~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
niedziela, 31 lipca 2016
1580. Z cyklu: Przeczytane (LV) - Lipiec...

1. Zachar Prilepin, Klasztor. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk, Poznań 2016;

2. Renata Lis, W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu, Warszawa 2015;

3. Jean-Louis Flandrin, Historia rodziny. Pokrewieństwo, dom, seksualność w dawnym społeczeństwie. Przeł. A. Kuryś, Warszawa 2015.

Tagi: książki
21:12, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 29 lipca 2016
1579. ŚDM...

Co ich tak wciąż raduje? Co każe śpiewać całe dnie i tańczyć na ulicach? Skąd ten entuzjazm, który podsyca dodatkowo byle drobiazg? Jak im przychodzi to porozumienie ponad podziałami, ta łatwość obcowania? Czy to jest właśnie młodość, tak to wygląda i tak to się przeżywa (bo to, że jestem jednym z przedwczesnych emerytów, o jakich mówił papież, nie budzi wątpliwości)? To za tym tęsknię, tego mnie ongiś pozbawiono, sam tego się wyrzekłem?...

„Należę do ludzi, którzy żyją o jeden etap szybciej. Młodość przeżywałem w dzieciństwie, wiek dojrzały w młodości, a starość rozpocząłem przed czterdziestką. Daję ci słowo, Misiu, zdarzają się tacy ludzie. Popatrz na mnie, kogo ja dziś mogę zafrapować, urzec, jaka dziewczyna poszłaby ze mną bezinteresownie, kto dałby mi łaskę uniesienia albo choćby niepokoju miłosnego. (…) Chodzi mi o to, Misiu, że już jestem poza, na zewnątrz, rozumiesz? Sam wiem o tym doskonale i nie ośmielam się nawet próbować. Dlatego tak cholernie tęskno do drugiego człowieka, tak kurewsko ciągnie do ludzi.

(…) Ty myślisz, że jestem ciotą? Misiu, jestem dużo niżej. Jestem żebrakiem”

[Tadeusz Konwicki, Wniebowstąpienie].

„Niemal wszystko, co jest przedmiotem ludzkich pragnień, było mu odmówione, życie zacisnęło się wokół niego, obnażając całą jego kruchość i bezradność, cierpienie wplecione w samą tkankę przeżywania. Krzyk z listów powtarza się niemal nieprzetworzony w jego tekstach: pragnienie ludzi, wyciągniętych rąk, afirmacji, jaką mogą dać inni”

[Ewa Bieńkowska, Spór o dziedzictwo europejskie. Między świętym i świeckim].

środa, 27 lipca 2016
1578. The Heat...

Od kilku tygodni w dziale za szklaną ścianą obok nas pracuje nowy chłopiec. Nadzwyczaj ładna buzia, usta i nieco smutne oczy, uśmiech; wydaje się dość cichy, skromny, choć kilka jego fajnych zdjęć (w tym bez koszulki, z tatuażem), jakie znalazłem na Facebooku, nieco mnie (pozytywnie!) zaskoczyły. Z pociągu powrotnego zaś codziennie wysiada razem ze mną inny młody pan, zabójczej wręcz urody – te ostre śniade rysy, nowa świetna fryzura, spojrzenie, pod którym gną się nogi. Za każdym razem na peronie od razu zapala papierosa. Idziemy obaj w stronę kładki (wpatruję się w jego obnażone łydki) – on w prawo, ja na lewo (w tę stronę ludzie przechodzą poprzez tory, ja jeden dążę górą). No i jest jeszcze Bambi, tam, w Warszawie, zdaje się wolny już, prześliczny (on tylko gej na pewno) – lecz cóż z tego. Trzech do się-wpatrywania, zachwycania – nie poznam nigdy z nich żadnego…

„Zbyt to wszystko obce i zbyt tego wiele, skarży się: chcę wracać na swoje śmieci, do życia, które znam.

Wycofanie – oto co jej dolega. (…) Kogoś jej to przypomina. Kogo? Tę bladą młodą Angielkę z Drogi do Indii, tę, która nie wytrzymuje, która ulega panice i kompromituje wszystkich dookoła. Która nie może znieść intensywności żaru”

[John Maxwell Coetzee, Elizabeth Costello. Przeł. Z. Batko].

piątek, 22 lipca 2016
1577. In cerca d’autore...

„[18 I 1974] Dzienniczek ten – to szubieniczka moja poranna.

