~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: samotność

poniedziałek, 11 marca 2019
1721. Management vacancy...

„Chociaż w codziennym życiu tego nie widać, jestem chronicznym rekonwalescentem. Przez jakiś czas sądziłem, że uporam się z moim chłodem, jednak widzę, że nie dam rady. Jest zbyt dotkliwy. Potrzebny mi ktoś, kto nim pokieruje (…) kto mógłby nim zarządzać, jak zarządza się przedsiębiorstwem. Potrafię robić różne rzeczy, brak mi jedynie doświadczenia w zarządzaniu”

[Juan José Millás, Porządek alfabetyczny. Przeł. A. Elbanowski].

wtorek, 22 stycznia 2019
1716. „Niespełnienie jako strategia życiowa” (III)...

„Jego egzystencja była całkowicie pozbawiona ambicji. Bodźcem do życia stało się unikanie – unikanie pobudzenia, unikanie podniet, unikanie samych bodźców”

[Peter Buwalda, Bonita Avenue. Przeł. M. Porczyńska-Szarapa].

niedziela, 23 grudnia 2018
1712. Atmosphere...

„[23 XII 1940] Smutno. Brak tego uczucia Świąt. Uciekam myślą do tych kilku serc, dla których warto żyć i przeżyć to wszystko. Zimno i szaro.(…)

Samotność. Wprost dojmujący ból osamotnienia. Brak śmiechu, rozgardiaszu, ożywienia. To więcej niż samotność; to zupełna pustka, podkreślająca obcość wszystkiego dokoła. Nie jest się do niczego przywiązanym, z nikim związanym. (…) Przez cały rok można nie odczuwać tego osamotnienia, można być nawet zadowolonym z tego; teraz to boli”

[Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

czwartek, 20 września 2018
1702. Le poéme des trains (II)...

„Consuelo Balaguer przemierzała życie szybkim krokiem, samotnie, przeplatając godziny spędzane za biurkiem z godzinami trawionymi na poszukiwaniu miłości, której brak ją dławił. Właśnie skończyła czterdzieści dwa lata i miała wrażenie, że życie nie dało jej ani jednej szansy, że okazja nie zatrzymała się nigdy przy jej peronie. Niektórzy świadomie nie wsiadają do pociągu miłości, wiedząc, czym to grozi. Są i tacy, którzy owszem, wsiadają, ale jeszcze szybciej wyskakują, widząc, że zostały już tylko miejsca w drugiej klasie lub że nie interesuje ich stacja docelowa zaznaczona w rozkładzie.

Jednak pociąg taki nigdy nie zawitał na peronie Consuelo Balaguer”

[Antonio Gómez Rufo, Żegnajcie, mężczyźni. Przeł. M. Płachta].

czwartek, 26 lipca 2018
1696. Free-dom, czyli: Wolna chata (II)...

Od dziś sam w domu przez półtora tygodnia. A zatem: gorsze obiady i więcej negliżu w szczęśliwie upalne teraz dni. Czym innym miałaby się różnić samotność wakacyjnie upragniona od powszedniej?...

„Zdałem sobie sprawę, że znajomy świat otoczony jest przez krainę niepokojącej swobody. (…) Wiedziałem oczywiście, że istnieje wolność; po prostu z góry odrzuciłem możliwość korzystania z niej”

[André Brink, Ambasador. Przeł. T. Wyżyński].

23:30, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 08 lipca 2018
1694. Das Ende des Liedes...

Pierwszy mój tydzień po powrocie. Kolejny awans, podwyżka o 400 złotych, dość spore opóźnienie w mym zespole, kolejny etap we wdrażaniu Lean Management, próby zerwania z wychodzeniem o kilkadziesiąt minut później niż czas pracy. Jesienią firma przeprowadza się do centrum, w Warszawie otworzyli mały oddział – nic tam na razie dla mnie, nadzieja nikła, że kiedyś się rozrosną. Tymczasem znowu dzień za dniem, pieniądze odkładane nie wiem na co. O Ani myśli częste, poczucie opuszczenia (ludzi / przez ludzi) straszne. Za rok stolica znów – tam też samotność, ale w niej chociaż jakiś relaks. I tak od pustki w pustkę, od przygnębienia w melancholię. Nic do przeżycia, nic już do zapisania nie ma…

22:59, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
poniedziałek, 28 maja 2018
1689. Mirror of the Night...

„Wszystkie noce Lina, lub niemal wszystkie, były jedną i tą samą nocą, powtarzającą się do znudzenia, raz po raz zwielokrotnianą w salonie luster, jakim jest pamięć, nocą identycznej samotności, identycznego pogodzenia się z losem”

[Eliseo Alberto de Diego, Ester, gdzieś tam. Przeł. B. Wyrzykowska].

sobota, 28 kwietnia 2018
1684. With and Without...

„[18 II 1919] W tej chwili nie ma wiele do oferowania, życie nie było dla niego zbyt łaskawe. (…) celnie podsumował swoją sytuację, określając siebie jako człowieka, który czuje się samotny, kiedy jest sam, i znudzony, kiedy jest w towarzystwie”

[Virginia Woolf, Chwile wolności. Dziennik 1915-1941. Przeł. M. Heydel].

sobota, 14 kwietnia 2018
1682. Excluded...

