~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
środa, 30 listopada 2016
1600. Z cyklu: Przeczytane (LIX) - Listopad...

1. Brian Moynahan, Leningrad. Oblężenie i symfonia. Przeł. J. Korpanty, Warszawa 2016;

2. Sylvie Germain, Tobiasz, syn Teodora. Przeł. M. Hołyńska, Warszawa 2004;

3. Wiktor Pielewin, „Omon Ra” i inne opowieści. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk, Warszawa 2007;

4. Stanisław Cynarski, Zygmunt August, Wrocław 2004.

Tagi: książki
21:53, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 21 listopada 2016
1599. Stranger Danger...

Dwie koleżanki z pracy, z którymi jestem tu najbliżej, najswobodniej, próbują podpytywać, co robię po godzinach, jak spędzam każdy wieczór (widocznie wzbudza coś w mym otoczeniu wątpliwości, wydaje się odmienne, intryguje). Potem zdziwienie odnośnie nielubienia alkoholu, niepróbowania nigdy papierosów, braku kontaktu z „trawką”. I że nie bywam w knajpach, nie chodzę na imprezy. Ale masz przecież jakichś znajomych? – pytanie trafia celnie. Udaje się wymijająco odpowiedzieć, zaraz odejść. Wiem, że o życiu seksualnym, mieszkaniu z rodzicami doplotkowały sobie pewnie same, a jednak kusi mnie przez chwilę, by poczuć znów smagnięcie bicza, podsłuchać je pod drzwiami…

„Niekiedy odczuwałem osobliwe ciepło w głębi serca na myśl, że zostaję uznany za osobę szaloną”

[Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

poniedziałek, 14 listopada 2016
1598. Lonely in a crowd...

Przyjęcie na osiemnaście osób w restauracji (siedemdziesiąte urodziny jednej z ciotek) – większość rodziny ze strony mojej mamy. Nie bywam zasadniczo – tym razem się nie dało. Mniej picia niż można było się spodziewać (mały kieliszek wódki sączę na cztery raty, do tego większy wina domowej roboty – ten tylko alkohol mi smakuje); jedzenia nadto, dobre. Córka jednej z kuzynek, już maturzystka (jestem aż taki stary?), piękniejsza niż pamiętam – bardzo mi przypomina Keirę Knightley. „Nawet pedały mi nie przeszkadzają, o ile nie dobierają się do mojej dupy”, mówi jej ojciec na dowód tolerancji, kiedy rozmowa schodzi na napięcia narodowościowe (to przekonanie heteroseksualnych mężczyzn, że gej to tylko czyha, by na nich wręcz się rzucić). Siedzę przez siedem godzin – nie umiem się przywitać ni pożegnać (ktoś tam wyciąga rękę, ktoś całuje – ta sztuczność ocierania się policzkiem), milczę przez cały czas (wypowiedziałem może kilka krótkich zdań). Obcy, nieprzystający, wrogi. Będzie mi jeszcze kiedyś potrzebna ta rodzina, ale już teraz żyjąc w pustce, mieć nigdy jej nie będę…

„Lęk egzystencjalny na dzień dzisiejszy: jestem na oko rzecz biorąc najzdrowszy ze wszystkich krewnych i przyjaciół. Mam szansę przeżyć (…) wszystkich i dogorywać w kompletnej izolacji” [Zdzisław Beksiński].

22:47, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
poniedziałek, 07 listopada 2016
1597. Tout texte se construit comme mosaïque de citations...

Znów kryzys, bierność, marnowanie. Nie dni już, nie tygodnie – miesiące pustki, lata. Pisanie jako odnotowywanie niepisania. Bez celu, bez pomysłu – stwierdzając po raz enty. Zapowiadało kiedyś się, służyło wiwisekcji, a teraz obumiera. Już chyba tylko cudze słowa odtąd – gdy nie ma życia wokół, w tobie, trwa się przez rzadkie przebudzenia, śniąc losy innych, kradnąc je i przypisując sobie…

„Właśnie za to cię cenią, miernoto! Wiedzą, że kiedy trzeba, umiesz wziąć się w kupę, cytacik przytoczyć albo podsunąć sformułowanie. Za to właśnie wybaczają ci te wszystkie ataki marazmu!”

[Wasilij Aksionow, Oparzenie. Przeł. S. Kędzierski].

Archiwum
Tagi