~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
czwartek, 30 czerwca 2016
1573. Z cyklu: Przeczytane (LIV) - Czerwiec...

1. Witold Rybczyński, Dom. Krótka historia idei. Przeł. K. Husarska, Kraków 2015;

2. Filip Springer, Księga zachwytów, Warszawa 2016.

Tagi: książki
22:44, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 27 czerwca 2016
1572. The end of the beginning...

Wróciłem po tygodniu. Moc wrażeń pozytywnych i jeszcze więcej zdjęć. Dużo zwiedzania i lubianego tak chodzenia ulicami. Świetna architektura i detale. Pogoda generalnie dopisała – aż zbytnio nawet, chwilami brakowało w kadrze chmur, zbyt ostre było światło. Nie cały program też udało się wypełnić. A jednak była to jedna z największych przygód w życiu. Na dobrą sprawę pierwsza też tak w pełni samodzielna moja podróż (bo Niemcy oraz cztery razy Kraków były wszak z Anią; morze w dzieciństwie i Karkonosze z rodzicami; Tatry z liceum; Łódź u chłopaków J+P; tylko w Warszawie żyłem sam). I pewne drobne, jednakże przełomowe doświadczenie, natury w pewnej mierze seksualnej. Już wiem, że w przyszłym roku chcę tam znowu – dokończyć niezrealizowane, pełniej się rozsmakować w spróbowanym…

23:21, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 19 czerwca 2016
1571. Le poéme des trains...

„To, jaka będzie jazda pociągiem, rozstrzyga się w ciągu pierwszego kwadransa, przeważnie nawet w pierwszych minutach.

(…) Nie jestem kimś, do kogo ludzie chętnie się przysiadają. To nic nowego, ale wciąż czuję się dotknięty tym faktem, choć zawsze oddycham z ulgą, ilekroć ktoś po krótkim wahaniu idzie dalej”

[Ingo Schulze, Komórka. Przeł. R. Wojnakowski].

06:28, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 17 czerwca 2016
1570. Nach Norden...

Ostatni dzień w pracy przed długim urlopem wakacyjnym. Zostaję dwie godziny dłużej, by jakoś to ogarnąć wszystko, nie tyle skończyć, ile zostawić jak najmniej. Czerwiec to najgorętszy tutaj okres, przychodzi mnóstwo pism – już te są ponad siły, a teraz mnie zabraknie, dojdą zaś komuś jeszcze moje obowiązki, te tylko w mojej gestii. Piszę instrukcję zatem, szkolę, z nadzieją, że jakoś to przeżyją. Znów można poczuć się niezbędnym…

Gdy w lutym miałem wybrać wolne dni, wskazałem pierwszy lepszy termin, bez myśli o jakimś wyjeździe. Ot, koniec czerwca – długie dni, pogoda (?), możliwe opalanie. Dopiero potem pomysł na wycieczkę – nowe rejony: Gdańsk, Malbork, Pelplin i Oliwa. Czeka mieszkanko na ulicy Piwnej, w pobliżu Bazyliki. Fortunę będzie to kosztować, ale zapewni mi przynajmniej tych kilka dni dla siebie. Tyle zaledwie może mieć mizantrop samotności. Musi ją kupić – zapłaci każdą cenę…

23:04, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 10 czerwca 2016
1569. Routine...

„[16 I 1970] Tak lepiej, niech się rozkłada i rozrzedza to, co jest na rozkład i rozrzedzenie skazane, co jest rozkładem i rozrzedzeniem samym. Szkoda, że choć tak się rozkłada i rozrzedza, jakoś trzyma się kupy wciąż i nigdy nie może rozłożyć się i rozrzedzić całkiem. Czekam na to codziennie i co noc, jeżeli nie śpię. Właściwie na nic innego nie czekam, ale wiem, że to czekanie beznadziejne mimo mojej nadziei. Więc pomysły i chcenia, żeby jakoś to przyspieszyć, sprowokować, sprawić. Pisałem już o rodzaju teatru, bardzo nędznego, w którym nawet teatru już nie ma, ale z powodów niejasnych przedstawienie trwa, i nie wiadomo dlaczego z coraz większą nudą i złością siedzę i gram dla siebie rolę widza. Stąd różne podejrzenia, na przykład takie, że na niczym innym to nie polega, jak tylko na rutynie, i wystarczyłoby może zdobyć się na odruch, ruch i odwagę – wyskoczyć z rutyny, żeby nareszcie to się zmieniło czy skończyło.

Pisałem zresztą o niejednym i nic się nie dzieje poza czekaniem. A moja rosnąca obojętność wydaje mi się raz obiecująca i płodna, to znowu tylko obojętnością, zamieraniem i odchodzeniem; raczej wynoszą mnie, wynosi mnie coś, niżbym aktywnie cokolwiek ja sam robił”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

22:45, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 03 czerwca 2016
1568. Worth More...

Aneks do umowy, podwyżka 200 zł od pierwszego czerwca. Brutto to będzie dwa tysiące sto. Plus trzysta kilkadziesiąt złotych premii każdego miesiąca; od sierpnia ma być więcej (razem wychodzi to obecnie coś ponad 1 600). Nadzwyczaj są zadowoleni z mojej pracy. I dla mnie też najlepsze to z wszystkiego, co dotychczas. A przecież nie pozwala się realizować, nie daje sensu, że służy czemuś więcej niż tylko zajmowanie czasu…

„(…) jeżeli atakujemy świat z dostateczną agresją, zaczyna w końcu pluć swoją śmierdzącą kasą; ale nigdy, przenigdy, nie zwróci nam radości”

[Michel Houellebecq, Możliwość wyspy. Przeł. E. Wieleżyńska].

23:17, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi