~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Gonczarow_Iwan

sobota, 21 kwietnia 2007
219. Obłomow

  

Patrzę w lustro – kiedyś widziałem tam tajemniczego Pieczorina, potem demonicznego Stawrogina, a dopiero teraz widzę wyraźnie: toć to poczciwy Obłomow, który na chwilę tylko otworzył oczy i zaraz znów pogrąży się w przedśmiertnym śnie wieczystym.

  

„Jakże strasznie mu się zrobiło, gdy nagle obudziło się w jego duszy żywe i jasne zrozumienie losu i przeznaczenia człowieka, gdy zamajaczyło przed nim zestawienie tego przeznaczenia z jego własnym życiem, gdy obudziły się w jego głowie, jedno po drugim, różne zagadnienia życia, snując się chaotycznie i trwożliwie jak ptaki zbudzone nagłym promieniem słońca w pogrążonych we śnie ruinach.

Ogarnął go smutek i ból, że jest jakby niedojrzały, że czuje zahamowanie wzrostu sił moralnych, ociężałość, która przeszkadzała mu we wszystkim; gryzła go zazdrość, że inni żyją życiem tak szerokim i pełnym, a on – jak gdyby ktoś rzucił ciężki kamień na wąskiej, nędznej ścieżce jego bytowania.

W lękliwej duszy Obłomowa rosło męczące przeświadczenie, że wiele stron jego natury nie obudziło się dotąd, inne – zaledwie zostały poruszone i ani jedna nie rozwinęła się jeszcze całkowicie.

Odczuwał przy tym boleśnie, że zakopany w nim został, jak w grobie, jakiś cenny, świetlany pierwiastek, który może teraz jest już martwy albo leży w nim jak złoto we wnętrzu góry, i czas już najwyższy, by to złoto stało się monetą obiegową.

Lecz skarb ten przywalony został głęboko ciężką warstwą brudu i śmieci. Ktoś jakby ukradł mu i zakopał we własnej jego duszy skarby ofiarowane w darze przez świat i życie. Coś przeszkodziło mu rzucić się na fale życia i mknąć po nich pod pełnymi żaglami rozumu i woli. Jakiś wróg utajony położył mu na ramieniu ciężką dłoń u początku drogi i odrzucił go daleko od prawdziwego ludzkiego przeznaczenia…

I nie wydostanie się już chyba z głuszy i odludzia na prostą ścieżkę. Las wokoło niego i w jego duszy coraz gęstszy i ciemniejszy, ścieżka zarasta coraz bardziej, jasna świadomość budzi się coraz rzadziej i tylko na chwilę ożywia uśpione siły. Rozum i wola są od dawna sparaliżowane i zdaje się, że na zawsze.

Wydarzenia jego życia zmniejszyły się do rozmiarów mikroskopijnych, ale nawet z nimi nie może już sobie dać rady; nie przechodzi od jednego do drugiego, to one przerzucają go jakby z fali na falę; nie potrafi jednemu wydarzeniu przeciwstawić prężności woli, a wobec innego pokierować się rozumem.

Gorycz go ogarniała przy tej tajemnej spowiedzi przed samym sobą. Bezpłodny żal rzeczy minionych, palące wyrzuty sumienia kłuły go jak igły, ze wszystkich sił starał się zrzucić z siebie brzemię tych wyrzutów, znaleźć winowajcę poza sobą samym i przeciwko niemu skierować ich żądło. Przeciw komu jednak?”

                       [Iwan Gonczarow, Obłomow. Przeł. N. Drucka]

  

Archiwum
Tagi