~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
niedziela, 28 maja 2006
82. Quid est veritas?

  

Czy jestem chory?

Czy powinienem się leczyć?

Czy, gdybym był zdrowy, byłbym sobą?

Czy demon choroby więzi mnie – prawdziwego – we mnie?

Czy też wyzwala – we mnie – wszystko to, co stanowi – o mnie?

  

23:53, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 26 maja 2006
81. Utrata

  

Wczoraj został przerwany zaklęty kołowrót poniedziałków.

Dajesz mi siłę i zabijasz mnie.

Przywracasz sens i odbierasz nadzieję.

  

                    Ty zawczasu

                    utracona kochanko. Ty, która nigdy nie przyszłaś,

                    nie wiem, jakiej muzyki tony lubisz.

                    Nie próbuję, gdy rozkołysze się przyszłość,

                    rozpoznać ciebie. Wszystkie wielkie

                    obrazy we mnie, w oddali doświadczony krajobraz,

                    miasta, wieże i mosty i nie

                    przeczuwany zakręt drogi,

                    i potęga krajów

                    owych, przenikniętych niegdyś przez bogów:

                    wszystko urasta we mnie do znaczenia

                    dzięki tobie, która mi umykasz

                                   [Rainer Maria Rilke. Przeł. M. Jastrun].

  

Wieczorem miałem napad lęku i płaczu.

Chciałem skulić się w sobie, a świat krzyczał.

  

wtorek, 23 maja 2006
80. Obok siebie

  

Rozmijamy się wciąż…

    

Tagi: kobiety
22:59, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
niedziela, 21 maja 2006
79. Czas niszczy wszystko

  

Z piekła do raju i z powrotem.
Oglądałem wczoraj na kanale TV4 słynny film Nieodwracalne (2002) Gaspara Noé. 12 scen, a mówi się tylko o tych dwóch rzeczywiście wstrząsających. Zabójstwo i gwałt. Opowieść prowadzi od kręgów piekła (wirowanie kamery) do raju – ale przecież film opowiadany jest od końca. Sielski finał tego obrazu nie jest finałem opowieści. Jest jej początkiem. Nie ma więc nadziei, choć do niej doszliśmy. Tragicznego biegu wypadków nie da się odwrócić. I nie będzie happy endu ani triumfu sprawiedliwości ani nawet prozaicznej (a przecież zrozumiałej) zemsty, bo – mało kto to zauważa – ale to nie gwałciciel został ukarany.

  

Nadzwyczaj mocne kino. I tak właśnie trzeba było to opowiedzieć.

Reżyser nieźle nami manipuluje: ponieważ oglądamy film od końca, dopiero po kilkudziesięciu minutach „usprawiedliwiamy” zabójstwo z jego początku, ale przecież już zapomnieliśmy jak wyglądał ów zabity, więc przyjmujemy, że to gwałciciel. Ten, który mordu dokonuje, mamy więc powód podchodzić do niego z rezerwą, okazuje się być tym łagodnym i spokojnym, który wciąż powstrzymuje przyjaciela przed szaleństwem. Szukający zemsty chłopak dziewczyny na przyjęciu budzi niechęć i wątpliwości, co do swojej wierności i odpowiedzialności. Gesty i słowa ze sceny gwałtu są powtórzeniem aktu miłosnego kochanków z finału (czyli początku). Z czerwonego podziemia piekieł (klub „Odbytnica”) przenosimy się do zielonego ogrodu. A opowieść o świecie rozpasania wraca w finale do mieszczańskiej stabilizacji i myśli o dziecku.
Ponieważ zabójstwo rzekomego gwałciciela oglądamy na początku, a potem gwałt, uświadamiamy sobie, że zemsta nie cofa tego, co się stało, nie odwraca przeszłości, nie unicestwia tragedii.

  

A co jest naprawdę wstrząsającą refleksją po seansie? Że przyzwyczailiśmy się do przemocy w kinie, do zbanalizowania zła. Jesteśmy jak ten człowiek, co w scenie gwałtu pojawia się w tle, przypatruje się przez chwilę i odchodzi. Tyle że my oglądamy wszystko od przodu, podeszliśmy bliżej. I nie odwracamy wzroku. A jutro obejrzymy inny film...

