~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
poniedziałek, 29 października 2018
1706. Profiles (III) - Refusing...

„Pomimo naturalnych słabości, które dotykają każdego młodzieńca w wieku dojrzewania, kompasik światowych doświadczeń Moody’ego był niewiele większy od dziurki od klucza, przez którą, metaforycznie rzecz ujmując, dostrzegał jedynie mroczną komnatę dorosłości. Miał, co prawda, znakomitą sposobność, aby powiększyć ten otwór, a nawet żeby po prostu otworzyć drzwi i wejść do najintymniejszego i najbardziej samotnego z pokoi… Odrzucał jednak tego rodzaju okazje z (…) zakłopotaniem i sztywnym ugrzecznieniem”

[Eleanor Catton, Wszystko, co lśni. Przeł. M. Świerkocki].

Tagi: homo
22:45, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
czwartek, 20 września 2018
1702. Le poéme des trains (II)...

„Consuelo Balaguer przemierzała życie szybkim krokiem, samotnie, przeplatając godziny spędzane za biurkiem z godzinami trawionymi na poszukiwaniu miłości, której brak ją dławił. Właśnie skończyła czterdzieści dwa lata i miała wrażenie, że życie nie dało jej ani jednej szansy, że okazja nie zatrzymała się nigdy przy jej peronie. Niektórzy świadomie nie wsiadają do pociągu miłości, wiedząc, czym to grozi. Są i tacy, którzy owszem, wsiadają, ale jeszcze szybciej wyskakują, widząc, że zostały już tylko miejsca w drugiej klasie lub że nie interesuje ich stacja docelowa zaznaczona w rozkładzie.

Jednak pociąg taki nigdy nie zawitał na peronie Consuelo Balaguer”

[Antonio Gómez Rufo, Żegnajcie, mężczyźni. Przeł. M. Płachta].

wtorek, 21 sierpnia 2018
1699. Profiles (II): Admiration...

„Byli jak ptaki które przenoszą się z drzewa na drzewo

zwołując swoje sejmy w tajemniczy sposób

w tej albo w tamtej stronie miasta Zawsze wolni

jakby nie mieli rodzin ani zajęć

wiedzeni jedną chęcią: żyć dla przyjemności

które cieszą ich zresztą w miarę nie przesadnie

Spotykasz ich na placach i w lokalach nocnych

jakby nigdy nie spali lub spali nad miarę

miasto należy do nich Oni zarządzają

kiedy ma nocą zapanować spokój

(…)

Ich młodość jest jak gdyby eksterytorialna

cieszy mnie ich uroda odmienność zdumiewa

wspaniała inna raso czyś chociaż szczęśliwa”

[Julia Hartwig, Nieznajomi wciąż nowi].

21:52, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
środa, 15 sierpnia 2018
1698. Profiles (I): Reactivation...

„[29 III 1974] Jak łatwo to robią wszyscy. Jak mimochodem. Jak »niechcący«. Jeszcze jedno moje nieporozumienie ze światem. Ale zasadnicze.

Stąd moja fascynacja: łatwość. Jak łatwo im to przychodzi. (…)

Sekret tych mężczyzn: uruchamiają w kobietach łatwość. Trafiają w ich łatwość. Ale jak to robią?

Ja uruchamiam trudność przede wszystkim. W niczym nie mam żadnej łatwości. Wszystko dla mnie jest trudne, najtrudniejsze”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

21:49, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
1585. Jej punkt widzenia (II)...

„(…) nie chodzi o to, że źle nam się układało, bo się nie układało źle, nie było scen, nie było kłótni, nie było innych kobiet, do tego też bym nie dopuściła, prawda jest taka, że od pewnego momentu poczułam się zmęczona osobą, która potrafiła całymi tygodniami siedzieć w kącie, nie robiąc nic, i rozpamiętywać przeszłość, więc pewnego pięknego dnia stwierdziłam, że chciałabym, żeby on się zakochał i zostawił mnie w spokoju”

[António Lobo Antunes, Podręcznik dla inkwizytorów. Przeł. W. Charchalis].

