~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
poniedziałek, 17 lipca 2017
1628. Self-limiting...

„Nie jestem inteligentna, tylko świadoma. Wystarczy mi, że zauważam – nie muszę opisywać”

[z filmu Noc (Włochy / Francja’1961); reż. Michelangelo Antonioni].

Tagi: filmy
23:09, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
wtorek, 25 kwietnia 2017
1615. The look from the mirror...

„Wiele jest luster za nami, a z każdego macha w naszą stronę jednakowo wypaczone i znajome przeznaczenie… Czym jest pisanie? Czym jest życie? Co jest życiem na jawie, a co snem? Co jest światem, a co jest imaginacją? (…) Czy wierzysz, że nie tylko pisarz kształtuje życie powieści, ale też powieść kształtuje życie pisarza? Według Nietzschego, otchłań odwzajemnia spojrzenie temu, kto długo w nią spogląda…”

[Sándor Márai, Magia. Przeł. I. Makarewicz].

22:03, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
poniedziałek, 07 listopada 2016
1597. Tout texte se construit comme mosaïque de citations...

Znów kryzys, bierność, marnowanie. Nie dni już, nie tygodnie – miesiące pustki, lata. Pisanie jako odnotowywanie niepisania. Bez celu, bez pomysłu – stwierdzając po raz enty. Zapowiadało kiedyś się, służyło wiwisekcji, a teraz obumiera. Już chyba tylko cudze słowa odtąd – gdy nie ma życia wokół, w tobie, trwa się przez rzadkie przebudzenia, śniąc losy innych, kradnąc je i przypisując sobie…

„Właśnie za to cię cenią, miernoto! Wiedzą, że kiedy trzeba, umiesz wziąć się w kupę, cytacik przytoczyć albo podsunąć sformułowanie. Za to właśnie wybaczają ci te wszystkie ataki marazmu!”

[Wasilij Aksionow, Oparzenie. Przeł. S. Kędzierski].

piątek, 18 marca 2016
1553. Wysypisko...

„[17 IV 1970] Myślę tutaj o mojej »tożsamości«, »identyczności«. Ja jako moja historia, nagromadzenie zdarzeń, »faktów«, zlepionych w przyzwyczajenia wielkie i małe, odruchy dawno umarłych sytuacji, utrwalone w biernej pamięci osobiste archetypy zachowania się bezsensownie przeżyły okoliczności, którym zawdzięczają swoje narodziny. Magazyn podobny do śmietnika, każda chwila i każda okoliczność moich czterdziestu lat coś tam dorzuciły. I naiwna, sztywna ingerencja tego magazynu w fabułę, moją biografię zewnętrzną, wewnętrzną – jakaż nuda i nieprawda.

Niechże więc moje pisanie, jeżeli ma mieć jakikolwiek sens, a ja jakąkolwiek na nie ochotę, będzie tylko robieniem porządku. Nie, nie segregowaniem magazynu w jakikolwiek nowy system, interpretację, ujęcie… po co? Niech będzie po prostu likwidowaniem magazynu, próbą odesłania tego rupiecia tam, skąd przyszedł – donikąd. Nigdy nie umiałem powiedzieć »tak«. Ale wiem dużo o tym, co »nie tak«. Oto jedyne uczciwe dla mnie pisanie”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

niedziela, 21 czerwca 2015
1489. Quare scripsisse?...

  

„Ocena świata jest dla nas obojętna. Świat zna »wielkich« i »małych« pisarzy, zna pisarzy dobrych i zabawnych, wzniosłych i nudnych. My znamy tylko jedną rangę, rangę pisarza. Albo ktoś jest pisarzem, albo nim nie jest. Tyle naszej rangi. Reszta to tylko piękne słówka, bujdy i rymowane trociny. (…)

