~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
wtorek, 31 grudnia 2013
1341. Z cyklu: Przeczytane (XXIV) - Grudzień...

  

1. Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979, Kraków 2012;

2. Sławomir Mrożek, Baltazar. Autobiografia, Warszawa 2006;

3. Sławomir Mrożek, Wybór dramatów. Tom I-II [Policja, Tango, Vatzlav, Garbus, Emigranci, Krawiec, Ambasador, Portret, Miłość na Krymie], Warszawa 2000;

4. Philip Roth, Lekcja anatomii. Przeł. I. Szymaniak, Poznań 2006.

  

Ogółem w 2013 roku: 39 książek (40 tomów), o 24 mniej niż w 2012 (63). Czytelniczo tendencja spadkowa, za to poczucie otępienia i marazmu wciąż narasta...

  

niedziela, 29 grudnia 2013
1340. Wojciech Kilar (1932-2013)...

  

Miał niebywały talent do melodii – szerokich fraz, tematów rzewnych i miłosnych, zapętlających się i tych nerwowych, szarpiących podrygiwań jak tykanie diabolicznego mechanizmu. Niekiedy smyczki w tle niesłyszanego dotąd dzieła wchodziły w tak specyficzną „góralskość”, że w ciemno można było zgadywać autora. Współtworzył polskie kino na równi z największymi reżyserami, operatorami, aktorami. Nie sposób wyobrazić sobie dziesiątek filmowych scen bez jego „podkładu”, co potrafił zdominować cały obraz. Ostatecznie zostaje w pamięci to, co najpiękniejsze: kadry i muzyka. Poniekąd był malarzem…

  

sobota, 28 grudnia 2013
1339. Do fragmentu z Philipa Rotha dopisane...

 

– Czym się pan zajmuje?

– Nie mam pracy.

– Taki inteligentny, młody człowiek jak pan?

– Właśnie dlatego. Oszczędzam swoją inteligencję i ratuję młodość...

  

Tagi: praca
21:52, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
środa, 25 grudnia 2013
1338. Wish You...

  

Żeby nareszcie zabłysła gwiazdka w Twoim życiu…

I żebyś nawet w taki dzień pamiętał, jak sobie je marnujesz…

  

           „Żal człowiek odczuwa sam. Poczuciem winy obdarzają go inni”

               [Karel van Loon, Ojciec i ojciec. Przeł. E. Jusewicz-Kalter].

  

poniedziałek, 23 grudnia 2013
1337. In God We Trust...

  

„Lourdes” (Austria / Francja / Niemcy’2009; reż. Jessica Hausner) i „Ludzie Boga” (Francja’2010; reż. Xavier Beauvois). Gdy mam jakoś określić (pod pewnym względem przeciwstawne) oba filmy, ciśnie mi się na usta słowo „czysty”. Przepięknie jest to prowadzone – dokumentalność, dająca efekt autentyzmu, dbałość o każdy kadr i wyciszenie. Z boku, bezstronnie, zbliżając się do ludzkiego zawierzenia. Bo wszak nie Bóg, lecz człowiek wobec Niego jest ciekawy – z tymi bez odpowiedzi pytaniami, rozczarowaniem i cierpieniem, nadzieją i miłością, ofiarami…

  

czwartek, 19 grudnia 2013
1336. The Sweetest Thing(s)...

  