Kiedy kino przekracza granice? Czy wtedy, gdy pada w nim kilkadziesiąt trupów, wszystko odbywa się szybko i kwitowane jest zabawnym powiedzonkiem, czy wtedy, gdy oglądamy ze szczegółami jedną śmierć, na serio.

  

Ten film może oburzać. Na pewno szokuje. Nie jest dla każdego. Ale warto...

  

Tagi: filmy
19:29, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link Komentarze (7) »
sobota, 20 maja 2006
78. Oparcie

  

Znaleźć jakiś cel, sens. Jakiś punkt oparcia, gdy stoisz na końcu peronu, a pędzący pociąg zagląda ci w oczy. Pulsowanie krwi przechodzi w stukot kół nad twoją głową, a ty wyciągasz w transie ręce i nie ma nikogo, kto by cię powstrzymał. Lub popchnął...

  

                    Nad przepaścią stoję

                    i nie znam, gdzie drogi moje

                                   [Stanisław Wyspiański, Wesele].

  

wtorek, 16 maja 2006
77. Oświecenie

  

Wiedziałem dotąd, że jestem reprezentantem łże-elity, arystokracji Okrągłego Stołu, lumpenliberalizmu, zbrodniczego ateizmu, wyuzdanych środowisk homoseksualnych, piątym wierzchołkiem czworokąta, rezydentem agentury, potomkiem Komunistycznej Partii Polski, burą suką itd. Od dziś, dzięki posłowi Wierzejskiemu z LPR wiem, że jestem też pedofilem, gangsterem i dilerem narkotyków.

Pomyśleć, że mógłbym dalej żyć w nieświadomości. Że w nieświadomości mogło dalej pozostawać polskie społeczeństwo.

Ciekawe, czego jeszcze dane mi będzie się dowiedzieć. O ile dane mi będzie przeżyć.

Nie, nie zabiją mnie. Po prostu – włożą mi do ręki brzytwę.

  

Tagi: homo
18:18, alexanderson , Polityka / Historia / Polska
Link
poniedziałek, 15 maja 2006
76. Władza

  

Poczucie wyższości, które rodzi się w efekcie odrzucenia i upokorzeń z dzieciństwa.

Poczucie wyższości, które daje władza decydowania o powodzeniu lub nie sobie podległych. Biurko, gabinet, ukłony na korytarzu. I wiek. Będąc niemal ich rówieśnikiem, mam tym większą władzę.

Jestem kimś przez pięć godzin w tygodniu.

Leczę dziś swoje kompleksy z wczoraj – panując w sferze ułudy.

Zwłaszcza, że wciąż ustępuję i okazuję łaskę.

Władza powinna być miłosierna.

  

              *     *     *

  

Dopisane dzień później:

Czasem tak bardzo chce się coś napisać, że na siłę wymyśla się coś, co zdaje się być błyskotliwe i ironiczne, a dzień później wygląda żałośnie. Chciałem podkreślić ułudę swojej rzekomej władzy, bo przecież jako rówieśnik jestem ich partnerem, jako doktorant - też studentem, jako "miłosierny" - idącym im wciąż na rękę. Nie wyszło. Nie usuwam powyższego wpisu ze względu na odzew czytelników. Zresztą - coś on o mnie mówi. Być może jestem konfabulantem.

  

Tagi: studia
23:52, alexanderson
Link Komentarze (6) »
niedziela, 14 maja 2006
75. Noc

  

Nocne siedzenie godzinami, bez żadnej myśli. Patrzenie przez okno na opustoszały świat...

Kiedyś snułem dalekosiężne plany i marzenia. Powoływałem do życia fantastyczne krainy i zaludniałem je wedle własnego kaprysu. Odgrywałem role, osiągałem zamierzone cele, znajdowałem szczęście. Budowałem zamki na piasku.

Dziś nie ma nic. Żadnego ruchu, żadnej chęci. Jest tylko upływający czas. Tak namacalny, jak pulsowanie krwi w skroniach. Czuję go fizycznie, mógłbym go niemal dotknąć − wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Przepływa obok mnie, ale nie porywa zostaję na brzegu. Przyglądam się tylko.

Wyludniona ulica. Przymglone światło latarni. Ach, siedzieć tak już zawsze! Żeby nikt nie przeszkadzał. Żeby nikogo, niczego nie było. Żadnego ruchu. Żadnej myśli. Tylko ciemność...