Jestem zupełnie wyczerpany, nic nie robiąc. Tym, co zużywam na wewnętrzne szarpanie, mógłbym uruchomić małą elektrownię. Tymczasem niczego nie produkuję poza wyczerpaniem.

Ja jestem sześćdziesiąt postaci w poszukiwaniu autora”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

09:33, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
środa, 13 lipca 2016
1576. Wspomnienia z Pomorza (III) - Malbork...

Tagi: fotografie
20:10, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
czwartek, 07 lipca 2016
1575. Wspomnienia z Pomorza (II) - Stogi / Górki Zachodnie (gejowski odcinek nagiej plaży)...

  

                   „Słońce bez cienia na wyciągniętych

                    męskich ciałach. Milczy cnota.

 

                    Dusza – wraz z morzem –

                    pogrąża się w błyszczącym śnie.

                    Nagle podrywają się – młode wysepki – zmysły.

 

                    A grzechu już nie ma”

                                        [Sandro Penna. Przeł. J. Mikołajewski].

 

22:16, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
poniedziałek, 04 lipca 2016
1574. Wspomnienia z Pomorza (I) - Gdańsk...

Tagi: fotografie
20:38, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
czwartek, 30 czerwca 2016
1573. Z cyklu: Przeczytane (LIV) - Czerwiec...

1. Witold Rybczyński, Dom. Krótka historia idei. Przeł. K. Husarska, Kraków 2015;

2. Filip Springer, Księga zachwytów, Warszawa 2016.

Tagi: książki
22:44, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 27 czerwca 2016
1572. The end of the beginning...

Wróciłem po tygodniu. Moc wrażeń pozytywnych i jeszcze więcej zdjęć. Dużo zwiedzania i lubianego tak chodzenia ulicami. Świetna architektura i detale. Pogoda generalnie dopisała – aż zbytnio nawet, chwilami brakowało w kadrze chmur, zbyt ostre było światło. Nie cały program też udało się wypełnić. A jednak była to jedna z największych przygód w życiu. Na dobrą sprawę pierwsza też tak w pełni samodzielna moja podróż (bo Niemcy oraz cztery razy Kraków były wszak z Anią; morze w dzieciństwie i Karkonosze z rodzicami; Tatry z liceum; Łódź u chłopaków J+P; tylko w Warszawie żyłem sam). I pewne drobne, jednakże przełomowe doświadczenie, natury w pewnej mierze seksualnej. Już wiem, że w przyszłym roku chcę tam znowu – dokończyć niezrealizowane, pełniej się rozsmakować w spróbowanym…

23:21, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 19 czerwca 2016
1571. Le poéme des trains...

„To, jaka będzie jazda pociągiem, rozstrzyga się w ciągu pierwszego kwadransa, przeważnie nawet w pierwszych minutach.

(…) Nie jestem kimś, do kogo ludzie chętnie się przysiadają. To nic nowego, ale wciąż czuję się dotknięty tym faktem, choć zawsze oddycham z ulgą, ilekroć ktoś po krótkim wahaniu idzie dalej”

[Ingo Schulze, Komórka. Przeł. R. Wojnakowski].

06:28, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 17 czerwca 2016
1570. Nach Norden...

Ostatni dzień w pracy przed długim urlopem wakacyjnym. Zostaję dwie godziny dłużej, by jakoś to ogarnąć wszystko, nie tyle skończyć, ile zostawić jak najmniej. Czerwiec to najgorętszy tutaj okres, przychodzi mnóstwo pism – już te są ponad siły, a teraz mnie zabraknie, dojdą zaś komuś jeszcze moje obowiązki, te tylko w mojej gestii. Piszę instrukcję zatem, szkolę, z nadzieją, że jakoś to przeżyją. Znów można poczuć się niezbędnym…

Gdy w lutym miałem wybrać wolne dni, wskazałem pierwszy lepszy termin, bez myśli o jakimś wyjeździe. Ot, koniec czerwca – długie dni, pogoda (?), możliwe opalanie. Dopiero potem pomysł na wycieczkę – nowe rejony: Gdańsk, Malbork, Pelplin i Oliwa. Czeka mieszkanko na ulicy Piwnej, w pobliżu Bazyliki. Fortunę będzie to kosztować, ale zapewni mi przynajmniej tych kilka dni dla siebie. Tyle zaledwie może mieć mizantrop samotności. Musi ją kupić – zapłaci każdą cenę…

23:04, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 10 czerwca 2016
1569. Routine...