We wtorek chmara gwarnych ptaszków na luterańskim cmentarzu – sprawdzam w domu przewodnik Collinsa i okazuje się, że pierwszy raz widziałem dzwońce. Duża radość z poznawania dzięki książce wciąż nowych gatunków. Wczoraj na Zamku Królewskim, gdzie wystawa „Wersal Marii Leszczyńskiej. Sztuka dworska we Francji XVIII wieku”. Cudowne portrety jednej z mych ulubionych epok – nazwiska i obrazy widziane dotąd w albumach przechodzą przed oczami, wywołując uśmiech rozpoznania: Jean-Baptiste van Loo, Hyacinthe Rigaud, Alexander Roslin, Pierre Gobert, François-Hubert Drouais, Alexis-Simon Belle, zwłaszcza zaś Jean-Marc Nattier; doprawdy: czysta słodycz. Żywość kolorów, miękkość kobiecej skóry, koronki i rumieńce. Finezje rokokowej mody, świat jako barwny spektakl – powinienem urodzić się markizem w okresie Regencji… Dziś nieco spacerowo, na biało odnowiony Zamek Ujazdowski i (wreszcie bez żebraka!) zdjęcie kościoła wizytek – być może ostatnie tu w tym roku (wyjeżdżam w weekend), który, przynajmniej w tym aspekcie, tak owocny…

  

Tagi: Warszawa
23:36, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 17 grudnia 2013
1335. Dom & Wnętrze...

  

Cieknąca spłuczka, wolno schodząca woda z umywalki, zatkana muszla. Po dwóch dniach nerwowej walki ostatnią udaje się udrożnić, ale wrażenie, że jak psy się upodabniają do swych panów, tak hydraulika mieszkania zaczyna naśladować moją fizjologię. Trzeba by jeszcze tynki złuszczyć dla pełnej analogii, światła przygasić, wyłączyć ogrzewanie…

   

19:30, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 15 grudnia 2013
1334. El Orance - Peter O’Toole (1932-2013)...

  
Ależ to była twarz – łagodność i szaleństwo jednocześnie. Kradł innym spektakl nawet z drugiego planu, na pierwszym potrafił otrzeć się o geniusz (dwa razy Henryk II). Ale ze wszystkich jego świetnych ról i tak mogłaby zostać tylko jedna – takimi przypadkami światowe kino ilustruje swą historię. Od moich młodych lat zachwyt błękitem jego oczu na tle piasków; wielbłądy – żaglowce pustyni, zdobyty pociąg, straszliwe i upajające „Żadnych jeńców!”. Aktor przesłonił niegdyś odgrywaną postać, dziś Lawrence się rozpłynął w miraż na horyzoncie Arabii…

  

23:50, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 13 grudnia 2013
1333. Tiempo de silencio...

  

Nie piszę do niej, zwlekam, już ponad dwa miesiące. Listy uświadamiają dystans, a na ten się nie godzę. A przecież nie chcę zerwać i nie wystarcza mi jej widmo, wciąż obecne. Szepcę i tulę się, całuję; imaginuję sobie wspólne życie, wykreślam z niego innych. Ale to wszystko przecież tak jałowe, jednostronne… Tęsknię za jej choć jednym słowem – i lękam się, bo przecież każde bez tamtych już emocji…

  

„Noc, świat pogrążony w ciszy, jakby nikogo tu nie było, nawet mnie samego. (…) Nie zgadzam się na taką samotność. Dlaczego nie wracasz i mnie nie dręczysz? Przynajmniej tego bym od ciebie oczekiwał. Skąd ta cisza, dzień po dniu, noc po niekończącej się nocy? Przypomina mgłę, to twoje milczenie”

                          [John Banville, Morze. Przeł. J. Jarniewicz].

   

wtorek, 10 grudnia 2013
1332. Tristes, froides...

  

Przychodzą dwa prześliczne, opasłe (razem niemalże 3 tysiące stron) tomy Szekspira w przekładzie Barańczaka – straceńczo sobie z końcem tego roku pofolguję, głodować będę w przyszłym. I jeszcze do Czułego Barbarzyńcy po raz pierwszy, bo już bodajże tylko tam „Podróż do kresu nocy” dostać można. Sympatyczne nawet miejsce, jego właściciel – Tomasz Brzozowski – siedzi z laptopem w oknie, lecz jeśli książki, to już nie przekąski, więc szybko wychodzę. Renifery świetlne przy Skwerze Hoovera, stożek z cukierkami obok Zamku i choinka z misiem na Rynku Nowego Miasta, gdzie dla Radia Plus wypowiadam się odnośnie kwestii obniżenia czynszów dla właścicieli tamtejszych lokali (i o terrorze ciszy nocnej przy okazji). Niby niezbyt chłodno, lecz nie mając w co się godnie ubrać, już przemarzam

Dwa tygodnie i Wigilia, znów wyjazd do rodziców – jak znaleźć radość w tym, co mnie nie cieszy wcale, nie budzi żywych wspomnień…

  

      

  

sobota, 07 grudnia 2013
1331. Pictures at an Exhibition...