  

I wtedy właśnie, w takich samotnych chwilach zaczynam się siebie bać…

  

21:05, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 12 maja 2006
74. Chiaroscuro

  

               Niebieskie migdały

               w różowych okularach

               Wielkie nadzieje

               wobec pustki i rozpaczy

   

               Zielone Elizjum

               w czarnych odmętach melancholii

         

               Mój Tartar

  

               Paleta rozmytych barw

               spływająca wodą –

                                             rzeką krwi

                                             morzem nadziei

                                             oceanem miłości

  

               Oto płótno w kolorze sjeny

               gotowe, by nanieść szkic

               Rozbity słoik ultramaryny

               Pryzmat

               w błękicie lazurowych łez

  

               Jestem malarzem!

  

środa, 10 maja 2006
73. Krzyk

  

Cisza, która mnie otacza. Cisza pośród szumu, zgiełku codzienności. Cisza pośród ludzi.

Taka cisza, że aż krzyczy…

  

poniedziałek, 08 maja 2006
72. Pięć

  

To już pięć tygodni.

Od pięciu tygodni Cię nie widziałem. Od pięciu tygodni miejsce naprzeciw mnie w pociągu jest puste.

Pięć tygodni pustych jak dwadzieścia sześć lat. Może zresztą tak jest lepiej…

  

Niech ktoś wreszcie spuści kurtynę…

  

piątek, 05 maja 2006
71. Mrok

  

Mamy triumwirat paranoika, kryminalisty i faszysty.

Ach, zasnąć i obudzić się za trzy i pół roku.

  

               Widzę, jak zasług mieniem kij żebraczy

               I jak się nicość napuszona wierci,

               I jak i szczerość przysięga inaczej,

               I jak niegodnym krzyże dają złote,

               I jak zdeptana jest dziewiczość miła,

               I jak prawdziwą ukrzywdza się cnotę,

               I jak przez słaby rząd kuleje siła,

               Jak wobec władzy sztuka mdłą jest w słowie

               I jak nad wiedzą pieczę mają błaźni,

               I jak prostactwem prostota się zowie,

               Jak dobro więźniem, a zło stróżem kaźni:

                    Znużon tym wszystkim, chciałbym odejść w ciemnię,

                    Jeno że nie chcę, byś został beze mnie

                              [William Shakespeare, Sonet LXVI. Przeł. J. Kasprowicz]

    

czwartek, 04 maja 2006
70. Starania

  

Co warte są wszystkie moje ideały, cały ten świecki humanizm, jeśli nie potrafię nad sobą zapanować w chwilach gniewu, jeśli wciąż ranię moją tak kochaną mamę, jeśli pewnych rzeczy u ludzi, w świecie nie potrafię wybaczyć, a szereg innych (wiele, zbyt wiele) darzę pogardą, choć nie umiem się do tego przyznać. Jak to było? – „Nie dość kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć znieść towarzystwo ludzi”.

Żyję życiem całego świata i zarazem jestem nadzwyczaj aspołeczną jednostką.

  

     …największa miłość bliźniego jest zarazem największym egoizmem

               [F. Dostojewski, Wspomnienia z domu umarłych]

  

Staram się, wciąż się staram…

  

środa, 03 maja 2006
69. Paradoksy

  

Paradoksy polskiej historii.

Ostoja tolerancji staje się siedliskiem ksenofobii, a ojczyzna kilkunastu narodów krajem w praktyce jednoetnicznym. Wspaniała Konstytucja 3 Maja pogrzebała państwo, ale ocaliła naród, który kultywował pamięć o swej wielkości w latach niewoli. Rujnujący kraj męczennicy XIX-wiecznych powstań byli czczeni jako bohaterowie i stawiani za wzorzec kolejnym pokoleniom, a próbujący coś wyszarpać w ramach ugody organicznicy byli przeklinani jako zdrajcy i kolaboranci. Służący kilka lat wcześniej w armiach zaborczych polscy oficerowie ratują naszą niepodległość w 1920 r. Walczący z nazizmem żołnierze AK są prześladowani za współpracę z tymże nazizmem, a komunistyczni zdrajcy budują niepodległość powojenną. Kraj przez setki lat ciągnący coraz bardziej na wschód w jednej chwili przejeżdża setki kilometrów na zachód. System realnego socjalizmu, odpowiadający za cywilizacyjne opóźnienie Polski wobec Zachodu, umożliwia awans społeczny szerokim grupom ludności i likwiduje analfabetyzm. Zbrodnie komunistycznej władzy sąsiadują z rozkwitem polskiej kultury. W warunkach pełnej suwerenności po 1989 r. bohaterowie opozycji solidarnościowej są oskarżani o współpracę z SB, a lawiranci minionego ustroju grają rolę pierwszych męczenników…

Wieczne spory, kłótnie, zarzuty, podziały.

