~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Lipska_Ewa

środa, 07 maja 2008
423. Impotence

  

Wczoraj po raz pierwszy w tym roku odwiedzam naszą działkę (dlaczego w wieku kilkunastu lat nie nosiłem sportowych butów, czapek z daszkiem i bluz z kapturem? I czy robiąc to teraz, zbyt rzadko jednak – źle czynię? Tak bardzo przecież chciałbym zostać chłopcem…) Wygrzewam się na słońcu, wsłuchując w śpiew ptaków, szum wiatru, pracę sąsiadów, patrząc na przesuwające się w górze obłoki i na białe linie, przecinające błękit we wszystkich kierunkach – ślady po samolotach. Cudownie. Bez ruchu… Bez końca…

  

Piszę kolejne listy, które nie zostaną wysłane. Rozmawiam z cieniem, obejmuję powietrze, całuję poduszki na otarcie ich łez. Próbuję się przyzwyczaić do bycia znikniętym”. Jak gdyby to była nowa dla mnie sytuacja...

Nie wiem nawet kiedy, ale zniknięto mnie…

  

Gdybyś wiedział, do jakiego stopnia Cię rozumiem i znam, przestraszyłbyś się... Przypominasz mi – mnie samego. Dlatego właśnie jestem tak bezradny…

   

                    „Jakie wymyślić słowa dla ciebie

                    gdy nie ma słów

                    Jakie odnaleźć znaki na niebie

                    pochmurnym już 

                    Płynie okręcik papierowy

                    Płyną różowe baloniki

                    Wymyślić noce kolorowe

                    Ciszę zapisać w pamiętniku

                    Ciszę zapisać…” 

                              [Ewa Lipska, Nie baw się więcej kulą ziemską]

  

Brak mi pomysłu na cokolwiek. I na kogokolwiek…

  

czwartek, 15 grudnia 2005
13. Udręka i ekstaza

  

Wielki jest strach przed zapisaniem strony. Wielka jest odpowiedzialność za słowo. Za swój obraz przed światem, który i tak nigdy nie będzie w pełni prawdziwy...

   

                    Stado banału błąka się

                    po torfowiskach przymiotników

                                        [Ewa Lipska, Honor tragedii]

  

Wymuszam na sobie pisanie. Karcę się za owoce tego jałowego trudu.

To niezadowolenie. Zniechęcenie.

Ten dziennik to mój ustawiczny gwałt na samym sobie...

  

I jeszcze ten ekshibicjonizm. Bo ktoś to jednak czyta. I co taki ktoś sobie myśli?

Chyba nie chcę wiedzieć…

Kłamiesz.

  

Archiwum
Tagi