~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Szymborska_Wisława

środa, 01 lutego 2012
1063. Jej ostatni dowcip - Wisława Szymborska (1923-2012)

  

                    „Umrzeć – tego nie robi się kotu.

                    (…)

                    Coś się tu nie zaczyna

                    w swojej zwykłej porze.

                    Coś się tu nie odbywa

                    jak powinno.

                    Ktoś tutaj był i był,

                    a potem nagle zniknął

                    i uporczywie go nie ma”

                                        [Kot w pustym mieszkaniu].

   

                    Gdzie się zaszyłam,

                    gdzie się pochowałam

                    to nawet niezła sztuczka

                    tak samej sobie zejść z oczu

                                        [Dnia 16 maja 1973 roku].

  

czwartek, 21 lutego 2008
381. Knock, knock, knocking...

  

Otworzyć się, zaufać, zwierzyć, przyjąć pomoc, podzielić tym, co sam mogę zaoferować, współuczestniczyć w czymś razem, czyjegoś życia stać się częścią… Chciałoby się, tak bardzo by się chciało. A tymczasem bliżej mi raczej do Czechowowskiego człowieka w futerale, chodzącego latem w płaszczu z podniesionym kołnierzem, w kaloszach i z parasolem w pokrowcu, co w trumnie dopiero znalazł swój ideał.

Silę się na sztuczność, gdy stykam z żywiołową naturalnością, stroszę kolce, gdy łagodnym być trzeba, umyślnie zniechęcam do siebie już na samym wstępie, odmawiam, obrażam się, nie wpuszczam… 

   

                    „Słyszałam, że są w tobie wielkie puste sale,

                    nieoglądane, piękne nadaremnie,

                    głuche, bez echa czyichkolwiek kroków. 

                    […] 

                    – Wielkie i puste sale – mówi kamień – 

                    ale w nich miejsca nie ma. 

                    […] 

                    Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy. 

                    Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,

                    a całym wnętrzem leżę odwrócony”.

  

Do tej pory myślałem, że to ja tylko stawiam wciąż bariery, aż ten raz jedyny, gdy mi zaczęło zależeć, musiałem się natknąć na barierę cudzą. I oto stoję u zamkniętych drzwi, a głuche echo jest mi odpowiedzią na wszystkie pytania i nadzieje… 

   

                    „Pukam do drzwi kamienia. 

                    – To ja, wpuść mnie. 

   

                    – Nie mam drzwi – mówi kamień”

                              [Wisława Szymborska, Rozmowa z kamieniem].

  

poniedziałek, 12 grudnia 2005
11. Pustka

  

Dwa dni milczenia. Dwa dni odeszły w niepamięć. Część życia przepadła.

Tak wielka jest chęć pisania.

Tak wielka jest pycha napisania.

A gdy już zasiadam, paraliżuje mnie strach. Odpowiedzialność za to, co się wymyśli.

Bo nie tworzy się dla siebie. Ze szczerości.

Tworzy się dla czytelników. Z kłamstwa. 

    

                    Nad białą kartką czają się do skoku

                    litery, które mogą ułożyć się źle,

                    zdania osaczające,

                    przed którymi nie będzie ratunku

                                   [Wisława Szymborska, Radość pisania]

    

Wiem, że nigdy niczego nie skończę, ale żebym miał siłę, by choć zacząć...

  

Archiwum
Tagi