Więc Walery był pisarzem. Ty lubiłeś jego utwory? Mnie te utwory nudziły i jednocześnie ekscytowały. Każdy jego wers czytałem, jakbym rozwiązywał chińską krzyżówkę, ja, czytelnik, chociaż nawet nie znam chińskiego… Trochę niepokoiło mnie to, że nie wprowadza mnie w swój temat całkowicie, jak gdybym ja, czytelnik, nie był wystarczająco przygotowany lub czystego serca, lub wystarczająco bohaterski do tego, co on zmuszony jest mi opowiedzieć. W tej relacji, relacji pomiędzy utworami Walerego a czytelnikiem, był jakiś element beznadziei. Naturalnie, pisał też wiele rzeczy złych, rupieci nadających się na złom. Tylko dyletanci starannie i bezbłędnie piszą majstersztyki. Pisarz, ten prawdziwy, rozlewa się tak jak dzikie rzeki w Ameryce Południowej: ten prąd niesie ze sobą także wiele gratów i śmieci, dachy domów, zwłoki niedźwiedzia, tratwy z nagimi ludźmi i wgniecione blaszane naczynia. Chodzi o całość, a całość jest zawsze bezkształtna. Ja już zaczynam wierzyć, że człowiek może w swoim życiu pisać tak całkowicie, prawdziwie i idealnie co najwyżej linijki. Gatunek literacki zawsze stoi pomiędzy pisarzem a tym, co ma on do powiedzenia, trzeba temu gatunkowi usłużyć (…). Powtarzam, Walery był pisarzem. (…)

Wiedziałem, że trzeci rok pracuje nad tą wielką sagą rodzinną, która nie ma nawet początku i nigdy nie będzie miała w pełni końca, tak jak wielkie powieści zazwyczaj nie mają prawdziwego początku ani końca – dokładniej, będzie miała koniec wtedy, gdy skończy się też w jakiejś formie życie Walerego, może tak, że nie będzie już chciał pisać albo umrze, albo zamilknie, co dla pisarza jest jednym i tym samym. Pisarz żyje dotąd, dopóki pisze”

                              [Sándor Márai, Magia. Przeł. I. Makarewicz].

  

22:25, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
środa, 17 czerwca 2015
1488. The Book of Non-Writing...

  

                        „Pisarz, który nie pisze, i jego coraz głębsza rozpacz”

                 [Marguerite Yourcenar, Zapiski doPamiętników Hadriana”.

                                      Przeł. H. Szumańska-Grossowa].

  

23:24, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
piątek, 29 maja 2015
1483. No way...

  

„[19 X 1970] Stagnacja. Kiedy zaczyna się znowu okres nudy samemu ze sobą…

(…) Mniej niż kiedykolwiek owe zapiski mają kształt, kierunek, pomysł, sens. Co się właściwie dzieje?

Próba odpowiedzi na pytanie, co się właśnie dzieje. Ot, od kilku miesięcy dzieje się dryfowanie. Zniknęły wielkie bóle i rozpaczliwe nadzieje. Ociężałość i przeżuwanie, mniej więcej przyjemne albo przynajmniej nie nieprzyjemne. Zacierają się odczucia tragedii i niezrozumiałych, wstrząsających zdarzeń sprzed roku i potem. Ospały, na fotelu, leniwie przeżywam dni.

Oczywiście nie ma wyraźnego powodu, żeby tak dalej trwać nie mogło. Od jednego dnia do drugiego, od jednej nocy do drugiej, dlaczego z tym się nie godzić? (…)

Co robić i do czego zmierzać? Mam uczucie, że zatrzymałem się, a raczej ugrzązłem w drodze, nie całkiem wiem jakiej. Ale uczucie ugrzęźnięcia jest dosyć wyraźne. (…)

Samo to pytanie jest leniwe i osłabiające. Co robić i do czego zmierzać – mój Boże. To założenie, że ja mam co robić i do czego zmierzać – ani siebie nie odczuwam  dostatecznie wyraźnie jako siebie, ani też ewentualne cele nie są mi zbyt drogie”

                          [Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

   

23:32, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
poniedziałek, 15 grudnia 2014
1446. Falsificatio...

  

Przez lata pisało się co dwa-trzy dni; teraz nie sposób wydobyć z siebie słowa raz na tydzień. Myślałem, że przynajmniej w tym wykażę konsekwencję; zacięty upór, by mimo wszystko trwać i ciągnąć to, nie przestać. A teraz nie wiadomo – czy i kiedy; można się co najwyżej skryć za zdania innych. Jak gdyby od początku nie wyręczali mnie w mówieniu, jak gdyby stworzony obraz siebie był kiedykolwiek autentycznie moim dziełem

  

„Jego świat był przecież światem tekstów, pośród nich upływało całe jego życie, na nich się koncentrowało, rzec można; całą jego życiową drogę wyznaczały teksty; nie jest więc wcale pozbawione logiki, że właśnie za sprawą tekstu (…) spotkała go porażka”

                          [Imre Kertész, Likwidacja. Przeł. E. Sobolewska].

