~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
piątek, 31 marca 2017
1612. Z cyklu: Przeczytane (LXIII) - Marzec...

1. Philip Roth, Upokorzenie. Przeł. J. Kozak, Warszawa 2011;

2. Zeruya Shalev, Co nam zostało. Przeł. A. Halbersztat i B. Kocejko, Warszawa 2013;

3. Władimir Sorokin, Zamieć. Przeł. A. L. Piotrowska, Wołowiec 2013;

4. Janusz Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit – upadek – relikty, Poznań 2013;

5. Andrzej G. Kruszewicz, Ptaki Polski. Tom 2, Warszawa 2016.

Tagi: książki
21:13, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 28 marca 2017
1611. Birdman...

Zaczyna się otwieranie okien w pracy i przeciągi. W ubiegły poniedziałek jednak straszne zimno – wieczorem katar, rozwijający się przez dni kolejne, w a piątek wieczór już gorączka, mocno zmieniony głos i kaszel. Weekend pod kocem, sennie, bez czytania. Wczoraj wyraźnie lepiej, ale też pierwszy raz urlop na żądanie, by jeszcze dojść do siebie. A dziś do pracy, gdzie oczywiście beze mnie zaraz zaległości. I z miejsca katar zatokowy, niemożność oddychania. Zwalniam się kilka godzin wcześniej, a jutro do lekarza…

Nie można było jeszcze się nacieszyć słońcem i niebem, białymi obłokami. W oko mi wpada każdy ptak, gdy idę, jadę, patrzę. Kos zadomawia się pośród najbliższych bloków, zaczyna dzień i kończy koncertami. Rudzik wygląda z krzaków pośród działek, w parku na tej samej gałęzi stukają cztery sójki, kowalik podlatuje z dróżki na pniak po ściętym drzewie, by zacząć śmiesznie śpiewać (pierwszy raz widzę go w tej pozycji – dotąd na pionie pnia, najczęściej głową w dół), w jednej z mijanych wsi wysoki komin, gniazdo, a w nim dziś pierwszy bocian, czapla na moście, wokół stadionu pliszki siwe, pod siatkę jego elewacji chętnie wlatują kopciuszki, a tam, gdzie pusty peron pośród pól, gdzie codziennością już żurawie, gęsi, myszołowy – dostrzegam kilka razy w dali parę czajek, akrobatyczny lot godowy samca (najbardziej sensacyjna z moich obserwacji ornitologicznych, duże zadowolenie z trafnego rozpoznania). Chciałoby się zatrzymać, podejść, zrobić zdjęcie – bo przecież żadna praca nie jest warta, by spiesząc do niej, marnować tak przyjemne okazje…

Tagi: praca
22:23, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 15 marca 2017
1610. Coraz wyżej, coraz dalej...

Firma się podzieliła, nowa zabrała część klientów, pracowników, kolejni rezygnują z pracy – już wszyscy z tych nielicznych, do których udało mi się zbliżyć. Ty też znajdź sobie coś, mówi mi koleżanka. Przy Twoim wykształceniu musisz mierzyć ambitniej. Sęk w tym, że aspiracje w życiu nie wiążą mi się z pracą, a jej fizyczna monotonia ma dla mnie większy powab niż kreatywność wyzwań. Zabawne, że tak pragnąc być w cieniu wciąż, wysuwam się na czoło. Kieruję nieformalnie pewną grupą, powierza mi się nadzór nad czymś, wiele sam chcę przypilnować. Brakuje rąk do pracy, nie starcza czasu mi na wszystkie obowiązki – a mimo to podwyżka dziś (do dwa czterysta brutto oraz premie – 15% standardowa i druga za wyniki), awans (starszy inspektor – brzmi cokolwiek wiekowo). I nawet jeśli co dzień mnie ogarnia zniechęcenie, i marzę, by to rzucić, powrócić do Warszawy – to muszę trzymać się za wszelką cenę tego miejsca. Najlepsza praca z tych żałosnych, jakie miałem, oddala mnie od marzeń i poczucia spełnienia. Zawsze coś za coś, bez polotu, przyjmując miast zdobywać, tracąc to, co najbliższe, najważniejsze…

Tagi: praca
23:02, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
Archiwum
Tagi