~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
niedziela, 30 listopada 2014
1443. Z cyklu: Przeczytane (XXXV) - Listopad...

  

1. Ira Berlin, Pokolenia w niewoli. Historia niewolnictwa w Ameryce Północnej. Przeł. D. Cieśla, Warszawa 2010;

2. Anna Świderkówna, Hellada królów, Warszawa 1999.

  

Tagi: książki
21:10, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 23 listopada 2014
1442. Entirely sure...

  

„Pytanie, co wolno umieścić w dzienniku, a co powinno na zawsze pozostać zatajone, dotyczy sedna całego jego pisania. Jeśli będzie musiał odmawiać sobie wyrażania nieszlachetnych emocji – pretensji o to, że ktoś wdarł się do jego mieszkania, lub wstydu z powodu własnych porażek w roli kochanka – to jakże te emocje przeistoczą się w poezję? A jeśli poezja nie stanie się katalizatorem jego przemiany z człowieka nieszlachetnego w szlachetnego, czemu w ogóle miałby zawracać sobie nią głowę? Skąd zresztą pewność, że uczucia zapisywane w dzienniku są prawdziwe? Skąd pewność, że gdy pióro sunie po kartce, on w każdej chwili naprawdę jest sobą? Chwilami może i tak, a znów kiedy indziej nie wiadomo, czy po prostu nie zmyśla. Jak tu być pewnym? I czemu miałoby mu w ogóle zależeć na tej pewności?”

                [John Maxwell Coetzee, Młodość. Przeł. M. Kłobukowski].

  

21:40, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
czwartek, 13 listopada 2014
1441. Nielot...

   

Formuła tego-tu-pisania wyczerpuje się po raz kolejny – choć „raz kolejny”, skoro znów wspomniany, dowodzić mógłby blogowej (wy)trwałości. Brak inspiracji od wyjazdu z Warszawy. Wykorzystuję należne mi dni wolne na chwile we Wrocławiu – ciuchy w galeriach (wełniany płaszcz, nie ciepły i zbyt wąski, lecz po dziesięciu dniach namysłu decyzja, by nie zwracać – taki ładny), detale z aparatem (Rynek i Ostrów, baroki i gotyki, świeczka palona pod ikoną w katedrze greko-katolickiej, gdzie zrekonstruowana kaplica Hochberga). Na co dzień koszmar pseudopracy – siedzę bezczynnie, czasami ksero, podpisy na fakturze, sporządzanie dyplomów, zestawienia w Excelu, ale to wszystko góra kilkadziesiąt minut; farsa, a tak czy owak te osiem godzin męczy. Popołudniami znów nie-do-zwalczenia słabość, „utraty przytomności” (niskie ciśnienie, niedobór jakiegoś hormonu czy cukrzyca?), a mimo to już czwarty miesiąc ćwiczę każdego dnia, chudość uatletyczniam. Komplementują na Kumpello, mnie w głowie tylko Bambi (prześliczny chłopiec, z którym się nie ma już jak spotkać). Tak chciałoby się Poezji i Miłości – a tu samotność, proza życia. Jak Amor na Pegazie – bez łuku, którym by można razić, z sobą wiązać, wraz z koniem na zbyt małych skrzydłach, by wzbić się i ulecieć…

   

      

  

„Co jednostkę twórczą dnia dzisiejszego wyróżnia, to poczucie wyższości nad ludźmi, poczucie, że stoi poza interesami doczesnymi gromady, i przede wszystkim poczucie, że jego instynkty idą na marne, że źródło jego sił stopniowo wysycha – dzieje jednostki twórczej stają się smutną historią zahamowanej woli i źle skierowanych popędów. Stają się dziejami powolnego obsuwania się góry, gdzie woda, nie znajdując innego ujścia, wsiąka w zwały skalne, rozkłada je i rozsadza, rozprzęgając ich wewnętrzną spoistość.

Stąd tęsknota za wyzwoleniem i wybawieniem, tęsknota niebezpieczna, trzepocząca skrzydłami, aby wzlecieć wzwyż i w dal.

Lecz tęsknota owa nosi wyraźną cechę: świadomość beznadziejności, pełną świadomość, że upragniony cel jest urojeniem”

[Stanisław Przybyszewski, Z psychologii jednostki twórczej. Chopin i Nietzsche].

  

poniedziałek, 03 listopada 2014
1440. Żywi i martwi...

  

Dwa dni na grobach; w sobotę, pierwszego listopada, byłyby setne urodziny ojca mamy – umarł przed prawie dwudziestoma dziewięcioma laty, mam jedno z nim wspomnienie. Z pozostałymi dziadkami nieco więcej, lecz równie obojętne. Aura prawdziwie letnia, nie jesienna – zlatują do chryzantem pszczoły, motyle przysiadają na nagrobkach, ludzie zdejmują kurtki. Pogoda zachęca do spacerów. Tymczasem nuda w pracy – powinno się w Warszawie być i z aparatem chodzić, ze Ślicznym Chłopcem spotkać. Ja tu, On tam – i znów nie można zbliżyć się do tego, na kim ci zależy. Ucieka mi sprzed nosa szansa na coś więcej, niż tylko zapoznania się przyjemność…

   

Tagi: homo rodzina
22:32, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
Archiwum
Tagi