„Powtórzyła, że bardzo żałuje, że tak mnie niszczono i że się poddałem, choć początkowo wydawało się jej, że jest inaczej, wręcz przeciwnie (…), początkowo podziwiała we mnie, że niszczono mnie, ale ja jednak się nie poddałem, tak mnie wtedy oceniała i się pomyliła (…). Powtórzyła, że chciała mnie uratować, ale bezowocność jej starań, oddania i miłości zabiły w niej uczucia, którymi mnie darzyła, jest nieszczęśliwa, pozostało w niej tylko poczucie pustki i daremnego trudu”

[Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska].

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
1584. Failed Exam...

„Nie jest głupi. Wie, że jako kochanek niczym się nie odznaczył. Nigdy w sercu kobiety nie wzbudził uczucia, które uznałby za wielką namiętność. Kiedy spogląda wstecz, stwierdza, że właściwie nigdy nie był obiektem namiętności, takiej prawdziwej namiętności, silniejszej czy słabszej. Jakoś to chyba o nim świadczy. Co się tyczy wąsko rozumianego seksu, podejrzewa, że ma w tej sferze dość nędzne wyniki i w zamian też bywa raczej nędznie obdarzany. Jeśli ktokolwiek jest temu winien, to tylko on sam. Póki brak mu serca, póki się dystansuje, trudno przecież oczekiwać, że kobieta nie będzie także zachowywała dystansu.

Czy seks jest miarą wszystkiego? Jeśli John w tej dziedzinie zawodzi, czy tym samym oblewa egzamin z całego życia? Byłoby mu łatwiej, gdyby nie okazało się to prawdą. Ale kiedy rozgląda się wokół siebie, nie widzi nikogo, kto nie korzyłby się przed bogiem seksu – może z wyjątkiem paru dinozaurów, reliktów epoki wiktoriańskiej. Nawet Henry James – taki niby poprawny, wiktoriański – na niektórych stronicach mrocznie daje do zrozumienia, że w ostatecznym rozrachunku seks jest wszystkim”

[John Maxwell Coetzee, Lato.

Sceny z prowincjonalnego życia III. Przeł. D. Żukowski].

czwartek, 11 sierpnia 2016
1583. Jej punkt widzenia (I)...

„(…) za każdym razem myślała: »Kiedyż on wreszcie się rozkręci?« – ale jednocześnie bawił ją, a nawet trochę wzruszał jego brak pewności siebie i fakt, że bez jej pomocy prawdopodobnie nie rozkręci się nigdy. Stopniowo jednak irytacja zaczęła brać górę”

[Vladimir Nabokov, Król, dama, walet. Przeł. L. Engelking].

„John był przyjacielem w czasie, gdy na mojej życiowej drodze pojawiły się wyboje, podporą, na której czasem się wspierałam, ale nie mógłby stać się moim kochankiem w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Do autentycznej miłości potrzeba dwojga pełnych ludzi, którzy muszą do siebie pasować jak jin i jang, kontakt i wtyczka. Jak mężczyzna i kobieta. My nie pasowaliśmy do siebie. (…) John nie był stworzony do miłości. Nie był tak skonstruowany, by się dopasowywać lub żeby ktoś mógł dopasować się do niego. Był jak sfera. Jak szklana kula. Nie dało się do niego podłączyć”

[John Maxwell Coetzee, Lato.

Sceny z prowincjonalnego życia III. Przeł. D. Żukowski].

poniedziałek, 08 sierpnia 2016
1582. Inicjacje i transgresje...

Sześć lat od tamtego poranka we Flensburgu, między wycieczką do Lubeki (por. 823) a Hamburgiem (por. 825), po pierwszym wspólnym spaniu w jednym łóżku, kiedy uśmiechy po przebudzeniu i wpatrywanie w siebie dały odwagę palcom do delikatnych muśnięć, a wargom do gorącego zwilgotnienia naszych ciał. Kolejne odsłaniane warstwy i przesunięcia granic; jeszcze bez tej ostatniej – to później, tego dnia wieczorem – która przyniesie zawód, łzy i tak już będzie zawsze. W poczuciu, że wreszcie budzi się, dopełnia męskość, niespełna dwa miesiące przed trzydziestką. Że – tak już sobie bliscy – stajemy się od teraz nierozłączni (pragnienie, by być ciągle przy niej, wciąż trzymać ją za rękę), a ja otwieram się na innych, zyskuję radość, pewność. Jeszcze bez świadomości swojego kalectwa na tym polu, tracenia się naszego przez odległość; tego, że zwątpię ostatecznie, obrażę się na świat i życie, wycofam ostatecznie…

„Podobno rozczarowanie wywołane nieudanym debiutem erotycznym naznacza mężczyznę piętnem traumy i decyduje o jego dalszych losach. Ktoś zostaje mizoginicznym mizantropem lub homoseksualistą, a jeszcze ktoś inny Kubą Rozpruwaczem”

[Tadeusz Klimowicz, Pożar serca. 16 smutnych

esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach].