„(…) sam ze swoją młodością, sam z zamysłami i pragnieniami wieku męskiego, sam ze swoją pamięcią, pamięcią życia, z pamięcią blasku przebudzeń i słodyczy układania się do snu, samotny i wykluczony ze świata”

[Sándor Márai, Występ gościnny w Bolzano. Przeł. F. Netz].

21:05, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 11 lutego 2018
1668. Now you’re stuck in a moment...

Nowa miejscówka po przemeblowaniu biura (znowu przy oknie, w rogu, na końcu sali – mniej może będę wstydził się telefonowania), nowa umowa (na czas nieokreślony), nowa pensja (3 070 brutto ze zwrotem za część biletu na dojazdy). Odchodzi wkrótce ulubiona koleżanka – znalazła inną pracę za ponad dwa tysiące więcej. Zawsze znikają ci nieliczni, do których coś mnie ciągnie. Ona ma tyle marzeń, planów – grywa w teatrze amatorów, chce uczyć się programowania, pojechać na Islandię, zna trzy języki; zaraża mnie na nowo serialami. Zawsze jej brakowało do pierwszego – teraz wreszcie pożyje, zasłużyła. Ja już nie szukam – bezpieczny w swych powtarzalnych obowiązkach, przyzwyczajony do żerowania na rodzicach, zbyt wygodny. Powiększam comiesięcznie swą lokatę – gdyby był obok bliski ktoś z językiem, to może byłyby podróże za granicę; a tak, to chyba tylko zabezpieczanie się na starość. Wpierw ich, a potem moją – przeraża mnie, że będę zdany w tym jedynie na samego siebie…

„(…) kapitulacja zawsze kusi i wielu tej pokusie ulega, godząc się, by dzień powszedni przysypywał ich śniegiem, dopóki nie utkną gdzieś na stałe, żadnych więcej przygód, zatrzymują się po prostu, dając się zasypać w nadziei, że kiedyś się przetrze i powróci jasność”

[Jón Kalman Stefánsson, Smutek aniołów. Przeł. J. Godek].

niedziela, 21 stycznia 2018
1665. Le Temps perdu...

„Dziedzic Popielski miał przemożne i potworne uczucie, że mija go świat i wszystko, co w nim dobre i złe; miłość, seks, pieniądze, uniesienia, dalekie wojaże, piękne obrazy, mądre książki, wspaniali ludzie – wszystko to sunie gdzieś bokiem. Czas dziedzica przemija. Wtedy w nagłej rozpaczy miał ochotę zerwać się i gdzieś pędzić. Ale gdzie i po co? Opadał na poduszki i dławił się nie wypłakanym płaczem”

[Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy].

środa, 11 października 2017
1644. Długie trwanie...

„Niektórzy nigdy w niczym nie uczestniczą. Życie im się przydarza. Trwają dzięki tępemu uporowi i gniewem albo przemocą odpowiadają na wszystko, co mogłoby ich wydobyć z pełnego urazy złudzenia bezpieczeństwa”

[Frank Herbert, Kapitularz Diuną. Przeł. M. Michowski].

22:27, alexanderson
Link
piątek, 22 września 2017
1641. The Loneliest Planet...

„W ten sposób spędziłam połowę życia, zawsze poszukując coraz bardziej odległego miejsca, doskonałej kryjówki, i taszcząc na karku ciągłe wrażenie obcości, zamieszkiwania w swego rodzaju świecie równoległym, tego, że jestem lekką planetą, daleką od wszelkich zasad, jakie kierują układami, zawsze dryfującą swoim kursem, obawiając się i jednocześnie pragnąc, żeby inni ludzie przyszli mi na ratunek”

[Enrique de Hériz, Kłamstwa. Przeł. W. Charchalis].

poniedziałek, 03 lipca 2017
1625. Hello, loneliness...

I już, po wszystkim, koniec (a przecież wakacje dopiero się zaczęły) – od dzisiaj znowu w pracy. Powrót to nieco traumatyczny – tak jak i wyjazd ze stolicy w czwartek. Spotkanie po trzech latach z wielkim miastem ponownie mnie oszołomiło: zrezygnowałem z planów muzealnych na rzecz ulic, rozkoszy snucia się, spacerów. Mieszkanie przy Placu Konstytucji, obiad zawsze w Mleczarni opodal Placu Zbawiciela, codziennie Trakt Królewski w obie strony. I wszystko na piechotę. Bardziej to, co już znane, niźli nowe – nie było drugiej linii metra, Placu Europejskiego z Warsaw Spire, muzeum Polin, Katyńskiego; zaglądam kilka razy na bulwary, co nad Wisłą, jadę (użyty jeden bilet w ciągu dziesięciu dni) do Business Garden (a wracam już na nogach, przez Pole Mokotowskie). Mijam Giertycha na Placu Teatralnym, zmieniam lokalizacje w randkowej aplikacji – lecz przecież nie zakładam żadnych spotkań. A wieczorami potworne bóle nóg (za ciasne buty) i przeglądanie zdjęć, których tak dużo niby, a tak niewiele wyszło. I udawanie, że oto samodzielne życie – swoje mieszkanie w swoim mieście. To chyba nawet było głównym celem…

22:58, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 18 czerwca 2017
1623. Isolato...

