~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
wtorek, 30 czerwca 2015
1491. Z cyklu: Przeczytane (XLII) - Czerwiec...

   

1. Peter Heather, Upadek cesarstwa rzymskiego. Przeł. J. Szczepański, Poznań 2006;

2. Waldemar Baraniewski, Pałac w Warszawie. Fotografie Błażej Pindor, Warszawa 2014;

3. Robert Harvey, Libertadores. Bohaterowie Ameryki Łacińskiej. Przeł. B. Kluczykowska-Sienkiewicz, Warszawa 2004;

4. Louis-Ferdinand Céline, Podróż do kresu nocy. Przeł. O. Hedemann, Warszawa 2013;

5. Guy de Maupassant, „Naszyjnik” i inne opowiadania. Przeł. K. Dolatowska, J. Dmochowska, M. Feldmanowa, A. Sowiński, R. Czekańska-Heymanowa, I. Dewitz, J. Falicki, Wrocław 2005.

  

Tagi: książki
21:15, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 26 czerwca 2015
1490. One Shot...

  

„Nić mojego życia przypomina wątek absurdalnej książki, w której to, co powinno się dziać najpierw, przychodzi później. Ale ja tej książki nie skomponowałem, ona już była napisana; ja tylko  wypełniałem wszystko, strona po stronie, o niczym nie decydując. Marzy mi się, żeby zapisać przynajmniej ostatnią kartę, jednym strzałem, z własnej ręki, ale marzenia to marzenia, albo nawet jeszcze mniej”

                      [Fernando Vallejo, Matka Boska Płatnych Morderców.

                                         Przeł. M. Szafrańska-Brandt].

  

22:58, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 21 czerwca 2015
1489. Quare scripsisse?...

  

„Ocena świata jest dla nas obojętna. Świat zna »wielkich« i »małych« pisarzy, zna pisarzy dobrych i zabawnych, wzniosłych i nudnych. My znamy tylko jedną rangę, rangę pisarza. Albo ktoś jest pisarzem, albo nim nie jest. Tyle naszej rangi. Reszta to tylko piękne słówka, bujdy i rymowane trociny. (…)

Więc Walery był pisarzem. Ty lubiłeś jego utwory? Mnie te utwory nudziły i jednocześnie ekscytowały. Każdy jego wers czytałem, jakbym rozwiązywał chińską krzyżówkę, ja, czytelnik, chociaż nawet nie znam chińskiego… Trochę niepokoiło mnie to, że nie wprowadza mnie w swój temat całkowicie, jak gdybym ja, czytelnik, nie był wystarczająco przygotowany lub czystego serca, lub wystarczająco bohaterski do tego, co on zmuszony jest mi opowiedzieć. W tej relacji, relacji pomiędzy utworami Walerego a czytelnikiem, był jakiś element beznadziei. Naturalnie, pisał też wiele rzeczy złych, rupieci nadających się na złom. Tylko dyletanci starannie i bezbłędnie piszą majstersztyki. Pisarz, ten prawdziwy, rozlewa się tak jak dzikie rzeki w Ameryce Południowej: ten prąd niesie ze sobą także wiele gratów i śmieci, dachy domów, zwłoki niedźwiedzia, tratwy z nagimi ludźmi i wgniecione blaszane naczynia. Chodzi o całość, a całość jest zawsze bezkształtna. Ja już zaczynam wierzyć, że człowiek może w swoim życiu pisać tak całkowicie, prawdziwie i idealnie co najwyżej linijki. Gatunek literacki zawsze stoi pomiędzy pisarzem a tym, co ma on do powiedzenia, trzeba temu gatunkowi usłużyć (…). Powtarzam, Walery był pisarzem. (…)

Wiedziałem, że trzeci rok pracuje nad tą wielką sagą rodzinną, która nie ma nawet początku i nigdy nie będzie miała w pełni końca, tak jak wielkie powieści zazwyczaj nie mają prawdziwego początku ani końca – dokładniej, będzie miała koniec wtedy, gdy skończy się też w jakiejś formie życie Walerego, może tak, że nie będzie już chciał pisać albo umrze, albo zamilknie, co dla pisarza jest jednym i tym samym. Pisarz żyje dotąd, dopóki pisze”

                              [Sándor Márai, Magia. Przeł. I. Makarewicz].

  

22:25, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
środa, 17 czerwca 2015
1488. The Book of Non-Writing...

  

                        „Pisarz, który nie pisze, i jego coraz głębsza rozpacz”

                 [Marguerite Yourcenar, Zapiski doPamiętników Hadriana”.

                                      Przeł. H. Szumańska-Grossowa].

  

23:24, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
środa, 10 czerwca 2015
1487. Mr. Nobody...

  

„Z sercem w gardle otworzył drzwi swojego mieszkania, wsunął głowę i zapytał:

– Jest tam kto?

Cisza panująca w korytarzu, zmącona jego pytaniem jak wody stawu, gdy rzucić w nie gałąź, zafalowała na moment, by powrócić do stanu martwoty. Cóż, nikogo nie ma. Jest równie samotny jak w dzieciństwie, kiedy to nie rozmawiał z nikim rzeczywistym”

            [Juan José Millás, Porządek alfabetyczny. Przeł. A. Elbanowski].

  

niedziela, 07 czerwca 2015
1486. Spirit of delight...

  

Rodzice od wczoraj na tydzień w Międzyzdrojach. Też mogłem z nimi, a jednak tu zostałem. Jedna z okazji tych niewielu, by samotności wewnątrz odpowiadały i warunki otoczenia. Tak tylko daje się wypocząć i odetchnąć, nareszcie mieć wakacje…

   

                    „Rzadko, rzadko przybywasz, o Duchu Rozkoszy”

                                             [Percy Bysshe Shelley. Przeł. M. Heydel].

  

środa, 03 czerwca 2015
1485. La persistencia de la memoria...

  

Rok od powrotu. Czy raczej – od wyjazdu stamtąd. Wciąż jest się bardziej tam niż tu, łudzi się raczej wspomnieniami niż żyje dniem dzisiejszym. Wtedy stało się wszystkim, teraz przedstawia sobą nic, więc nie ma sensu działać. Myśli się tylko o węzłowych punktach swej biografii – Ania, Warszawa, studia, praca; w każdej pomyłce widzi następujące konsekwencje, pierwszy kamień lawiny. Nie ma już celów ani też sił do zmiany. Kalendarz odmierza wyłącznie rocznice niepowodzeń…

  

„(…) trwałość pamięci jest miarą rozpaczy, a rozpacz to przecież nic innego, jak dumny i cierpliwy związek człowieka z samym sobą”

                                      [Wiesław Myśliwski, Widnokrąg].

   

Archiwum
Tagi