  

Niemal żadnego zdjęcia plenerowego przez listopad. A przecież dwadzieścia pięć tysięcy przez dwa i pół roku, odkąd tutaj. Bez wyróżnienia też w konkursie organizowanym przez Łazienki (połowa z nagrodzonych ma dyskwalifikujące błędy, szczerze mówiąc). Za to dwie fotografie (pod nazwiskiem) wybrano do zilustrowania hasła o Warszawie w Wikipedii.

Kwintesencja mojego stylu kadrowania i ambicji: naj-ładniej i bez-osobowo – na tyle, by do encyklopedii, na pocztówki…

  

20:45, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
czwartek, 05 grudnia 2013
1330. Misja szaletu publicznego...

  

Szanowni Państwo,
Chciałbym wyrazić swoje najgłębsze oburzenie audycją Jakuba Strzyczkowskiego „Za, a nawet przeciw”, wyemitowaną 4 XII 2013 roku w Programie III Polskiego Radia. Forma pytania, jakie skierowano do słuchaczy – „Czy w Polsce mamy dyktaturę mniejszości seksualnych?” – jak i zachowanie samego prowadzącego, stały się impulsem do publicznego wygłoszenia steku obrzydliwych pomówień i wulgarnych określeń w stosunku do nieheteronormatywnych obywateli polskich. Nie da się tego usprawiedliwić ideą „misji publicznej” czy potrzebą poruszania istotnych kwestii społecznych. Była to bowiem forma nagonki i linczu medialnego, seans pogardy i nienawiści, liczący na poklask najprymitywniejszych warstw społecznych. Taka jest, najwidoczniej, Państwa obecna grupa docelowa. Istnienie pewnych poglądów nie usprawiedliwia jednak bezrefleksyjnego ich powielania, zaś sami dziennikarze powinni poczuwać się do odpowiedzialności za formę dyskursu publicznego.
Czuję się osobiście obrażony Państwa – realizowaną z funduszy publicznych – audycją. Od dziś rzeczony program będzie dla mnie synonimem radiowego brukowca i rynsztokiem, prezentującym poglądy spod budki z piwem.
Z nieposzanowaniem!

 

poniedziałek, 02 grudnia 2013
1329. „Przy drzwiach zamkniętych”...

  

Znowu korytarzowe awantury – zaciekawiony, wściekły, zalękniony próbuję coś wyłapać, podsłuchuję. Ktoś wali długo rankiem do sąsiedniego mieszkania, jakaś kobieta chce się widzieć z inną, zaś facet od tej drugiej nie chce jej wpuścić. Szarpią się, ale prawdziwe „atrakcje” piętro niżej, już wieczorem. Wrzaski, znów ktoś nie daje się wyrzucić, rękoczyny. Nagle przeciągłe „A-aaa!” – i z miejsca cisza. Wyobrażam sobie śmiertelny cios lub zepchnięcie ze schodów. Podjeżdżają aż trzy radiowozy, mundurowi wypalają papierosa – i po wszystkim… Niechby się pozabijali wreszcie – byłaby przynajmniej rzeczywista inspiracja do pisania…

  

„[11 I 1963] Tutaj trzeba wytrzymać podwójny ciężar. Swojej własnej nieznośności dla siebie samego plus okazów obcych, które codziennie narzucają się ze swoją francą”

                       [Sławomir Mrożek, Dziennik. T. I. 1962-1969].

  

Archiwum
Tagi