~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Iwaszkiewicz_Jarosław

poniedziałek, 31 maja 2010
789. Wymazywanie...

  

Zarysy kilku wątków; piszę na nowo kilkanaście razy, poprawiam, zmieniam wciąż na coś zupełnie innego – i nieustannie kasuję. Nie mogę, nie potrafię nawet zdania. „Nic z tego, co chciałem wyrazić, niewyrażone, nic z tego, co chciałem odczuć – nieodczute” [Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, 25 IX 1963]…

Jedyne, co rzeczywiście przychodzi mi do głowy, to Jego urodziny. Pewnie jednak byłoby normalniej, gdybym o nich nie pamiętał...

  

Żeby tak odgrodzić się nareszcie od wszystkiego, co wokoło, od tych miejsc i ludzi, sąsiadów, rodziny, tych, z którymi kiedyś do jednej klasy, „Od uszu ich słyszących wszystko, / Od oka ich wszechwidzącego” [Michaił Lermontow. Przeł. A. Kamieńska], od powracającego kołowrotu zdarzeń, słów, widoków; i nie wkurwiać się tak nieustannie, niemożliwie, aż do wyczerpania; zebrać w sobie, zamknąć oczy, wziąć głęboki oddech, do dziesięciu zliczyć i powiedzieć: „Nie ma was. Nie istniejecie. Nigdy was nie było”...

  

sobota, 13 marca 2010
756. "Tęsknota za własną płcią"...

  

To sformułowanie, jeden z ostatnich komentarz – tak nurtujące wciąż, tak niepokojące; dopowiadam doń kolejne sensy, tłumaczę, snuję interpretacje; przypisuję temu, czego wciąż się nie daje określić. W efekcie zaś wykreślam kolejne akapity. Nie umiem, nie wiem, nie potrafię… I tylko niejasne pragnienie, bolesna moja potrzeba, krwawiący ów brak… – i niepewność do końca, kim jestem… Dlaczego nawet na tym polu muszę pytać? Skąd się to wzięło tak późno, że nawet mokrych snów mi w młodzieńczych latach oszczędzono? Być normalnym, w jedną albo w drugą stronę, ale być, móc coś o sobie powiedzieć! A tak nawet nie jestem pomiędzy, ale całkiem poza

A jednak… Ten szok sprzed dwóch i pół roku – przyspieszony kurs gejowskiej pornografii, to niszczące uczucie do Niego, wciąż przesłaniającego wszystkich; te obecne momenty wieczornego, porannego napięcia… To było, to wciąż jest prawdziwe. Nie wmawiam więc sobie. Chcę, pragnę…

Żeby tak obok kolega, żeby tak drugi chłopiec… Żeby współ-udział i współ-odczuwanie; żeby przebywać z kimś podobnym sobie – innym i lepszym, a jednocześnie tożsamym; z ciałem się drugim oswajać i własne zaakceptować; żeby zabawa, podróże, przygody… Cieszyć tym, czego nie było, swą młodość straconą odzyskać. Pogodzić się z własną naturą, przekonać i nabrać pewności. Chociażby jedna randka, jedna noc żeby przynajmniej – cóż, że mi własny organizm jest wrogiem. Być z tobą, być dla ciebie sobą…

  

„I nikt tego nie rozumie, tej radości i tego szczęścia. Wszyscy myślą, że to polega na rżnięciu w dupę! A przecież to już Sokrates wyłożył Alcybiadesowi, że nie na tym polega szczęście i radość, jakiej doznają dwaj mężczyźni z obcowania ze sobą. (…)

Kocha się nie erotyzmem. Nie marną pieszczotą, ale jakąś ludzką jednością, wspólnotą cierpienia i śmierci. Myślę, że tak może kochać tylko mężczyzna mężczyznę, i że w tym tai się nagroda dla nas – okaleczonych – za wszelkie rozpacze miłości jednopłciowej”.

                              [Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki].

  

Nie wiem: to orientacja czy też potrzeba przyjaźni. Wiem, że nie daje spokoju i wywołuje łzy w oczach…

  

Archiwum
Tagi