~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
poniedziałek, 03 lipca 2017
1625. Hello, loneliness...

I już, po wszystkim, koniec (a przecież wakacje dopiero się zaczęły) – od dzisiaj znowu w pracy. Powrót to nieco traumatyczny – tak jak i wyjazd ze stolicy w czwartek. Spotkanie po trzech latach z wielkim miastem ponownie mnie oszołomiło: zrezygnowałem z planów muzealnych na rzecz ulic, rozkoszy snucia się, spacerów. Mieszkanie przy Placu Konstytucji, obiad zawsze w Mleczarni opodal Placu Zbawiciela, codziennie Trakt Królewski w obie strony. I wszystko na piechotę. Bardziej to, co już znane, niźli nowe – nie było drugiej linii metra, Placu Europejskiego z Warsaw Spire, muzeum Polin, Katyńskiego; zaglądam kilka razy na bulwary, co nad Wisłą, jadę (użyty jeden bilet w ciągu dziesięciu dni) do Business Garden (a wracam już na nogach, przez Pole Mokotowskie). Mijam Giertycha na Placu Teatralnym, zmieniam lokalizacje w randkowej aplikacji – lecz przecież nie zakładam żadnych spotkań. A wieczorami potworne bóle nóg (za ciasne buty) i przeglądanie zdjęć, których tak dużo niby, a tak niewiele wyszło. I udawanie, że oto samodzielne życie – swoje mieszkanie w swoim mieście. To chyba nawet było głównym celem…

22:58, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 30 czerwca 2017
1624. Z cyklu: Przeczytane (LXVI) - Czerwiec...

1. Gonçalo N. Tavares, Przypadki Lenza Buchmanna. Przeł. W. Charchalis, Kraków 2015;

2. Timothy Snyder, O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku. Przeł. B. Pietrzyk, Kraków 2017;

3. Evelio Rosero, Między frontami. Przeł. W. Charchalis, Warszawa 2010;

4. Joyce Carol Oates, „Czy zawsze będziesz mnie kochać?” i inne opowiadania. Przeł. A. Pokojska, Warszawa 2014;

5. Stefan Türschmid, Ikony. Opowieść o terrorystach, Poznań 2016;

6. Warszawa lata 80. (Fotografie z Narodowego Archiwum Cyfrowego). Słowo wstępne Joanna Szczepkowska, Olszanica 2016.

Tagi: książki
23:15, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 13 czerwca 2017
1622. Dezyderata...

„Zapominamy często, że można kochać taką harmonijną, zwykłą codzienność, czuć się szczęśliwym i spełnionym dzięki wciąż ponawianemu powtarzaniu zwykłych gestów, dzięki temu, co czyni zachwycającym upływ czasu: patrzeć, spacerować, pisać, czytać, siadać przy stole wraz z drogimi nam osobami, rozmawiać, spotykać się, przyjaźnić, kochać. Kto ma to wszystko, jest uprzywilejowany i musi wiedzieć, że nim jest, musi być świadom, że jego szczęście polega na owym swojskim i zwykłym, lecz wiecznie nowym upływie godzin każdego dnia”

[Claudio Magris, Podróż bez końca. Przeł. J. Ugniewska].

22:33, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 31 maja 2017
1620. Z cyklu: Przeczytane (LXV) - Maj...

1. Zeruya Shalev, Ból. Przeł. M. Sommer, Warszawa 2016;

2. Edmund White, Hotel de Dream. Powieść nowojorska. Przeł. J. Dehnel i P. Tarczyński, Wrocław 2012;

3. Nadieżda Mandelsztam, Wspomnienia. Przeł. J. Czech, Warszawa 2015;

4. Alice Munro, Za kogo ty się uważasz? Przeł. E. Zychowicz, Warszawa 2012;

5. Nicholas d’Archimbaud (fotografie), Jean-François Solnon, Bruno de Cessole, Frédéric Valloire (tekst), Wersal. Przeł. S. I. Badowska, Warszawa 2004.

Tagi: książki
22:21, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 30 kwietnia 2017
1616. Z cyklu: Przeczytane (LXIV) - Kwiecień...

1. Sławomir Leśniewski, Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660, Kraków 2017;

2. Monika Milewska, Bogowie u władzy. Od Aleksandra Wielkiego do Kim Dzong Ila. Antropologiczne studium mitów boskiego władcy, Gdańsk 2012;

3. Eleanor Catton, Wszystko, co lśni. Przeł. M. Świerkocki, Kraków 2016;

4. Seneka, Fedra. Przeł. A. Świderkówna. Oprac. W. Strzelecki, Wrocław 2006;

5. Mary Beard, SPQR. Historia starożytnego Rzymu. Przeł. N. Radomski, Poznań 2017;

6. Philip Roth, Duch wychodzi. Przeł. J. Kozak, Warszawa 2010.

Tagi: książki
20:56, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 31 marca 2017
1612. Z cyklu: Przeczytane (LXIII) - Marzec...

1. Philip Roth, Upokorzenie. Przeł. J. Kozak, Warszawa 2011;

2. Zeruya Shalev, Co nam zostało. Przeł. A. Halbersztat i B. Kocejko, Warszawa 2013;

3. Władimir Sorokin, Zamieć. Przeł. A. L. Piotrowska, Wołowiec 2013;

4. Janusz Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit – upadek – relikty, Poznań 2013;

5. Andrzej G. Kruszewicz, Ptaki Polski. Tom 2, Warszawa 2016.

Tagi: książki
21:13, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 28 marca 2017
1611. Birdman...

Zaczyna się otwieranie okien w pracy i przeciągi. W ubiegły poniedziałek jednak straszne zimno – wieczorem katar, rozwijający się przez dni kolejne, w a piątek wieczór już gorączka, mocno zmieniony głos i kaszel. Weekend pod kocem, sennie, bez czytania. Wczoraj wyraźnie lepiej, ale też pierwszy raz urlop na żądanie, by jeszcze dojść do siebie. A dziś do pracy, gdzie oczywiście beze mnie zaraz zaległości. I z miejsca katar zatokowy, niemożność oddychania. Zwalniam się kilka godzin wcześniej, a jutro do lekarza…

Nie można było jeszcze się nacieszyć słońcem i niebem, białymi obłokami. W oko mi wpada każdy ptak, gdy idę, jadę, patrzę. Kos zadomawia się pośród najbliższych bloków, zaczyna dzień i kończy koncertami. Rudzik wygląda z krzaków pośród działek, w parku na tej samej gałęzi stukają cztery sójki, kowalik podlatuje z dróżki na pniak po ściętym drzewie, by zacząć śmiesznie śpiewać (pierwszy raz widzę go w tej pozycji – dotąd na pionie pnia, najczęściej głową w dół), w jednej z mijanych wsi wysoki komin, gniazdo, a w nim dziś pierwszy bocian, czapla na moście, wokół stadionu pliszki siwe, pod siatkę jego elewacji chętnie wlatują kopciuszki, a tam, gdzie pusty peron pośród pól, gdzie codziennością już żurawie, gęsi, myszołowy – dostrzegam kilka razy w dali parę czajek, akrobatyczny lot godowy samca (najbardziej sensacyjna z moich obserwacji ornitologicznych, duże zadowolenie z trafnego rozpoznania). Chciałoby się zatrzymać, podejść, zrobić zdjęcie – bo przecież żadna praca nie jest warta, by spiesząc do niej, marnować tak przyjemne okazje…

Tagi: praca
22:23, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 15 marca 2017
1610. Coraz wyżej, coraz dalej...

Firma się podzieliła, nowa zabrała część klientów, pracowników, kolejni rezygnują z pracy – już wszyscy z tych nielicznych, do których udało mi się zbliżyć. Ty też znajdź sobie coś, mówi mi koleżanka. Przy Twoim wykształceniu musisz mierzyć ambitniej. Sęk w tym, że aspiracje w życiu nie wiążą mi się z pracą, a jej fizyczna monotonia ma dla mnie większy powab niż kreatywność wyzwań. Zabawne, że tak pragnąc być w cieniu wciąż, wysuwam się na czoło. Kieruję nieformalnie pewną grupą, powierza mi się nadzór nad czymś, wiele sam chcę przypilnować. Brakuje rąk do pracy, nie starcza czasu mi na wszystkie obowiązki – a mimo to podwyżka dziś (do dwa czterysta brutto oraz premie – 15% standardowa i druga za wyniki), awans (starszy inspektor – brzmi cokolwiek wiekowo). I nawet jeśli co dzień mnie ogarnia zniechęcenie, i marzę, by to rzucić, powrócić do Warszawy – to muszę trzymać się za wszelką cenę tego miejsca. Najlepsza praca z tych żałosnych, jakie miałem, oddala mnie od marzeń i poczucia spełnienia. Zawsze coś za coś, bez polotu, przyjmując miast zdobywać, tracąc to, co najbliższe, najważniejsze…

Tagi: praca
23:02, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 28 lutego 2017
1609. Z cyklu: Przeczytane (LXII) - Luty...

1. Richard Flanagan, Ścieżki Północy. Przeł. M. Świerkocki, Kraków 2016;

2. Michel Faber, Księga Dziwnych Nowych Rzeczy. Przeł. T. Kłoszewski, Warszawa 2015;

3. Philip Parker, Furia ludzi Północy. Dzieje świata wikingów. Przeł. N. Radomski, Poznań 2016;

4. Andrzej G. Kruszewicz, Ptaki Polski. Tom 1, Warszawa 2016.

Tagi: książki
22:24, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 17 lutego 2017
1608. Spring is when you feel like whistling...

Czerwona kula słońca nad ciemną linią drzew – nad ranem, prosto w oczy, gdy spieszę się na stację i popołudniem, gdy wracam już pociągiem, poprzez szybę. Albo też mgła o świcie – samotne drzewo w polu, brzeg rzeki, krawędź lasu – gotowe, miękkie kadry. Liczenie saren, myszołów na gałęzi. I żurawie – dziesiątki, ich stałe zimowiska: posągi w dali i trzepot skrzydeł z bliska, klucze znaczące niebo. Gęsi. Śpiew parku – nie tylko już sikorek cykotanie. Świat jest ciekawy, życie nudne. Niedługo może wiosna…

23:04, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 31 stycznia 2017
1606. Z cyklu: Przeczytane (LXI) - Styczeń...

1. Richard Flanagan, Księga ryb Williama Goulda. Przeł. M. Świerkocki, Kraków 2016;

2. Ernest Hemingway, Słońce też wschodzi. Przeł. B. Zieliński, Warszawa 2003;

3. Georges Perec, Człowiek, który śpi. Przeł. A. Wasilewska, Kraków 2011;

4. Grzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947, Kraków 2016;

5. Jewgienij Wodołazkin, Laur. Przeł. E. Skórska, Poznań 2015;

6. Włodzimierz Odojewski, Zasypie wszystko, zawieje…, Warszawa 2006.

Tagi: książki
21:35, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 31 grudnia 2016
1604. Z cyklu: Przeczytane (LX) - Grudzień...

1. Victor Serge, Sprawa Tułajewa. Przeł. K. Teodorowicz, Warszawa 2013;

2. Ksenofont, Wyprawa Cyrusa (Anabaza). Przeł. A. Rapaport, Wrocław 2006;

3. Richard Flanagan, Klaśnięcie jednej dłoni. Przeł. R. Sudół, Kraków 2016;

4. Wiktor Pielewin, Empire V. Opowieść o prawdziwym nadczłowieku. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk, Warszawa 2008;

5. Jáchym Topol, Strefa cyrkowa. Przeł. L. Engelking, Warszawa 2008;

6. Jani Virk, Śmiech za drewnianą przegrodą. Przeł. J. Pomorska, Wołowiec 2007;

7. Antoni Ziemba, Iluzja a realizm. Gra z widzem w sztuce holenderskiej 1580-1660, Warszawa 2016.

Ogółem w 2016 roku – 55 książek, 3 ponad założone minimum (52, statystycznie jedna tygodniowo), ale aż o 11 mniej, niż w 2015. Czytanie przegrywa z sennością i zmęczeniem – nie zapowiada się, by w 2017 miało być inaczej…

Tagi: książki
22:11, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 24 grudnia 2016
1603. Mein Herzenstäubchen...

Już przed paroma miesiącami postanowiłem sprawić sobie pod choinkę dwa tomy „Ptaków Polski” Andrzeja Kruszewicza. Jakieś kilkuzłotowe fluktuacje sprawiły, że sprawa się odwlekła. Cóż, muszę się obejść bez prezentu – przez czas jakiś. Zazdroszczę J. i M., że w urodziny, święta dostają tyle książek, i nie są to rzeczy błahe. A gdzieś w domyśle – że są znajomi, rodzina, przyjaciele, co mogą im je dawać…

Ogromna wierzba przed mym oknem, już kilka razy wcześniej przycinana – teraz pozostał tylko nagi pień, bez żadnych odgałęzień. Nie będzie gniazda srok, cykań sikorek, stadka gili – tu tylko zaobserwowanych. Zostają myszołowy, gęsi, gawrony, czaple z okien rannych pociągów; od stycznia hurtem znowu powinny być żurawie…

Śni się, że z tyłu głowy wyrywam sobie włos sterczący – ten okazuje wówczas ptasim piórem. W dodatku to nie puch, lecz lotka. Chęć, by odlecieć, w gnieździe utkwienie, brzydkie kaczątko oraz podcięte skrzydła – dramat wydaje się wyraźny i bez tych z Junga (?) w duchu w podświadomości analogii. Ten Papageno już nie odnajdzie gołąbeczki, nawet jeśli od pięciu i pół roku wciąż mu się marzy z nią gruchanie…

23:57, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 17 grudnia 2016
1602. Buried in books...

Sześć grubych tomów z Literackiego wydawnictwa mi przychodzi, w tym pięć powieści (trzech laureatów Booker Prize). W kolejce jeszcze tyle must have innych. Przy tak rozrośniętej bibliotece na ograniczonej, wykorzystanej do maksimum już powierzchni, kupno beletrystyki – lektury na jeden raz przeważnie (odmiennie w mych dziecinnych latach, kiedy po szkole, w domu babci, czekając na odebranie przez rodziców, wracałem wielokrotnie do fragmentów „Robinsona Crusoe”, „Hrabiego Monte Christo”. Potem jeszcze na studiach z zachwyceniem znowu sięgnąłem do „Wojny i pokoju” – pierwsze czytanie w ostatniej klasie podstawówki) wydaje się szaleństwem, zbytkiem. Są niby biblioteki i e-booki, ale nie lubię tak – nie swoje, bez dotyku. Rośnie od lat lawina (już ponad dwa tysiące sztuk), choć staram się oszczędzać – szukam promocji, śledzę wahania dzienne cen. Zapełniam coraz bardziej pokój, czytam zbyt wolno, niewiele też pamiętam z tego – czasu tak mało, a jeszcze marnotrawię pół soboty na zastanawianiu się, co czytać. Każdy nowy egzemplarz staram się ukryć przed domownikami – bo przecież nie ma miejsca, już starczy ci, tyle pieniędzy na to poszło. Jedna z niewielu przyjemności, a przecież odgradza mnie od życia, grzebie wśród fikcji i papieru; tyleż napawa dumą, co rodzi wyrzuty sumienia…

„(…) nieprzeczytane książki mają w sobie coś z nieboszczyków, podobnie jak księgarnie, w każdym razie w środku nocy, przypominają nisze grobowe”

[Juan José Millás, Porządek alfabetyczny. Przeł. A. Elbanowski].

23:16, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 07 grudnia 2016
1601. A weight of carrion flesh*...

Mija trzynasty miesiąc pracy. Wciąż sypiam w dni powszednie po pięć godzin. Przyzwyczajam się do swoich obowiązków, jakkolwiek wciąż nie widać w nich większego sensu – z pewnością trudno byłoby tak spędzić całe życie. Trud po nic, przyszłość żadna, chroniczne przemęczenie. Własne ograniczenia też nie pomagają, pogłębiają się niektóre złe nawyki – gdy wyjaśnienia z sądem odnośnie jakiejś sprawy wydają się wykraczać poza standard, zdarza mi się wychodzić z open space’u, szukać odosobnienia, korzystać z prywatnego telefonu. Wstyd przed rozmową wobec osób trzecich. Jakiś płaczliwy ton i drżenie w moim głosie, gdy trzeba o coś spytać czy zwrócić się o pomoc. Szczęśliwie, wiele też tu automatyzmu, godziny mechanicznego oklejania albo weryfikacji pism w systemie. I milczenie…

Prócz sądów, komorników piszą też zwykli ludzie. Kolejne takie moje doświadczenie wglądu. W warszawskim ministerstwie była to pomoc finansowa z Unii, szczegóły wniosków i projektów, inwestycji. Potem, w Krajowej Radzie Sądownictwa – skargi obywatelskie, skrzywdzeni i poniżeni, niepowtarzalny splot stylistyk, form i argumentacji, meandrów ich myślenia i pojmowania świata. Na kartkach krzywo wyrwanych z zeszytów, ścinkach papieru gdzieś w aresztach, hieroglifami lub komputerowo, czasami na dziesiątkach stron to samo; przypominało to niekiedy (kolory, miniaturyzacje, powiększenia, nakładające się na siebie wersy, zmiany kierunków tekstu) jakieś mentalne mapy, rodzące podejrzenia – już nawet bez wnikania w treść – odnośnie zaburzeń potencjalnych ich autorów, psychopatii. A teraz, tutaj nie wyzwiska już, nie spiski – raczej błagania, prośby. Ludzie na skraju, bez dochodów, w spirali długów, schorowani – ruina życia, nędza i opuszczenie. Umórzcie, rozłóżcie na raty lub darujcie. Kłuje coś wtedy w sercu i łza się w oku kręci. Nie ja naciskam, decyzje podejmuję – tylko otwieram listy. A jednak czuję się niczym element systemu represji, nóż wrzynający w ciało – bieda nie łączy mi się jakoś z wymogiem spłaty długów…