Tagi: kobiety
22:31, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
środa, 27 lipca 2016
1578. The Heat...

Od kilku tygodni w dziale za szklaną ścianą obok nas pracuje nowy chłopiec. Nadzwyczaj ładna buzia, usta i nieco smutne oczy, uśmiech; wydaje się dość cichy, skromny, choć kilka jego fajnych zdjęć (w tym bez koszulki, z tatuażem), jakie znalazłem na Facebooku, nieco mnie (pozytywnie!) zaskoczyły. Z pociągu powrotnego zaś codziennie wysiada razem ze mną inny młody pan, zabójczej wręcz urody – te ostre śniade rysy, nowa świetna fryzura, spojrzenie, pod którym gną się nogi. Za każdym razem na peronie od razu zapala papierosa. Idziemy obaj w stronę kładki (wpatruję się w jego obnażone łydki) – on w prawo, ja na lewo (w tę stronę ludzie przechodzą poprzez tory, ja jeden dążę górą). No i jest jeszcze Bambi, tam, w Warszawie, zdaje się wolny już, prześliczny (on tylko gej na pewno) – lecz cóż z tego. Trzech do się-wpatrywania, zachwycania – nie poznam nigdy z nich żadnego…

„Zbyt to wszystko obce i zbyt tego wiele, skarży się: chcę wracać na swoje śmieci, do życia, które znam.

Wycofanie – oto co jej dolega. (…) Kogoś jej to przypomina. Kogo? Tę bladą młodą Angielkę z Drogi do Indii, tę, która nie wytrzymuje, która ulega panice i kompromituje wszystkich dookoła. Która nie może znieść intensywności żaru”

[John Maxwell Coetzee, Elizabeth Costello. Przeł. Z. Batko].

czwartek, 07 lipca 2016
1575. Wspomnienia z Pomorza (II) - Stogi / Górki Zachodnie (gejowski odcinek nagiej plaży)...

  

                   „Słońce bez cienia na wyciągniętych

                    męskich ciałach. Milczy cnota.

 

                    Dusza – wraz z morzem –

                    pogrąża się w błyszczącym śnie.

                    Nagle podrywają się – młode wysepki – zmysły.

 

                    A grzechu już nie ma”

                                        [Sandro Penna. Przeł. J. Mikołajewski].

 

22:16, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
poniedziałek, 28 marca 2016
1555. Jedyne, jakie miałem...

W dwa dni pochłaniam trzy tomy Gardella. Chłopcy, co uciekają z prowincjonalnych dziur, by zdobyć wolność i odkryć swą tożsamość w wielkim mieście. Uniesienia i upadki w byciu gejem. Lata osiemdziesiąte w Szwecji. Panika początków epidemii AIDS. Emocje, które takie bliskie (po zakończeniu długo nie mogę się otrząsnąć, łkam w łazience). I doświadczenia, których nie da się już zaznać – bo nie umiałem zawalczyć do końca, bo mi nie było dane ciałem czuć tego, co odczuwają wszyscy…

„Jest oczywiste, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, za kimś, kogo się nie spotkało, lub za czymś, czego się nigdy nie poznało.

Możesz tęsknić za własnym życiem, widząc, że przemknęło obok ciebie”

[Jonas Gardell, Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek.

Tom 1. Miłość. Przeł. K. Tubylewicz].

środa, 09 września 2015
1510. Erudyta w burdelu...