A przecież nic nie jest takie proste. Są różne wybory. I różne racje. Dopiero po latach widać, kto miał słuszność. Ale nie zawsze wiadomo to z góry.

Jak pisał Norman Davies: „poczynając od połowy osiemnastego wieku po dzień dzisiejszy, w polityce Polski dominują trzy odrębne tradycje: Lojalizmu, Powstania i Ugody. Z nacjonalistycznego punktu widzenia odpowiadają one trzem drogom: drodze Zdrady, Idealizmu i Realizmu. W oczach rządzących potęg natomiast są to ścieżki Powinności, Buntu i Umiarkowania”.

  

Ostatecznie, liczy się tylko ludzka przyzwoitość…

  

wtorek, 02 maja 2006
68. Wolność

  

Z dzisiejszej „Gazety Wyborczej”:

  

Joanna Szczęsna: – Przed miesiącem zwrócił się Pan do premiera RP z apelem o podjęcie kroków dla wyeliminowania szerzonej przez Radio Maryja ideologii nienawiści, nawet gdyby miało to oznaczać jego zamknięcie. W niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że takie słowa mogą „paść tylko z ust osób, które są wrogami wolności i – co za tym idzie – wrogami demokracji”. Czy czuje się Pan wezwany przez Jarosława Kaczyńskiego do tablicy?

Marek Edelman: – Tak, czuję się wezwany do tablicy, więc odpowiadam. Wrogiem demokracji jest ten, kto dopuszcza do szerzenia antysemickich, nacjonalistycznych i faszystowskich haseł; ten, kto chce wzbudzić nienawiść do „innych”, „obcych”, do ludzi, którzy mają odmienne poglądy na świat, więc nazywa ich wrogami Polski.

– Jarosław Kaczyński twierdzi, że Radio Maryja to „część frontu, który ma szansę Polskę zmienić, a krytyka Radia Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka w mediach jest atakiem przeciwko naprawie Rzeczypospolitej”. Jest Pan przeciwko naprawie RP?
– Jeżeli ta nowa, „naprawiona” Rzeczpospolita ma się wyrażać językiem nienawiści – a taki wciąż płynie z Radia Maryja – to rzeczywiście jestem przeciwko... Przeciwko temu, żeby ludzie, którzy mają dziś w Polsce władzę, odwoływali się do najniższych instynktów. I żeby myśleli, że stali się posiadaczami jednej jedynej racji. Jestem przeciwko tej drodze, na którą Jarosław Kaczyński chce wepchnąć Polskę.

  

poniedziałek, 01 maja 2006
67. Pamięć

  

U początków naszej przeszłości stoi czarna otchłań.

Gdy z ciemności u naszego zarania zaczynają wyłaniać się pierwsze przebłyski zdarzeń i postaci, nie mamy jeszcze świadomości istnienia ni własnego, ni innych ludzi; nie wiemy, co było przedtem, ani co będzie potem. Także pierwsze lata naszego życia ulegają bezpowrotnie zatraceniu – nie pamiętamy, nie wiemy. Życie zaczyna się więc od pustki i w swym toku jest drogą do poznania, szukaniem odpowiedzi na dręczące nas kwestie. Ale pewnych pytań nigdy sobie nie zadajemy. Pewnych spraw nigdy sobie nie uświadomimy…

A kiedy zaczyna się świadomość? Od kiedy pamiętamy? Zaczynamy żyć kilka lat po urodzeniu, i jakże często umieramy na długo przed śmiercią. Tylko pustka jest wieczna. Tylko śmierć jest zawsze…

  

20:41, alexanderson
Link Komentarze (4) »
Archiwum
Tagi