  

21:53, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
niedziela, 23 listopada 2014
1442. Entirely sure...

  

„Pytanie, co wolno umieścić w dzienniku, a co powinno na zawsze pozostać zatajone, dotyczy sedna całego jego pisania. Jeśli będzie musiał odmawiać sobie wyrażania nieszlachetnych emocji – pretensji o to, że ktoś wdarł się do jego mieszkania, lub wstydu z powodu własnych porażek w roli kochanka – to jakże te emocje przeistoczą się w poezję? A jeśli poezja nie stanie się katalizatorem jego przemiany z człowieka nieszlachetnego w szlachetnego, czemu w ogóle miałby zawracać sobie nią głowę? Skąd zresztą pewność, że uczucia zapisywane w dzienniku są prawdziwe? Skąd pewność, że gdy pióro sunie po kartce, on w każdej chwili naprawdę jest sobą? Chwilami może i tak, a znów kiedy indziej nie wiadomo, czy po prostu nie zmyśla. Jak tu być pewnym? I czemu miałoby mu w ogóle zależeć na tej pewności?”

                [John Maxwell Coetzee, Młodość. Przeł. M. Kłobukowski].

  

21:40, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
czwartek, 15 sierpnia 2013
1284. Sławomir Mrożek (1930-2013)...

  

„[24 X 1969] Żeby pisać, trzeba się czuć społecznie, mówię przede wszystkim o tym, że trzeba siebie odczuwać społecznie. To znaczy uznawać siebie, swoją zawartość, substancję, jako wartości, jako zawartość i substancję właśnie. A może niewłaściwie określiłem, może właśnie czuję się bardzo społecznie, czuję siebie jako antykwariat przypadkowy i wymienny, i dlatego nie widzę sensu w pisaniu. W każdym razie trzeba się czuć jakoś. Ja czuję się coraz bardziej nijako.

Czuję się coraz lżejszy, coraz bardziej rzednący. Jak tu pisać? Nie ma we mnie niczego, co by mnie naprawdę wypełniało”

                       [Sławomir Mrożek, Dziennik. T. I. 1962-1969].

  

wtorek, 19 lutego 2013
1224. Non possum...

  

„– Nie umiem wyrazić tego, co bym chciała – ciągnęła Naoko. – Ostatnio ciągle tak jest. Staram się coś powiedzieć, ale do głowy przychodzą mi tylko nieodpowiednie słowa albo całkowicie różne od tych, które mam na myśli. Próbuję sama się poprawić, lecz wychodzi tylko gorzej. Tracę wątek. Tak jakbym była rozszczepiona na dwie i sama ze sobą bawiła się w berka. Pośrodku jest wielki słup i gonimy się wokół niego. Tamta druga ja zawsze zna właściwe słowa, lecz ta ja nigdy nie może tej drugiej złapać”

                               [Haruki Murakami, Norwegian Wood.

                           Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott].

  

23:53, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
niedziela, 03 lutego 2013
1219. Scrivere è pensare, vivere, pregare...

  

Nie chodzi o brak słów, ale tematów. Zostały ledwie trzy – poczucie winy, wstyd, tęsknota – odkąd zaczęłaś się oddalać. Nie modlę się już o odmianę losu, nie czekam żadnych darów. I tak jak przyzwyczaja czas, że życie się skończyło, tak i odbiera chęć, żeby cokolwiek tworzyć

   

„(…) słabość pisania najczęściej świadczy o wypaleniu się uczuć, a śmierć nieodmiennie wdziera się tam, gdzie brakuje miłości”

             [Jurij Andruchowycz, Dwanaście kręgów. Przeł. K. Kotyńska].

   

czwartek, 24 listopada 2011
1030. Człowiek jednej Księgi - wpis na sześciolecie...