 

Nad portalami randkowymi unosi się duch Horacego – rozwijają jego słynną maksymę w carpe noctem! Kult ciała, ekspresja wszelkich ludzkich potrzeb, brak im granic – swoisty to humanizm epoki seksualnego wyzwolenia…

  

„To uczucie wyłącznego oddania, jakie nosiłem w sobie, które będzie mnie coraz bardziej dręczyć, aż zniszczy mnie całkowicie, dla niej nie korespondowało absolutnie z niczym, nie miało żadnego uzasadnienia, żadnej racji bytu: nasze ciała były oddzielne, nie mogliśmy odczuwać ani tych samych cierpień, ani tych samych radości, byliśmy z całą pewnością odrębnymi bytami. (…) nie lubiła miłości, nie chciała być zakochana, odmawiała tego uczucia zastrzegającego sobie prawo do wyłączności i uzależnienia, zresztą całe pokolenie odmawiało tego razem z nią. Błąkałem się wśród nich jak prehistoryczne monstrum, z moją romantyczną dziecinadą, moimi więzami i kajdanami. Dla Esther, jak dla wszystkich młodych dziewczyn z jej pokolenia, seks był tylko przyjemną rozrywką, grą uwodzenia i erotyzmu, która nie niosła za sobą żadnego zaangażowania emocjonalnego, bez wątpienia miłość, podobnie jak litość u Nietschego, była jedynie fikcją wymyśloną przez słabych, by obwiniać silnych i wytyczyć granice ich naturalnej wolności i okrucieństwu. Kobiety były słabe, szczególnie w okresie połogu, u swoich początków potrzebowały więc opieki mocnego protektora i w tym celu wymyśliły miłość, ale teraz urosły w siłę, były niezależne i wolne, toteż odmawiały zarówno wzbudzania, jak doświadczania uczucia, które nie miało już żadnego konkretnego uzasadnienia. Istniejący od wieków męski projekt, doskonale wyrażony w naszych czasach przez filmy pornograficzne, polegający na odarciu seksualności z jakichkolwiek uczuciowych skojarzeń, by sprowadzić ją do płaszczyzny czystej rozrywki, w końcu, w tym pokoleniu, został zrealizowany. To właśnie poczułem, ci młodzi ludzie nie mogli ani tego odczuć, ani tego pojąć, a gdyby nawet mogli, doświadczyliby swego rodzaju zażenowania, niczym wobec czegoś śmiesznego i wstydliwego, niczym wobec stygmatu przeszłości. Udało im się, po dziesięcioleciach uzależnienia i wysiłków, w końcu im się udało, wygnać z serc jedno z najstarszych ludzkich uczuć, i teraz było to faktem; co raz zostaje zniszczone, nie może się na nowo uformować, podobnie jak kawałki stłuczonej filiżanki nie złożą się same z siebie, osiągnęli swój cel: w żadnym momencie życia nie poznają miłości. Byli wolni”

              [Michel Houellebecq, Możliwość wyspy. Przeł. E. Wieleżyńska].

  

Obserwuję to z ogromną ciekawością – poczuciem egzotyki i zazdrością, z podziwem, rosnącym zafascynowaniem…

  

„Frustracja seksualna powoduje u mężczyzny niepokój (…). Seks, ostatni mit Zachodu, to coś, co należało uprawiać; to rzecz możliwa, rzecz, którą należało uprawiać. (…) Od lat stale nosił przy sobie prezerwatywy, nigdy do niczego mu się to nie przydało; dziwki i tak je miały”

  [Michel Houellebecq, Cząstki elementarne. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

piątek, 04 września 2015
1509. Planet(arny) Romeo...

 

Od tygodnia na portalu międzynarodowym. Po co właściwie? – żeby spróbować choć udawać kogoś jeszcze. Preferowani, zupełnie wbrew regułom, ci najdalej – nie będą zbytnio nalegali na spotkanie. Piszę więc z zagranicą, zmyślam, improwizuję na dwóch nieprzyswojonych sobie polach – czatuję o moich upodobaniach i chęciach seksualnych po angielsku…

  

„Nie mógłbym sporządzić rejestru swojego życia wedle czynów, owo fortuna mi ich snadź poskąpiła, sporządzam go tedy wedle mych urojeń”

                     [Michel de Montaigne, Próby. Przeł. T. Żeleński-Boy].

   

niedziela, 23 sierpnia 2015
1505. Loser (II)...

  

Bambi od tygodnia zaręczony. Z kimś, kogo z nim zestawiałem, nim jeszcze obu przyszło to w ogóle do głowy. Tak oto jedyny chłopiec, o którym na Kumpello chciało się i można było marzyć (bo przecież – dający mi dowody swej sympatii), staje się niedostępny, odchodzi w cień. Na cóż zresztą liczyłem, co mam do zaoferowania? Odległość, moje niewysłowienie, cielesna nieporadność aż nadto są przeszkodą…

 

„– Dwie osoby, które się kochają, same, oderwane od świata, bardzo to piękne. Ale czym by żywili swe spotkania twarzą w twarz? Jakkolwiek godny pogardy byłby świat, potrzebują go, aby o nim mówić.

