~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
poniedziałek, 31 października 2016
1596. Z cyklu: Przeczytane (LVIII) - Październik...

1. Georges Perec, Życie instrukcja obsługi. Powieści. Przeł. W. Brzozowski, Kraków 2009;

2. Boris Akunin, Skrzynia na złoto [cykl Przygody magistra, tom 1]. Przeł. E. Rawska, Warszawa 2005;

3. Matteo Collura, Na Sycylii. Przeł. J. Ugniewska, Warszawa 2013;

4. Czesław Miłosz, Zdobycie władzy, Warszawa 2007.

Tagi: książki
20:41, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 19 października 2016
1595. Genocidum atrox...

Po niemal roku w kinie, czwarty raz na Smarzowskim (Krwi dziś widziałem tak wiele! / Takie straszne nieboszczyki! / Taki mord i takie zbrodnie). „Wołyń” (Polska’2016). Wielkie, uczciwe kino – jakkolwiek ta ambicja wyjaśnienia nieogarnionego ciąży niekiedy nad dramaturgią filmu w czysto deklamacyjnych scenach, będących jedynie „ilustracją”, nie zaś „okruchem życia”, które z takim mistrzostwem w rwanych ujęciach potrafi oddawać ten reżyser. Obraz skrajnie realistyczny, pełen symboli przy tym. Pozorna idylla na otwarcie, w której wyczuwa się podskórne wrzenie, pogardę i urazy, chęć odwetu (te trądy / Trzeba zupełnie wyleczyć, / A choćby ziemię skaleczyć / W leczeniu, wrzód wyrżnąć trzeba). Wesele, co zapowiada krwawe gody (Świat was widział jak krwawe upiory / Tańcujące w pożarach, ohydni!); sceny obrzędów, zabaw (obcięcie warkocza na progu, przyjęcie chusty mężatki, bójka na cepy, przerzucanie płonących polan), które powtórzą się następnie w orgiach przemocy (Ręce wznieść, słomą okręcić / I całego oblać smołą; / Potem przez księdza poświęcić / I czarną figurę smolną / Podparłszy, gdy zechce się walić, / Na samym wierzchu – zapalić / I przez wieś prowadzić wolno / Jako świecznik zapalony; / A ciągle niech biją w dzwony, / Póki zgore żywa świéca, / Okropna ludu gromnica, / Świecąca buntu trupowi) albo zyskają nowy kontekst. Szerokie spojrzenie na Europę wschodnią z opłotków niemal tylko jednej wsi. Polacy, Ukraińcy, Żydzi. Zmienne granice i systemy; ideologie i religie – ci siewcy nienawiści (Wczoraj noże święcono w kościele), napięcia klasowe i narodowościowe (Rizat! – Taj że budè strach to / Na te pany). Patriotyzm źle pojęty, co nakazuje się wyzbyć człowieczeństwa. I ślepa zemsta. Lawirujący ludzie, usiłujący się odnaleźć w tym chaosie, jakoś przeżyć – podporządkować się oznacza czasem zabić. Pomoc od wroga i śmierć z bratniej ręki. Zacieśniający się krąg przerażenia (Lud nasz cały dokoła / Zbuntowany). Spojrzenie przez szczeliny, z pozycji ofiar – to najstraszniejsze jedynie migawkami, jakby kamera rzucała tylko okiem, by zaraz się odwrócić, „nie chcieć widzieć” – w tym sensie to nie polskie „Idź i patrz” (ZSRR’1985; reż. Elem Klimow), chociaż wędrówka finałowa poprzez piekielne kręgi narzuca takie analogie. Ciała na strzępy (Teraz wszystko krwią zbryzgane, / Co uniknęło grabieży. / Trupy ludzkie bez odzieży / I na ziemi, i na łóżkach, / Na krwią ociekłych poduszkach; / Dziatki porąbane srodze / I na ceglanej podłodze / Porzucone, i z puchówek / Pierze śnieżące podłogi. / Sama pani – widok srogi! – / Dziateczki swoje bez główek / Za nóżki zimne, zielone / Trzymała; ach, jedną raną / Zabita; bo otworzone / Miała żywota świątnice), psychiki zdruzgotane – jedynie w mirażu otępieńczym pozory ocalenia, chwila na oddech. Lub dopiero za Styksem… Niepogrzebani, zapomniani. Pokój duchom na tym smętnym cmentarzu

[Cytaty kursywą: „Sen srebrny Salomei” Juliusza Słowackiego].

poniedziałek, 10 października 2016
1594. Bez znieczulenia. 1926-2016...

To było więcej coś niż tylko samo Kino. Bo było to bez analogii w świecie filmu zespolenie – to, jakie tylko w Polsce się przydarza w takiej skali – Artysty i Narodu. I tak jak kino jest XX-wieczną odmianą i syntezą: malarstwa, muzyki, literatury, tak On się sytuował wśród największych – snom naszym panujących, dawców wzruszeń, wieszczów, pokrzepicieli, rozdrapywaczy ran i odprawiaczy narodowych egzorcyzmów…

Mickiewicz i Słowacki. Chopin, Norwid. Malczewski, Wyspiański i Żeromski. Andrzej Wajda

Tak wiele kadrów, dziesiątki nieśmiertelnych scen, wrytych w nasze myślenie o nas samych. Można osiągnąć więcej? Tak wejść w pamięć?... Odszedł tuż po czterdziestym filmie, w nim znowu kostium trafił w punkt, w nerw czasów (to czuł jak nikt, jego obrazy zdobywały dzięki temu drugie życie). Artysta niezależny został więc Jego testamentem. Sam pozostanie pod naszymi powiekami już na zawsze…

23:03, alexanderson , Polityka / Historia / Polska
Link
poniedziałek, 03 października 2016
1593. Kolejne osiemnaste (razy dwa)...

W firmie zwyczaj obchodzenia urodzin każdego pracownika. Składka od chętnych po 5 złotych, laurka z podpisami, w południe wszyscy wstają, życzenia w ich imieniu, wspólny prezent. Solenizanci odwdzięczają się ciastami, cukierkami…

Obawiałem się od ubiegłego roku tego piątku, tymczasem dostałem książkę „Sztuka fotografowania” (a była jeszcze Pinta Atak Chmielu i lizak w ramach Dnia Chłopaka), całusa (choć właściwie rozminąłem się – jak zwykle przy tym geście – z koleżanką, muskając ustami jej włosy w okolicy ucha) i… uśmiech do samego siebie na resztę dnia. Pierwszy to raz mój w grupie tak, pozarodzinnie – chciałem napisać niemal „pośród rówieśników”, ale zapomnieć trudno, zwłaszcza zaś w takie „święto”, że jestem starszy o jakąś dekadę od większości. A przecież, tak wciąż trzymając się na dystans, miałem okazję poczuć, że mogę być lubiany, że ktoś pamięta oraz poczuwa się, że jednak przynależę…

Tagi: praca
22:41, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
Archiwum
Tagi