  

Należy przynajmniej starać się ponieść porażkę, jak powiedział naukowiec z powieści Bernharda, bo porażka, jedynie porażka może się ziścić, powiadam ja, i staram się, skoro muszę się starać, a muszę, bo żyję i piszę, a jedno i drugie jest staraniem się, życie ślepym, pisanie obdarzonym wzrokiem staraniem, oczywiście staraniem innego rodzaju niż samo życie, staraniem, żeby dostrzec, do czego zmierza życie, i dlatego nie mogąc uczynić nic innego, pisząc, powielam życie, powtarzam życie, jak gdyby pisanie także było życiem, a przecież wcale nim nie jest, nie może się z nim nawet mierzyć, nie można go nawet do życia porównywać, i takim sposobem, w momencie kiedy zaczynamy pisać, zaczynamy pisać o życiu i skazujemy się na porażkę. I teraz, gdy w tę głęboką, pełną świateł, głosów i bólu noc szukam odpowiedzi na ostateczne, wielkie pytania, mam już świadomość, że wszystko jest ostateczne, a na wielkie pytanie istnieje tylko jedna wielka, ostateczna odpowiedź: rozwiązująca wszystko, nakazująca milczeć wszystkim, którzy chcą pytać, że istnieje tylko jedno rozwiązanie, jeden cel naszych wszelkich starań, nawet jeżeli o nim zapominamy i zazwyczaj staramy się o coś zupełnie innego, gdyż w przeciwnym wypadku w ogóle byśmy się nie starali, choć jeśli o mnie chodzi, nie rozumiem, po co to owijanie w bawełnę: a kiedy powtarzam tu swoje własne życie – mój Boże! – takie życie, sam zadaję sobie pytanie, dlaczego, właściwie dlaczego, czyż nie wystarczy, że muszę pracować jak maniak, wytrwale i bezustannie, gdyż pomiędzy moją pracą a moją kondycją istnieje głęboki, zupełnie oczywisty związek: a jednak, kiedy piszę, powtarzam własne życie: prawdopodobnie powoduje mną skryte pragnienie, żebym kiedyś i ja się dowiedział, co to znaczy mieć nadzieję, i dlatego będę pisał, jak maniak, wytrwale i bezustannie, aż wreszcie się dowiem, a potem nie będę miał już po co pisać”

       [Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska].

  

      

  

niedziela, 21 sierpnia 2011
985. Technical note...

  

Na bocznej szpalcie bloga, pod innymi zakładkami umieściłem listę nazwisk wszystkich cytowanych tu twórców literatury pięknej (nie uwzględniono publicystów oraz – póki co – niektórych nazwisk, pojawiających się jedynie w tytułach notek). Było ich, jak dotąd, 179. Po kliknięciu w dane nazwisko wyświetlą się notki z wykorzystanymi fragmentami dzieł owego twórcy. Jest to narzędzie pomocnicze wobec blogowej wyszukiwarki, które – być może – przyda się czytelnikom. Wielkość czcionki, jaką na liście zapisane jest nazwisko danego autora, zależy od częstotliwości cytowania go tu…

Nie jest to może pełen obraz moich czytelniczych preferencji (a już na pewno żaden ranking najlepszych: do pisarzy drugorzędnych mogę sięgać częściej niż do wybitnych – jedynym kryterium jest współgranie ich fraz z moimi aktualnymi, zapisywanymi na blogu odczuciami i wrażeniami, a kicz niekiedy łatwiej wpada w ucho. Na razie jednak nazwiska najczęstsze to te rzeczywiście ulubione i bardzo cenione), ale daje pewne pojęcie o jednej z osobliwości tego dziennika i dominujących tu klimatach. Jak zawsze, zapraszam do lektury…

  

czwartek, 13 stycznia 2011
892. Zaklinanie, czarowanie...

