~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Tiutczew_Fiodor

piątek, 23 stycznia 2009
554. O potrzebie powściągnięcia swojego ekshibicjonizmu, skoro pole walki stało się ostatnio przestrzenią komunikacji...

   

                    „Milcz i zazdrośnie wśród milczenia

                    Zataj i czucia, i marzenia.

                    Niech w głębi ducha zatajone

                    Rodzą się i zachodzą one

                    Cicho jak gwiazdy w nocnym cieniu:

                    Wpatruj się w nie − i trwaj w milczeniu.

   

                    Jak sercu wypowiedzieć siebie?

                    Innemu jakże pojąć ciebie?

                    Będzież twa dusza zrozumiana?

                    Kłamstwem jest myśl wypowiedziana;

                    Ryjąc zamącisz nurt w strumieniu:

                    Ze źródła pij − i trwaj w milczeniu.

   

                    Umiej żyć tylko w sobie samym.

                    W twej duszy cały świat schowany

                    Dum czarodziejsko tajemniczych;

                    Hałas zewnętrzny je przekrzyczy,

                    Zbledną w gwarnego dnia promieniu:

                    Uchwyć ich pieśń i − trwaj w milczeniu!”

                              [Fiodor Tiutczew, Silentium! Przeł. W. Słobodnik].

  

wtorek, 19 lutego 2008
380. Distance

  

Każde Jego słowo jest upragnione, z niecierpliwością wyczekiwane, z radością przyjmowane i każde przeszywa mi serce jak sztylet. To, co daje mi największe szczęście (jedyne, w czym szczęście swe upatruję), rani mnie też najboleśniej.

Sporadyczność i pobieżność tych kontaktów jest niemal równie frustrująca, jak moja nieumiejętność ich zacieśnienia...

   

                    „On mi powietrze skąpo odmierza, ostrożnie.

                    Tak nikt nie czyni z najstraszniejszym wrogiem…

                    Och, dyszę jeszcze z trudem, boleśnie i trwożnie,

                    Mogę oddychać, lecz już żyć nie mogę”. 

                              [Fiodor Tiutczew. Przeł. W. Grodzieńska]

  

Im bliżej chciałbym być, tym bardziej się odsuwam. Rosnącego dystansu między nami nie mierzy się tylko w kilometrach – a przecież nikogo tak mi drogiego nie mam i mieć nie chcę…

  

czwartek, 27 grudnia 2007
353. Exhibitio

  

Jestem niczym manekin. Nawet poruszam się z nienaturalną sztywnością, jakby zastanawiając uprzednio nad każdym krokiem i gestem. I tak jak kukła przyjmuje bezwiednie każde z nakładanych na nią ubrań, tak i ja beznamiętnie odbieram wszystko, co wydarza się wokół mnie, bez śladu zaangażowania, bez udziału własnego, jak gdyby nic, co nie jest mną samym, nie warte było uwagi. Dlatego właśnie nie potrafię rozmawiać, bo nie myślę o tym, czego słucham, nie dopowiadam, nie zadaję pytań, nie zajmuję stanowiska. To, o czym mówisz, dotyczy Ciebie, nie mnie, jest Twoim doświadczeniem, nie moim – więc cóż mi do niego?

Jest jakieś okrucieństwo w takiej obojętności, w tym nastawieniu na siebie wyłącznie – okrucieństwo pustych oczu lalki, która rości sobie pretensje do udawania człowieka, a nieuchronnie trąci fałszem jako parodia wszystkiego, co ludzkie.

   

                    „I czucia nie ma pod powieką,

                    I słowa twe bez prawdy cieką,

                    I nie ma w tobie ducha”. 

                                        [Fiodor Tiutczew. Przeł. A. Kamieńska]

  

Wszystkie moje uczucia też są na „nie”: wstręt, pogarda, niechęć, nuda, lenistwo, zmęczenie, rezygnacja. Pozwalają mi czegoś uniknąć lub coś osiągnąć bez nadmiernych kosztów w angażowaniu się. Byłaby pewnie ta bezduszność egoizmem, gdybym przynajmniej sam sobie nie był obojętny. Już mój obraz w oczach innych wydaje mi się bardziej interesujący.

Jutro znów będę sam w zimnym mieście – wystawiony na pokaz przechodzącym mimo…

  

niedziela, 23 grudnia 2007
351. Pętla

  

Im bardziej próbuję im to wytłumaczyć, nawiązać z nimi kontakt, nauczyć ich słuchania – z tym większą niechęcią i irytacją się spotykam, tym mniej zrozumienia znajduję, tym bardziej nadzieję tracę. Jakbym walił głową w ścianę, jakbym do siebie mówił. Jak gdyby mało było upiorów, z którymi muszę się zmagać na co dzień…

Cel zdaje się coraz bardziej oddalać, za to mury mego więzienia przysuwają się ku mnie – to coś jak sznur zaciskający się na szyi. Niechby już szybciej, skoro nie ma szans na zmiłowanie… 

   

                    „Sam teraz musi uważać, by nie paść,

                    Myśl jałowieje, rozum nie wystarcza,

                    W duszę się własną pogrąża jak w przepaść

                    I z zewnątrz nie ma żadnego oparcia.

                    I teraz sennym zda się mu widziadłem

                    Wszystko, co jasne, żywe, namacalne,

                    I w tajemniczem, nocnem, nieodgadłem

                    Nagle dziedzictwo widzi swe fatalne”. 

                                        [Fiodor Tiutczew. Przeł. K. A. Jaworski]

  

Archiwum
Tagi