Dwutygodniowy urlop. Przeddzień wyjazdu. Jedyne w roku dni, gdy będę całkiem sam – bez współpracowników, bez rodziców. I ta samotność krótka tam wydaje się niezbędna, by znosić tę codzienną, inną tutaj

„Nie jestem odizolowany (…), codziennie tylko z nową energią zapewniam sobie konieczne odosobnienie, którego potrzebuję, żeby posuwać się naprzód. Niekiedy jestem bezwzględny, ranię bliskich mi ludzi. Jeśli w moich możliwościach percepcji nastaje absolutny bezruch, na ogół wychodzę (…), przeważnie sam, przechadzam się (…), próbuję się ze sobą uporać. (…)

Częstokroć największą przyjemność stanowi dla mnie studiowanie powietrza i wielokilometrowy marsz (…). Mając poczucie, że ostatecznie jestem absolutnie wolny, odczuwam, być może, szczęście”

[Thomas Bernhard, Zaburzenie. Przeł. S. Lisiecka].

poniedziałek, 22 maja 2017
1619. Here and Now...

„(…) bez poczucia straty – raczej z doznaniem początków swoistej posuchy wewnętrznej – przestałem zamieszkiwać nie tylko w wielkim świecie, ale i w chwili obecnej. Impuls bycia w tym świecie i przynależności do tej chwili dawno już w sobie zabiłem”

[Philip Roth, Duch wychodzi. Przeł. J. Kozak].

22:25, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
poniedziałek, 15 maja 2017
1618. Apocrypha...

„Teraz prowadzę życie fałszywe, życie apokryficzne, podziemne i niewidoczne, chociaż prawdziwsze od prawdziwego”

[Javier Cercas, Prędkość światła. Przeł. E. Zaleska].

22:10, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
1614. The look in the mirror...

„Spoglądał na mnie typ niepewny i społecznie obcy, chorobliwie seksualny i podejrzliwy, którego cierpienia niewarte były złamanego grosza. Zacząłem mu się uważnie przyglądać i nagle zrozumiałem, że niewiele brakuje, by zaczął krzyczeć, ledwo powstrzymuje się przed bezmyślnym, koszmarnym wyciem”

[Wasilij Aksionow, Oparzenie. Przeł. S. Kędzierski].

poniedziałek, 10 kwietnia 2017
1613. Therapy...

„Ostatnio muszę przyjmować to, co świat ma mi do zaoferowania, w małych i uważnie odmierzonych dawkach, to swego rodzaju homeopatyczna kuracja, którą przechodzę, choć nie jestem pewien, co miałaby wyleczyć. Być może uczę się znowu żyć pośród żywych. Ćwiczę się w tym. Ale nie, to nie to. To, że tu jestem, wynika po prostu z potrzeby, żeby nigdzie nie być”

[John Banville, Morze. Przeł. J. Jarniewicz].

23:09, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
wtorek, 07 lutego 2017
1607. Telefony w mojej głowie...

Ile by tego nie odkładać, w pracy czasem koniecznym wydaje się zadzwonić. I oto w dniach ostatnich słyszę – gdzieś pośród trzasków, odbić, szumów – siebie w słuchawce, jak gdyby z tamtej strony – nie ten głos mój wewnętrzny, to echo, kiedy mówię; ten, jaki ja odbieram (głos raczej niski, męski, przyjemny dość, przynajmniej neutralny; głos, jak u większości ludzi, zwykły) – ale ten głos zewnętrzny, oficjalny, ten, jaki słyszą inni – jakby skrzeczenie, elektronicznie przetworzone dźwięki, imitowanie mowy przez automat albo ptaka. I coś w rodzaju obrzydzenia, wstrętu, poczucia obnażenia, demaskacji – skończyć już, dobrnąć jak najszybciej, słuchawkę móc odłożyć, z tego uciec – jak gdyby nie dość krępujące same pytania, dociekanie, rozmowa, kontakt z drugim, formułowanie myśli w zdania. A jeszcze na dodatek później, już na żywo, jako reakcja na niezobowiązujący żart, odpowiedź moja – i jak zwykle, gdy spontanicznie (więc pewnie naturalnie i prawdziwie) – znów skrzek i znowu za wysoko, zbyt gwałtownie, wzbudzając śmiech – nie sensem, ale tonem. Przesadzam, zbyt przeżywam, rozpamiętuję niepotrzebnie – ale jednak. Wstydzę się gestów i przeszłości, wyglądu, trybu życia, najbardziej jednak lękam się odzywać. Jedynie sam z sobą w swojej głowie dialoguję – kolejny z substytutów tego, co mi się nie dostaje…

22:42, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Archiwum
Tagi