu właściwie ten blog ma służyć? – czy jest to uzewnętrznianie swych smutków, czy tworzenie alternatywnego życia, czy lekarstwo na samotność, czy zapełnianie pustki,  czy odreagowywanie nudy... Co niby mam tu pisać? I do kogo się zwracam? Po co to „wołanie na puszczy”? I czy naprawdę chcę, by ktoś mnie usłyszał?...

Mój blog. Moje tak zwane życie...

  

Ostatecznie godnym wynikiem tego wszystkiego jest rzeczywiście tylko wstręt, którym przejmuje mnie życie – moje życie – »to wszystko« i »w ogóle«, wstręt, który mnie dławi, podrywa, wstrząsa i znów z nóg zwala i który wcześniej czy później da mi potrzebną siłę, by załatwić się z tą śmieszną i nikczemną sprawą i zabrać się stąd. Być może, że wytrzymam jeszcze ten miesiąc i następny, że przez kwartał lub pół roku będę jeść, spać i pracować w ten sam mechaniczny, uregulowany i spokojny sposób, w jaki moje zewnętrzne życie upływało tej zimy i jaki znajdował się w przerażającej sprzeczności z obrzydliwym procesem rozkładowym mego wnętrza. Czyż się nie zdaje, że wewnętrzne przeżycia człowieka są tym silniejsze i tym bardziej męczące, im swobodniej, samotniej i spokojniej z pozoru żyje? Nie ma rady: trzeba żyć; i jeśli wzbraniasz się być człowiekiem czynnym i zamkniesz się w najcichszym pustkowiu, to zmienne zdarzenia bytu będą cię wewnętrznie opadać i będziesz musiał w nich sprawdzać swój charakter, czy jesteś bohaterem, czy błaznem.

Sprawiłem sobie ten czysty zeszyt, aby opowiedzieć w nim swą »historię«, po co właściwie? Może, aby mieć w ogóle coś do roboty? Może z zamiłowania do psychologizowania i aby delektować się koniecznością tego wszystkiego? Konieczność jest tak pocieszająca! Może też, aby chwilami rozkoszować się pewnego rodzaju wyższością nad sobą samym i czymś jakby obojętnością? Gdyż obojętność, wiem, byłaby rodzajem szczęścia

                           [Thomas Mann, Pajac. Przeł. L. Staff].

  

20:07, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
czwartek, 24 listopada 2005
1. Zbędność

  

Dlaczego właściwie Dziennik człowieka zbędnego? Czyżby z wciąż żywej fascynacji Pieczorinem? Z poczucia nieprzystawalności do współczesnego świata, niepotrzebności?... Tłamszę w sobie niezadowolenie, gniew, pogardę, ale nie mam sił, by cokolwiek zmienić. Umiem tylko myśleć, analizować, rozprawiać, ale nie działać. I chyba właśnie o tym to będzie. A the rest is silence...

   

               Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia

               wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką

               żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery

               łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś

               nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

                                   [Zbigniew Herbert, Tren Fortynbrasa]

  

Archiwum
Tagi