„[16 I 1970] Tak lepiej, niech się rozkłada i rozrzedza to, co jest na rozkład i rozrzedzenie skazane, co jest rozkładem i rozrzedzeniem samym. Szkoda, że choć tak się rozkłada i rozrzedza, jakoś trzyma się kupy wciąż i nigdy nie może rozłożyć się i rozrzedzić całkiem. Czekam na to codziennie i co noc, jeżeli nie śpię. Właściwie na nic innego nie czekam, ale wiem, że to czekanie beznadziejne mimo mojej nadziei. Więc pomysły i chcenia, żeby jakoś to przyspieszyć, sprowokować, sprawić. Pisałem już o rodzaju teatru, bardzo nędznego, w którym nawet teatru już nie ma, ale z powodów niejasnych przedstawienie trwa, i nie wiadomo dlaczego z coraz większą nudą i złością siedzę i gram dla siebie rolę widza. Stąd różne podejrzenia, na przykład takie, że na niczym innym to nie polega, jak tylko na rutynie, i wystarczyłoby może zdobyć się na odruch, ruch i odwagę – wyskoczyć z rutyny, żeby nareszcie to się zmieniło czy skończyło.

Pisałem zresztą o niejednym i nic się nie dzieje poza czekaniem. A moja rosnąca obojętność wydaje mi się raz obiecująca i płodna, to znowu tylko obojętnością, zamieraniem i odchodzeniem; raczej wynoszą mnie, wynosi mnie coś, niżbym aktywnie cokolwiek ja sam robił”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

22:45, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 03 czerwca 2016
1568. Worth More...

Aneks do umowy, podwyżka 200 zł od pierwszego czerwca. Brutto to będzie dwa tysiące sto. Plus trzysta kilkadziesiąt złotych premii każdego miesiąca; od sierpnia ma być więcej (razem wychodzi to obecnie coś ponad 1 600). Nadzwyczaj są zadowoleni z mojej pracy. I dla mnie też najlepsze to z wszystkiego, co dotychczas. A przecież nie pozwala się realizować, nie daje sensu, że służy czemuś więcej niż tylko zajmowanie czasu…

„(…) jeżeli atakujemy świat z dostateczną agresją, zaczyna w końcu pluć swoją śmierdzącą kasą; ale nigdy, przenigdy, nie zwróci nam radości”

[Michel Houellebecq, Możliwość wyspy. Przeł. E. Wieleżyńska].

23:17, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
wtorek, 31 maja 2016
1567. Z cyklu: Przeczytane (LIII) - Maj...

1. Henryk Wisner, Władysław IV Waza, Wrocław 2009;

2. Gabriel García Márquez, Na fałszywych papierach w Chile. Przeł. A. Rurarz, Warszawa 2009;

3. Ewa Bieńkowska, Historie florenckie. Sztuka i polityka, Warszawa 2015;

4. Zachar Prilepin, Sańkja. Przeł. K. Wańczyk, Wołowiec 2008;

5. Raymond Carver, Katedra. Przeł. J. Jarniewicz, Warszawa 2010.

Tagi: książki
22:37, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 27 maja 2016
1566. Great Expectations (II)...

Nic już. Jedynie praca i wyczerpanie po niej. A że się kładę późno – nie dziwota. Śpię w nocy 4,5 godziny. Popołudniami przysypianie – utraty przytomności. Czekało się na wiosnę, słońce, ciepło, a teraz wciąż znużenie, nie ma się jak oswoić z dobrą zmianą. Dopiero przed tygodniem pierwszy – i jedyny dotąd – raz krótkie spodenki (dwa lata temu chodziło się tak od początku kwietnia). Bo też to pierwsze moje wakacje będą pracujące. Pod stadionem za to co dnia wysportowana młodzież – na rolkach, deskorolkach i rowerach; wykorzystują połacie betonowe. Kilku już chłopców bez koszulki. Żurawi mniej na polach, za to dziś małe sarny. Czytam zbyt wolno, mniej. Z wrażeń telewizyjnych nastrojowy Jarmusch („Tylko kochankowie przeżyją”, 2013) i Sorrentino („Wszystkie odloty Cheyenne’a”, 2011); do tego Szekspir razy dwa według Warlikowskiego („Burza” z TR Warszawa, rejestracja 2008, i „Poskromienie złośnicy” z Dramatycznego, rejestracja 2005) i kiedyś już widziany „Król Edyp” z Ateneum według Holoubka (rejestracja 2005). Wydaję trzy tysiące w jeden dzień – książki, ekstrawaganckie nieco buty (Nike Air Max) i przede wszystkim nowy obiektyw (dotąd jedynie dziedziczyłem kolejne aparaty, teraz zaczynam się dokształcać, chcę rozwijać). Za trzy tygodnie dłuższy urlop i podróż, nowe miejsca. Wreszcie się coś zadzieje...