  

Może trzeba by za każdym razem – tłumaczyć, objaśniać, wskazywać: tutaj dowcip, tu ironia, szczerze tu, tam udawanie. Że ten cytat to nie ja – on tylko do mnie: komentarzem, polemiką, sensu odwróceniem. Że prawdziwe – tu ujęte w słowa – w fikcję się zamienia, tak należy czytać. Że się dystans rodzi z tego – do siebie, do przydarzanego. „W nicu coś i coś z niczego / wciąż gorszego, nie lepszego / mały zastrzyk winszowany / balsam miękki, sól na rany” [Michał Zabłocki]. Że specjalnie nudno, smutno, wciąż na jedną nutę. Że to „gra”, co ma ratować – choć jak bagno wciąga…

  

„W ten właśnie sposób – mówiłem do siebie – spędzę resztę moich dni, grzebiąc w słowach, porzuconych wersach, szczątkach pamięci, próbując odkryć, co też może się pod nimi czaić, jakby były płaskimi kamiennymi płytami, gdy tymczasem ja będę powoli zanikał” 

                       [John Banville, Zaćmienie. Przeł. J. Jarniewicz].

  

wtorek, 11 stycznia 2011
891. Policzmy się!... :-)

   

„Pragnąłem uciec z tego świata, a oto chcę go zadziwić! (…) Wszechświat musi się o mnie dowiedzieć. Nie omieszkam w wierszach opiewać mej samotności: stanie się to wszakże w taki sposób, że pozazdroszczą mi najszczęśliwsi. (…)

Odniosłem sukces godny mnie, to znaczy niedający się porównać z innymi. Bohaterem mego utworu nie był nikt inny jak ja sam; zachowałem w tym zgodność z wielką modą naszych czasów. Opowiadałem moje niegdysiejsze cierpienia z pełną wdzięku próżnością; wprowadziłem czytelnika w świat tysiąca szczegółów dnia powszedniego, godnych najwyższego zainteresowania”

                 [Alfred de Musset, Dzieje białego kosa. Przeł. S. Meller].

 

Zapraszam do corocznej zabawy integracyjnej i proszę o głosowanie na mój blog. SMS o treści A00545 (0 to cyfry zero, bez żadnych spacji) należy wysłać na numer 7122 (koszt SMS-a to 1,23 zł brutto – cały dochód zostanie przeznaczony przez Organizatora Konkursu na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych). Głosowanie (ogółem w dziesięciu kategoriach) trwa do 20 stycznia do godziny 12.00 (z jednego numeru telefonu na dany blog można zagłosować tylko raz, ale za to na dowolną liczbę blogów). Serdecznie Wam wszystkim dziękuję!...

  

niedziela, 05 grudnia 2010
875. A Moveable Feast...

  

Piąta rocznica mego tu notowania minęła jakoś niezauważenie – przeoczyłem chyba, pominąłem, zupełnie zapomniałem. Inne problemy, tematy, wrażenia; inni niż kiedyś czytelnicy, utrata dawnych złudzeń i nadziei… Może i lepiej tak: po prostu pisać – zamiast przydawać znaczenie…

  

„Poza literaturą, którą może opanować każdy, kto umie mówić, jeden lepiej, a drugi gorzej, a którą pewni ludzie, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, by jakąś lepszą metodą przerastać swe otoczenie, zarezerwowali dla siebie, Rainer niestety żadnej rzeczy nie uczynił sobie poddaną. A literatura może spełnić wiele z tego, czego pragnie Rainer”

           [Elfriede Jelinek, Wykluczeni. Przeł. A. Majkiewicz i J. Ziemska].

   

czwartek, 04 lutego 2010
740. Szukając wciąż szans i nie wyrzekając się nadziei...

  

Uparcie, dumnie i skrycie, oszukując, że to niby dla moich już oczu jedynie, nieodwiedzany przez najbardziej pożądanych, bez większego odzewu i najmniejszej nagrody, za to cięgi wciąż nowe dostając – brnę naprzód i nie zamierzam przestawać. Nie teraz jeszcze, nie teraz… 

   

                    „Niestety, ja mogę opowiedzieć tylko własną historię – 

                    mówiąc do siebie, czytając albo pisząc,

                    albo mężnie nie ukrywając nic przed przyjacielem,

                    który przez chwilę mi wierzy”

                                                  [Robert Lowell. Przeł. P. Sommer].