* William Shakespeare, The Merchant of Venice (Act IV, scene 1)

22:48, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 30 listopada 2016
1600. Z cyklu: Przeczytane (LIX) - Listopad...

1. Brian Moynahan, Leningrad. Oblężenie i symfonia. Przeł. J. Korpanty, Warszawa 2016;

2. Sylvie Germain, Tobiasz, syn Teodora. Przeł. M. Hołyńska, Warszawa 2004;

3. Wiktor Pielewin, „Omon Ra” i inne opowieści. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk, Warszawa 2007;

4. Stanisław Cynarski, Zygmunt August, Wrocław 2004.

Tagi: książki
21:53, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 31 października 2016
1596. Z cyklu: Przeczytane (LVIII) - Październik...

1. Georges Perec, Życie instrukcja obsługi. Powieści. Przeł. W. Brzozowski, Kraków 2009;

2. Boris Akunin, Skrzynia na złoto [cykl Przygody magistra, tom 1]. Przeł. E. Rawska, Warszawa 2005;

3. Matteo Collura, Na Sycylii. Przeł. J. Ugniewska, Warszawa 2013;

4. Czesław Miłosz, Zdobycie władzy, Warszawa 2007.

Tagi: książki
20:41, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 03 października 2016
1593. Kolejne osiemnaste (razy dwa)...

W firmie zwyczaj obchodzenia urodzin każdego pracownika. Składka od chętnych po 5 złotych, laurka z podpisami, w południe wszyscy wstają, życzenia w ich imieniu, wspólny prezent. Solenizanci odwdzięczają się ciastami, cukierkami…

Obawiałem się od ubiegłego roku tego piątku, tymczasem dostałem książkę „Sztuka fotografowania” (a była jeszcze Pinta Atak Chmielu i lizak w ramach Dnia Chłopaka), całusa (choć właściwie rozminąłem się – jak zwykle przy tym geście – z koleżanką, muskając ustami jej włosy w okolicy ucha) i… uśmiech do samego siebie na resztę dnia. Pierwszy to raz mój w grupie tak, pozarodzinnie – chciałem napisać niemal „pośród rówieśników”, ale zapomnieć trudno, zwłaszcza zaś w takie „święto”, że jestem starszy o jakąś dekadę od większości. A przecież, tak wciąż trzymając się na dystans, miałem okazję poczuć, że mogę być lubiany, że ktoś pamięta oraz poczuwa się, że jednak przynależę…

Tagi: praca
22:41, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 30 września 2016
1592. Z cyklu: Przeczytane (LVII) - Wrzesień...

1. Tommy Wieringa, Joe Speedboat. Przeł. M. Diederen-Woźniak, Warszawa 2009;

2. Simon Sebag Montefiore, Romanowowie 1613-1918. Przeł. T. Fiedorek, W. Jeżewski, Warszawa 2016;

3. Dominik Marchowski, Ptaki Polski. Kompletna lista 450 stwierdzonych gatunków, Warszawa 2015.

Tagi: książki
22:34, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 28 września 2016
1591. Bon sauvage...

Z okna pociągu jeleń, spłoszony hałasem na moście. Nowość, bo standardowo to do trzydziestu saren, trzy myszołowy, para żurawi, konie w kilku zagrodach, czasami bażant, sójka. Media donoszą o foce w moim mieście, turystce znad Bałtyku – do niej nie miałem szczęścia. Mgły nad polami lub słońce barwy ognia… Wpatrzony w przestrzeń, od ludzi odwrócony, jestem po tamtej stronie – nie tylko brudna szyba wyznacza tę granicę…

„Jesteśmy kruchym stateczkiem smutku, żeglującym w stłumionej ciszy przez jesienny mrok”

[John Banville, Morze. Przeł. J. Jarniewicz].

22:35, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33
Archiwum
Tagi