~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Bobkowski_Andrzej

sobota, 15 sierpnia 2015
1502. Permanent Vacation (II)...

  

Słodycze lata i słony pot na wardze. Działkowe ślimaki, szukając wilgoci, topią się w beczkach z wodą. Obiady odgrzewane, noce bez kołdry, dni bez odzienia. Brak strapień, bo marnowanie życia. Czas jednostajny, określony…

  

„[13 VI 1941] Ciepło i słonecznie; jakieś rozedrganie we wszystkim. Słońce oślepiało. (…) Szelest kamyków pod stopami przechodniów i pokrzykiwania dzieci nad basenem. (…) Siadamy potem na ławce, przymykamy oczy i jest nam dobrze. Coś jest w otoczeniu – jakby unosząca się łatwość życia, myśli… To może wiele zastąpić. I naprawdę zastępuje”

                                   [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

  

00:00, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 13 sierpnia 2014
1418. Prawdy objawione...

 

Skarżyłem się ostatnio, lecz źle dopiero po tym. Mama po kilka razy: nie znajdziesz żadnej pracy, nas winisz za swoje zmarnowane życie? jak ty się zachowujesz, tak odwdzięczasz? Źle ci tu – zawsze możesz grzebać po śmietniku. Stoi nade mną i z troski kłuje słowem. Jak kiedyś – kulę się ze łzami w oczach, nie mogę się odezwać. Jak zawsze – obcość, brak porozumienia i bezradność. „Moje małe zero, powiedziała i wyszła” [Attila Bartis, Spokój. Przeł. A. Górecka].

Namawia na policealną szkołę, że niby zdobędę jakiś zawód. A ja, po dwudziestu jeden latach jałowej edukacji już wiem, że w taki sposób niczego nie zdołam się nauczyć. Ma jednak obiektywnie rację, coś trzeba zrobić – trzeba się wyrwać stąd, bo dłużej nie zdołam wytrzymać…

 

„[22 XII 1940] Nie ma chyba nic bardziej nieznośnego, gdy ludzie, których się nie cierpi, dają tak zwane »dobre rady« i gdy te rady okazują się naprawdę – dobrymi” [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

  

piątek, 14 marca 2014
1368. Round and around and around and around we go...

  

Od początku marca znów bilet kwartalny – by wykorzystać każdy dzień, by jak najwięcej zaznać. Spacery godzinami, trasy, co nigdy się nie nudzą; zdjęcia detali na budynkach, twarze. Wiosna, krokusy, słońce; piegi na opalonym nosie, uśmiech. Nic nie jest ważne, kiedy ma się wszystko – kultywuję przeciągłe krążenie…

  

„[7 IX 1940] Wsiadamy i jedziemy. Potem z powrotem. Byle jeździć i patrzeć przez okno. Chodzimy, oglądamy wystawy. (…) Na ulicach pełno młodych dziewcząt i chłopców. (…) Czasu nie ma – nie liczy się. Jestem cały wzrokiem, pochłaniam, łykam i nie myślę, bo nie da się myśleć. Każde głupstwo jest urocze” [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

  

      

  

środa, 12 lutego 2014
1357. Vegetation...

  

„[19 XII 1940] W tym wszystkim człowiek jest istotą starającą się jedynie o wepchnięcie w siebie pewnej ilości węglowodanów i tłuszczu z białkiem, o wydalenie tego z siebie po przetrawieniu i o ponowne staranie się o węglowodany i tłuszcze. Nie chodzi o to, żeby żyć, ale żeby mieć czym s… Z dnia na dzień. Życie ogranicza się do funkcjonowania przewodów pokarmowych, regulowanego ilością posiadanych pieniędzy. Ohydne”

                             [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

  

poniedziałek, 01 sierpnia 2011
977. Katastrofa narodowa...

  

Musiało wybuchnąć. A jednak w żadnym razie nie powinno (por. 256)…

  

      

  

»[4 VIII 1944] Boję się wymówić słowo „bezsens”, ale samo podsuwa mi się na każdym kroku, gdy o tym myślę. (…)

[13 VIII 1944] Dlaczego skazuje się tych młodych na tyle bohaterstwa, o którym nikt nie będzie chciał wiedzieć? (…) Niemcy i Rosjanie unicestwiają TO SAMO, są zgodni w unicestwianiu TEGO SAMEGO. Niemcy na pożegnanie, Rosjanie na powitanie. (…)

[14 VIII 1944] Właśnie w tym słońcu, w nagłych porywach chłodnego wiatru, przepowiadającego pogodę, to wszystko wydaje się zupełnym absurdem. Jak można umierać w takim słońcu? Myślę o tych chłopcach i dziewczętach w Warszawie, o tych wspaniałych chłopcach, którzy chcą albo po prostu muszą umierać w słońcu. Dlaczego los skazuje nas zawsze na tyle bohaterstwa? (…) Za wiele bohaterstwa. Jesteśmy znowu sami razem z tym czymś, co tylko my potrafimy pojąć i zrozumieć. Byle kto lub byle co żąda od nas ofiary życia i – otrzymuje ją, założyć nam rurociąg na krew i – dostarczamy jej strumieniami byle gdzie i byle dla kogo, powiedzieć „śmierć” i krzycząc „życie” jesteśmy wszyscy zgodni. (…)

Na czyj rozkaz i po co Warszawa zerwała się do walki? Największe bohaterstwo, gdy jest bezcelowe, budzi gorzkie politowanie i nic więcej. Mówi się o nim, jak o bohaterstwie szaleńca, który rzuca się pod pociąg, by go zatrzymać«

                             [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

 

Archiwum
Tagi