  

                     Zagłosuj na mnie - Bloger 2009 roku - Wiadomosci24

  

Zachęcony bardzo dobrym ubiegłorocznym wynikiem, zapraszam wszystkich czytelników do kolejnego konkursu na blogera roku. Z jednego adresu e-mailowego można oddać pięć głosów, po jednym w pięciu kategoriach (nie ma obowiązku głosowania w każdej). Aby poprzeć mój blog, należy do 24 lutego kliknąć na powyższy obrazek, wybrać kategorię „Życie”, odnaleźć mój blog na początku alfabetycznej listy, kliknąć w buton „Głosuj” obok tytułu bloga, a następnie podać swój e-mail, na który zostanie wysłany potwierdzający link. Wszyscy głosujący, którzy do 13 kwietnia zarejestrują się w serwisie wiadomości24.pl, wezmą udział w rozlosowaniu laptopa. Dziękuję i namawiam!

  

19:01, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
czwartek, 28 stycznia 2010
737. Kontynuacje i nawiązania...

  

„Każdy człowiek (…) w ciągu życia może stworzyć książkę. (…) Każdy − i tylko jedną. Ci, którzy sądzą, że napisali wiele książek, są w błędzie − wciąż powstaje tylko ta jedna. Nie wyjdziesz poza swoją książkę, czego byś nie robił. Można podrabiać, ale nie tworzyć. Twoja jedyna książka ograniczona jest twoją barwą głosu, intonacją, artykulacją. Przeznaczenie to sposób mówienia. Choć na świecie jest nieskończoność książek, naprawdę dobrych tylko skończoność. Musi ich być skończoność, tak jak tamtych nieskończoność. Tego uczą rośliny. Gdyby dobrych książek była nieskończoność, świat albo stanąłby, albo przepadł. Ja swoją książkę napisałem. Nie wiem − dobrą czy złą − ale napisałem. A to jest tak, że nie ma znaczenia − dopisałeś czy nie dopisałeś, przepisałeś czyś się tylko przymierzał. Twoja książka może być i jednostronicowa, i jak cały regał tomów. Jest głos, i to wystarczy. Wątki potrzebne są dla własnej ciekawości. Wątków się nie wymyśla, wątki nie znikają. Są i są. Mogą jedynie zostać zapomniane. Wszystko, czego się nauczyłem i co zapamiętałem z życia, to kilka krajobrazów, oznaczających radość myślenia, kilka zapachów, które były uczuciami, kilka ruchów wchłaniających w siebie uczucia, kilka rzeczy, przedmiotów, będących ucieleśnieniem kultury, historii, cierpienia, to wiele roślin, będących dostępnością piękna, mądrości i tego wszystkiego, w porównaniu z czym w ogóle nie istniejemy. I wiele, wiele intonacji. Niepowtarzalnych, podobnych intonacji, o których nie wiem, co znaczyły. Może to po nich będziemy rozpoznawać się tam, gdzie nic poza głosem nie zostanie”

                       [Taras Prochaśko, Niezwykli. Przeł. R. Rusnak].

  

To mógłby być wcale niezły koniec, ale jeszcze nie czas, chyba jeszcze... Coś jednak znów się skończyło, umarło zamordowane...

  

wtorek, 12 stycznia 2010
730. Competition...

  

Mniejsze pewnie teraz szanse niż przed rokiem, choć pisanie chyba nawet lepsze. Czytelników jednak mi ubyło, wynudzonych wiecznym staniem w miejscu, jedną nutą, ciągłym narzekaniem. Ale za to forma konsekwentna, trzeba przyznać. Może chociaż ją ktoś doceni…

  

„(…) powiedzieliśmy, że oddałby wszystkie swoje wiersze za to, żeby być uznanym za mężczyznę, ale uzupełnijmy to: skoro nie został uznany za mężczyznę, jedno tylko mogło go nieco pocieszyć – by został przynajmniej uznany za poetę”

                  [Milan Kundera, Życie jest gdzie indziej. Przeł. J. Illg].

   

    

Proszę o wsparcie wysłanie SMS-a o treści A01291 (0 to cyfra zero, bez żadnych spacji) na numer 7144 do 21 stycznia, godz. 12.00. Koszt SMS-a to 1,22 zł brutto – dochód zostanie przeznaczony na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. Z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog – można zarazem głosować na większą liczbę blogów. Dziękuję!

  

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi