~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
sobota, 30 kwietnia 2016
1562. Z cyklu: Przeczytane (LII) - Kwiecień...

1. Mark Lawrence Schrad, Imperium wódki. Alkohol, władza i polityka w Rosji carskiej. Przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2015;

2. Mark Lawrence Schrad, Imperium wódki. Pijana polityka od Lenina do Putina. Przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2015;

3. Maria Razumovsky, Razumowscy. Rodzina na carskim dworze 1730-1815. Przeł. S. Błaut, Warszawa 2005.

Tagi: książki
22:30, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 23 kwietnia 2016
1561. Black and White...

Wczoraj nareszcie Wrocław, zakupowo. Książka w Empiku (darmowa, bo z karty 50 zł za ankiety w sieci), cztery T-shirty (dwa najładniejsze, z karczkiem w kwiaty, dzień wcześniej wypatrzone w Internecie, w sklepach już niedostępne – uroki wybierania się do miasta raz na kilka tygodni; będąc z prowincji, wciąż jesteś opóźniony, w każdym względzie), blazer à la kurtka motocyklowa, bielizna, dżinsy. Prócz bieli i błękitów coraz więcej w moim ubieraniu się szarości, czerni. Noszę żałobę – po Ani i Warszawie, uzewnętrzniam monochromatyzmy egzystencji…

Tagi: Wrocław
23:54, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 20 kwietnia 2016
1560. Elementary...

Kolejni, dowiadując się z przekazywanych sobie wieści o mym wieku, muszą się u mnie upewnić osobiście. Ciągle to zaskoczenie. Miłe. Choć może to nie tylko wygląd tak zdumiewa, lecz to, że ktoś mający tyle lat, pracuje na podobnym stanowisku. Bo oni średnio młodsi o lat dziesięć, góra trzydziestka – w całym back office (liczącym kilkadziesiąt osób) ja jestem najstarszy. Ustąpić muszą mi w tym względzie nawet lider zespołu, kierownik działu, dyrektor departamentu. Słyszę gdzieś za plecami o ich wakacjach za granicą, związkach, kredytach na mieszkanie, teatrach i siłowniach, i zastanawiam się, tysięczny raz, gdzie zmarnowałem życie... Jako jedyny chyba mieszkam z rodzicami. Ja tylko nie z Wrocławia…

Z Warszawą też podobnie. Gdy informuję ich, że tam spędziłem kilka lat, zawsze wyrywa im się to pytanie. To co tu teraz robisz? Gdzieś, nawet w nich – zadowolonych, już stabilnych – tkwi ta świadomość, jasna prawda, że jeśli już wyrwało się z prowincji, za nic nie wolno wrócić. Ja właśnie tym zgrzeszyłem…

„Człowiek, który pragnie opuścić miejsce, w którym żyje, nie jest szczęśliwy”

[Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu. Przeł. A. Holland].

22:59, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
sobota, 16 kwietnia 2016
1559. Masz, korzystaj!...

Je na stojąco, przy szafce w korytarzu. Ale porusza się już, wstaje, chodzi. Ma teraz laskę oraz kulę. W odstawkę działka, rower i samochód (nieważny od jakiegoś czasu przegląd – kto załatwi? Trzeba już chyba sprzedać), fotograficzny drogi sprzęt. Zastrzyki i tabletki, zapisy na rehabilitację, możliwa operacja. Boi się zostać sam, łaknie kontaktu, co chwila próbuje zagadywać. Zdany na pomoc żony, która ubiera go, do łez przywodzi. Z synem, co nie potrafi okazywać ciepłych uczuć, się odezwać. Przed rokiem na emeryturę, by teraz być zamkniętym w domu – ten, co nie potrafił siedzieć w jednym miejscu. Kaleką być. To właśnie bezsens tej harówki zwanej życiem – czas wolny się zdobywa dopiero na starość i cierpienie…

Tagi: rodzina
22:18, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 09 kwietnia 2016
1558. Tout va mal...

A jednak bez poprawy. Gorzej. Dzień w łóżku, noc jęczenia. Wysiłek kuśtykania do łazienki. Silny mężczyzna staje się małym dzieckiem. Ten cichy, drżący głos. Jego nerwowość, rzucanie się, napięcie potęgujące jeszcze ból – skupia się tylko na nim, a brak mu cierpliwości, żeby cierpieć (jak gdyby całe to pieprzenie na niedzielnych mszach, żeby „nieść krzyż”, było coś warte, pomagało). Woła do żony „Ratuj mnie!”, do siebie czy do kogoś „Jezu!” (ale Tamtego nigdy nie wzruszają tragedie choćby milionów innych. Każda religia jest maską obojętności Boga, obrazą przyzwoitości, miłosierdzia). Bezsilność – jego, nasza. Jak pomóc, jak zabrać na badania do Wrocławia (syn-łajza nie ma wszak prawa jazdy), sprowadzić w dół trzy piętra. Sam miałem dzisiaj jechać na zakupy odzieżowe – jedna z niewielu moich chwili prywatności, raz na kilka tygodni. Zostaję, bo trzeba zrobić bardziej przyziemne sprawunki, być w domu, gdy wyjdzie mama. Nie da się czytać nic, oglądać ze świadomością, że on tam, za ścianą. Nie słyszeć, nie przejmować się. Mniej jeszcze odtąd życia swego – piekłem mi wydawało się dotychczas, ale czekają jeszcze niższe jego kręgi…

Tagi: rodzina
23:42, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 04 kwietnia 2016
1557. Ojcowie i dzieci...

Tata od kilku tygodni połamany. Jakieś potworne bóle, skurcze – kręgosłup, nogi – nie sposób się poruszać, nie można leżeć, siedzieć. Nie pomagają tabletki i zastrzyki. Co jakiś czas coś jakby przeszywający spazm, tłumione z trudem łkanie, westchnienia „Boże” – nie można nic poradzić. Dopiero dzisiaj ulga, nadzieja na poprawę. Ale nie sposób myśleć coraz częściej o tym, co będzie później, jak się przeciągnie to nie do wytrzymania, jak sobie radzić z tym samemu; o pustce ostatecznej, która przyjdzie po nich i że – dla wyzwolonego wreszcie – ich koniec nic dla mnie nie skończy…

„Nie wierzę w teorię, według której stajemy się naprawdę dorośli dopiero wtedy, gdy umierają nasi rodzice; nigdy nie stajemy się naprawdę dorośli”

[Michel Houellebecq, Platforma. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

Archiwum
Tagi