– Mogliby zamilknąć.

– (…) Och nie, żadna miłość nie przetrwa w milczeniu”

                         [Milan Kundera, Tożsamość. Przeł. M. Bieńczyk].

  

Trzy razy cud i do trzech razy sztuka. Jacek, Ania i On – jedyne fascynacje, nadzieje na coś więcej – tracone nim cokolwiek, latami rozpamiętywane. Takie widać przekleństwo – patrzenie, jak się oddalają, wiążą z innym. Zazdrość, poczucie, że ktoś zajmuje moje miejsce. Że znów się traci, ciągle przegapia, wciąż przegrywa…

  

„Facet dostaje w życiu tylko kilka szans. Jak ich nie chwyci za jaja, do końca życia będzie się zastanawiał, dlaczego gra w drugiej lidze”

  [z filmu Droga do szczęścia (USA / Wielka Brytania’2008); reż. Sam Mendes].

  

niedziela, 26 lipca 2015
1497. Broken...

  

„Nie istniało żadne rozwiązanie. Żadne wyjście. Czasami kochamy kogoś bardzo mocno, a jedyna możliwa forma trwania tej miłości jest tak nieuchronnie ostateczna, że sama myśl o tym nas paraliżuje. (…)

Kochać kogoś i zostać przeciętym wpół”

                  [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

czwartek, 23 lipca 2015
1496. Eternal presence...

  

„Co to jest miłość? To nie jest podniecenie seksualne. To potrzeba bezustannego przebywania w towarzystwie tamtego ciała.

W zasięgu tamtego spojrzenia.

W zasięgu tamtego głosu.

(Nawet w zasięgu wyobrażonym. Nawet w formie obrazu wewnętrznego. Wielu mężczyzn, wiele kobiet wie, że można kochać umarłego. Możliwość związku ponad teraźniejszością stanowi nawet istotę miłości)”

                     [Pascal Quignard, Życie sekretne. Przeł. K. Rutkowski].

  

poniedziałek, 20 lipca 2015
1495. Se non è vero (II)...

  

Cztery lata już rozpaczy po utracie Ani. Mówiła wtedy Diana w Konstancinie, że patologia zaczyna się po pięciu – zatem rok jeszcze udawania, że w tym szaleństwie kryją się choć minimalne pozory normalności. Nie można jednakże wyzdrowieć, gdy się nie chce – niby należałoby opłakać, pogodzić się, zapomnieć, ale wówczas trzeba by przecież zrezygnować ze wszystkiego, z samego doznania przeżywania. Wszak nic wcześniej ani później poza Nią, nic bez Niej – dlatego ciągle myśli, czułe słówka i pieszczoty, obecność nieuchwytna, od ludzi coraz dalej, ułud i widm wciąż więcej…

  

„Nigdy nie pozwolił sobie ani na jeden dzień zdrady, przeżyty bez przywoływania jej wspomnienia, bez mitologizowania jej osoby; ona z kolei nigdy nie dowiedziała się, że (…) węszył za nią jak zbłąkany ogar, próbujący odnaleźć drogę do domu. (…) Można kochać kogoś, kto cię kochał i już cię nie kocha? Można. Nie musi się, ale można.

(…) Będę jej szukał wokół siebie, w głębi swoich źrenic, w powietrzu, które wdycham i wydycham, nawet jeśli ona sama nigdy się nie dowie, że ją kocham, a pół życia spełźnie mi na marzeniach o niej”

                 [Eliseo Alberto, Ester, gdzieś tam. Przeł. B. Wyrzykowska].

  

23:01, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
wtorek, 12 maja 2015
1479. „Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił”...

