~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
środa, 31 października 2018
1707. Z cyklu: Przeczytane (LXXXII) - Październik...

1. Rose Tremain, Sonata Gustava. Przeł. D. Cieśla-Szymańska, Warszawa 2017;

2. Christopher Allmand. Wojna stuletnia. Konflikt i społeczeństwo. Przeł. T. Tesznar, Kraków 2012;

3. Julian Barnes, Jedyna historia. Przeł. D. Lewandowska-Rodak, Warszawa 2018;

4. Jacques Le Goff, Apogeum chrześcijaństwa ok. 1180 – ok. 1330. Przeł. M. Żurowska, Warszawa 2003.

Tagi: książki
21:05, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 29 października 2018
1706. Profiles (III) - Refusing...

„Pomimo naturalnych słabości, które dotykają każdego młodzieńca w wieku dojrzewania, kompasik światowych doświadczeń Moody’ego był niewiele większy od dziurki od klucza, przez którą, metaforycznie rzecz ujmując, dostrzegał jedynie mroczną komnatę dorosłości. Miał, co prawda, znakomitą sposobność, aby powiększyć ten otwór, a nawet żeby po prostu otworzyć drzwi i wejść do najintymniejszego i najbardziej samotnego z pokoi… Odrzucał jednak tego rodzaju okazje z (…) zakłopotaniem i sztywnym ugrzecznieniem”

[Eleanor Catton, Wszystko, co lśni. Przeł. M. Świerkocki].

Tagi: homo
22:45, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
piątek, 12 października 2018
1705. Upadek człowieka pod dworcem prowincjonalnym...

W drodze do pracy, kładka ponad torami, mokre od rosy schody, pięta zbyt blisko krawędzi, poślizg i zjazd po kilku stopniach na pośladkach, na szczęście bez uszczerbku. Ślad tylko gdzieś na spodniach z tyłu, brud na właśnie kupionych białych trampkach, zgięte w portfelu karty. Wstyd, że ci z końca peronu to widzieli…

Kilka lat przed tym i kilka metrów w dół, tuż obok, stąpnięcie złe na szynę, skręcona-jakby kostka (dzień przed wyjazdem do Krakowa z rodzicami); a wcześniej jeszcze, w końcu trzeciego roku studiów, po zejściu z kładki już, przy przechodzeniu pod nią przez ulicę, potrąca mnie samochód, przejeżdża mi po stopie (mój rozerwany trzewik leci w dal, łokciem łamię lusterko; do licencjatu już o kuli, kuśtykam przez wakacje)…

Trzy razy, jedno miejsce. Fatum ostrzega (następny będzie pociąg?), czy Anna Karenina wzywa depresyjnego rusycystę: „do mnie pójdź, skaczże wreszcie!”…

22:58, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 03 października 2018
1704. ...et dona ferentes...

Warszawa w prezencie urodzinowym od soboty do wtorku. Mocno rozczarowujące pendolino, piękne za to mieszkanie na Świętokrzyskiej z widokiem na Pałac Kultury, czekolada u Wedla zamiast tortu orzechowego u Bliklego, pierogi w Zapiecku, zakończenie 59. sezonu Koncertów Chopinowskich w Łazienkach Królewskich, film „Kler” w Multikinie w Złotych Tarasach, Maja Komorowska na Centralnym, Wojciech Zieliński w Parku Skaryszewskim i jesień w Wilanowie. Byłoby to przyjemne, gdybym był sam – jak dotąd zawsze tutaj. Niestety, mam rodziców, a oni mają mnie. Nawet Warszawę – mój azyl i jedyną radość – musieli mi spierdolić…

„Pokładając wszystkie nadzieje w przyszłości syna, padli ofiarą złudzenia, że cokolwiek służy jego pomyślności, jest usprawiedliwione”

[Yukio Mishima, Śmierć w środku lata. Przeł. H. Lipszyc].

Archiwum
Tagi