„Gdy byliśmy młodzi, życie w wielu swoich przejawach było bezruchem, albo tak tylko nam się dziś wydaje; trwały, czekający na coś bezruch; jakaś czujność. Czekaliśmy w naszym jeszcze nieukształtowanym świecie, przyglądając się badawczo przyszłości (…), jak żołnierze w polu, wypatrując tego, co musi nadejść”

[John Banville, Morze. Przeł. J. Jarniewicz].

23:22, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 18 maja 2016
1565. Bonjour Tristesse (II)...

„(…) jestem nawet gotów uwierzyć, że smutek bierze się częściowo ze mnie samego; że nigdy nie byłem taki, jakiego wszyscy się spodziewali albo jakiego chcieli. W gruncie rzeczy nigdy nie sprawiłem radości nikomu, włącznie z samym sobą; choćbym nie wiem jak się starał, nigdy nie potrafiłem wypełnić niektórych ról, i nigdy się tego nie nauczę…”

[Philip Roth, Nauczyciel pożądania. Przeł. J. Spólny].

22:56, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
środa, 11 maja 2016
1564. Czuły barbarzyńca...

„(…) jest to człowiek czarujący, bardzo wykształcony, szczery, serdeczny, lecz człowiek, który przede wszystkim lubi ciszę, spokój, odpoczynek i który w znacznym stopniu przyczynił się do zmumifikowania swej rodziny, byleby tylko móc samemu żyć według własnego widzimisię, w całkowitym zastoju. Dużo czyta, chętnie rozprawia i łatwo się wzrusza. Brak kontaktów, urazów i potrąceń uczyniły jego naskórek bardzo wrażliwym – mówię oczywiście o naskórku moralnym. Byle co wzrusza go, podnieca lub sprawia mu przykrość”

[Guy de Maupassant, Panna Perełka. Przeł. R. Czekańska-Heymanowa].

piątek, 06 maja 2016
1563. Pan Cogito w Roku Szekspirowskim...

„(…) znów przyłapał się na tym, że stoi w oknie i przygląda się bezdomnym.

Keserű podejrzewał, że za tym szczególnym przyzwyczajeniem kryje się jakaś treść. Czuł nawet, że gdyby udało mu się ją poznać, lepiej zrozumiałby własne życie, którego ostatnio nie rozumiał. Czuł, że od osoby, którą niegdyś znał jako siebie samego, dzieli go przepaść. Hamletowskie pytanie nie brzmiało więc dla Keserű: być albo nie być, ale: jestem czy mnie nie ma”

[Imre Kertész, Likwidacja. Przeł. E. Sobolewska].

22:40, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
sobota, 30 kwietnia 2016
1562. Z cyklu: Przeczytane (LII) - Kwiecień...

1. Mark Lawrence Schrad, Imperium wódki. Alkohol, władza i polityka w Rosji carskiej. Przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2015;

2. Mark Lawrence Schrad, Imperium wódki. Pijana polityka od Lenina do Putina. Przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2015;

3. Maria Razumovsky, Razumowscy. Rodzina na carskim dworze 1730-1815. Przeł. S. Błaut, Warszawa 2005.

Tagi: książki
22:30, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 23 kwietnia 2016
1561. Black and White...

Wczoraj nareszcie Wrocław, zakupowo. Książka w Empiku (darmowa, bo z karty 50 zł za ankiety w sieci), cztery T-shirty (dwa najładniejsze, z karczkiem w kwiaty, dzień wcześniej wypatrzone w Internecie, w sklepach już niedostępne – uroki wybierania się do miasta raz na kilka tygodni; będąc z prowincji, wciąż jesteś opóźniony, w każdym względzie), blazer à la kurtka motocyklowa, bielizna, dżinsy. Prócz bieli i błękitów coraz więcej w moim ubieraniu się szarości, czerni. Noszę żałobę – po Ani i Warszawie, uzewnętrzniam monochromatyzmy egzystencji…

Tagi: Wrocław
23:54, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
Archiwum
Tagi