  

Jedziemy do Krakowa. Rodzice nie byli jeszcze nigdy, ja czterokrotnie już – tym razem pierwszy raz bez Ani, bez tego pretekstu do podróży, naczelnej motywacji i atrakcji. Będę ich oprowadzał kilka dni, lecz nie poznają, po jakich śladach kroczę, łzy jakie i uściski przywołuję, jakie sprzed czterech lat miraże mi się jawią. Mogła się wyrzec i zapomnieć o mnie, lecz ja ją trzymam w ramionach swoich wspomnień nieustannie…

  

                    „Nie upłynęło między nami nic prócz czasu”

                                             [Robert Lowell. Przeł. P. Sommer]

   

czwartek, 29 stycznia 2015
1453. Przeoczenie...

  

„Może moje szczęście przeszło obok mnie i ja, ślepy, nie widziałem go; może głos mówił do mnie, a zgiełk moich burz nie pozwolił mi go dosłyszeć.

Może pokochało mnie tajemnie jakieś nieśmiałe serce, którego nie oceniłem lub które złamałem; może ja sam byłem czyimś ideałem, biegunem jakiejś udręczonej duszy, marzeniem nocy i myślą dnia. (…) Szedłem wznosząc ręce ku niebu, żądny chwytać gwiazdy, które mi się wymykały, i nie racząc uszczknąć stokrotki, która otwierała mi swoje złote serce wśród rosy i trawy. Popełniłem wielki błąd: żądałem od miłości czego innego niż miłości; tego, czego nie mogła dać. Zapomniałem, że Amor jest nagi, nie pojąłem znaczenia tego przedziwnego symbolu. Żądałem od niej sukien z brokatu, piór, diamentów, rozumu, wiedzy, poezji, piękności, młodości, potęgi – wszystkiego, co nie jest nią; miłość może ofiarować jedynie samą siebie, a kto z niej chce wydobyć coś innego, niegodzien jest, aby go kochano”

              [Théophile Gautier, Panna de Maupin. Przeł. T. Żeleński-Boy].

  

22:42, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
środa, 29 października 2014
1438. Caritas patiens est...

  

Znów w naszym kinie, z ojcem na „Bogach” (Polska’2014; reż. Łukasz Palkowski) – kolejki do kasy, jakich tu chyba nigdy nie widziano, projekcja z tego względu ma jakieś 20 minut opóźnienia. Niezrozumiała dla mnie popularność tego filmu – przeciętny biograficzny dramat o rzeczywiście nadzwyczajnych dokonaniach, obraz przaśności lat 80-tych, jak one bez polotu, zrealizowany raczej schematycznie (nie widzę rzekomej błyskotliwości scenariusza, inwencji reżysera, który by wyszedł poza ilustrację). W za dobrej formie jest od paru lat rodzima kinematografia, bym miał uwierzyć, że to najlepszy polski obraz roku – już raczej coś na miarę cyklu „Prawdziwe historie” TVN-u, nie za to się przyznaje Złote Lwy…

Za to już „Miłość” (Francja / Austria / Niemcy’2012; reż. Michael Haneke) jest dziełem skończonym i wybitnym, ze wszech miar godnym Złotej Palmy. Oglądam w telewizji z prawdziwym podziwem i wzruszeniem, wciąż myśląc przy tym o Ani. Pewnie to dziwne, ale już wiele razy wyobrażałem sobie, że się nią opiekuję, że chora jest albo umierająca – może w ten sposób w oczach własnych chciałem się wydać bardziej męski, silniejszy i odpowiedzialny; przesłonić tym poczucie winy oraz wstydu, że nie umiałem jej wysłowić mojego oddania, nie mogłem się z nią pieprzyć. A teraz jak gdyby umarła – znów sam jestem. Jak, po cóż dalej żyć bez kogoś, kto się wydawał Tobie całym światem, jedynym jego sensem…

  

„Miłość jest darem bezlitosnym, ponieważ nic nie pociesza po jej stracie. Miłość jest związana ze zgubą: zguba ją sprawdza.

To najsilniejszy ból.

Można sformułować negatywną definicję miłości: miłość jest tym, co pozostawia nieutulonym w żalu.

Ona nigdy się nie kończy. (Dlatego pozostawia nieutulonym w żalu. Jest nieskończona. Miłość, w przeciwieństwie do seksualności i do małżeństwa, jest nieskończona). Nie jest pewne, czy dla gatunku ludzkiego istnieje coś takiego jak żałoba.

Nic nie zwróci zapodzianego daru.

Bo nic mu nie dorówna”

                     [Pascal Quignard, Życie sekretne. Przeł. K. Rutkowski].

   

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Archiwum
Tagi