~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Shalev_Zeruya

środa, 25 czerwca 2014
1404. Family Man...

  

Dzień Matki, Dzień Dziecka i Dzień Ojca przechodzą u nas tego roku bez odzewu, nie są w żaden sposób celebrowane, wspominane (a zresztą, owe „Wszystkiego najlepszego!” z lat minionych znaczyło też niewiele). Mścimy się za niepamięć o sobie kolejnym przemilczeniem – kalendarzowa kolejność świąt wskazuje, kto pierwszy tu zawinił…

Teraz, kiedy na nowo jestem z nimi, moja emocjonalna oschłość znów narasta. Powraca gniew, skrywany, tym bardziej wszak niszczący (żałosne, bo mimo tego korzysta się z profitów). Za zmarnowane życie, nie-nauczenie, zastraszenie; że się nie mogło zbliżyć z Jackiem, Anią, nie poradziło tam, bo tak było ukształtowanym; że się musiało wrócić, że teraz trzeba znosić

  

„(…) wszystko to odejdzie w niepamięć z czasem, a ja stanę się zimnym skamieniałym nagrobkiem pewnej małej rodziny, liczącej wszystkiego trzy dusze, która kiedyś istniała, ale przestała istnieć”

                        [Zeruya Shalev, Mąż i żona. Przeł. A. Jawor-Polak].

   

sobota, 31 maja 2014
1396. Z cyklu: Przeczytane (XXIX) - Maj...

  

1. Antony Beevor, D-Day. Bitwa o Normandię. Przeł. M. Komorowska, Kraków 2012.

  

*     *     *

   

Wyjechali już, zabrali wszystkie. Kilkugodzinne nerwy pakowania, upychania; lęku, że się nie zmieści, że trzeba coś zostawić. Udało się; bodaj dwadzieścia pudeł, toreb. Mieszkanie obnażone, odmienione. Siedzę w nim sam i myślę: ubyło mi coś jeszcze, znacznie więcej…

  

„Spoglądam na półki z książkami, które wczoraj były pełne, a dziś zieją w nich puste miejsca, patrzące na mnie z wyrzutem niby oczodoły szkieletu. Jak niewiele zostawiamy po sobie, tylko jasny kurz został po książkach, które w milczeniu obserwowały nas latami”

                      [Zeruya Shalev, Po rozstaniu. Przeł. M. Sommer].

   

14:11, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 23 listopada 2012
1192. Conditio sine qua non...

  

Nie wolno Ci pojawiać się w mym życiu, jeśli nie bierzesz odpowiedzialności za to, co przeżywam, gdy się z mojego życia wycofujesz…

  

„(…) mam dość kochania, chcę tylko, by ktoś dał mi miłość, nie biorąc ode mnie nic w zamian”

                        [Zeruya Shalev, Mąż i żona. Przeł. A. Jawor-Polak].

  

niedziela, 24 kwietnia 2011
936. Triduum paschalne...

  

Trzy dni świątecznego lenistwa przed trzema ostatnimi dniami w pracy. Wielkanocne śniadanie dla trzech osób – 14 talerzy, 8 widelców, 4 ciasta. Mniej chyba nerwów, stresu niż w ostatnich latach – bez udawanych życzeń, aluzji i wycieczek pod adresem osobistym. Z ich pogodzeniem się z myślą, że mam odejść; ze wspólną świadomością, że rozejście nastąpiło dawno temu. Niemal jak ulga, że nareszcie uwolnimy się od siebie – może dlatego teraz (w końcu!) miło i przyjemnie…

  

               „(…) oto czym jesteśmy, trojgiem ludzi, nie żadną rodziną”

                    [Zeruya Shalev, Mąż i żona. Przeł. A. Jawor-Polak].

  

21:22, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
czwartek, 18 lutego 2010
746. Who are you looking for?...

  

Jego, kogoś mu podobnego czy może pierwszego lepszego? I nad czym się w ogóle zastanawiać, gdy nie ma z czego wybierać?

Nikogo – perspektywa kusząca, gdyby nie tak nieunikniona...

  

„Lepiej umrzeć w środku życia z miłością niż dożyć stu lat samotnie, szepnęła Tirca, w której oczach dostrzegłam zazdrość. Są tylko dwie możliwości? zapytałam, a ona powiedziała, dwie to i tak dużo, czasem nie ma ani jednej”

                 [Zeruya Shalev, Życie miłosne. Przeł. A. Jawor-Polak].

   

czwartek, 12 listopada 2009
701. Restiveness...

  

W pracy i w domu jakiś rodzaj wewnętrznego, z trudem skrywanego drżenia – nie wiadomo, czy zagadnięty o coś wybuchnę płaczem, atakiem wściekłości lub histerycznego, bynajmniej nie radość wyrażającego śmiechu. I dojmujące pragnienie spokoju, elementarnej choćby kontroli nad sobą i swoim otoczeniem – silniejsze, niż wszystko inne, bo dopiero wtedy to inne stanie się możliwe. Marzenie o ucieczce...

  

„Co jest takiego złego w twoim życiu? zapytał z nagłym smutkiem w głosie, a ja powiedziałam, nie wiem dokładnie, nic konkretnego, po prostu to, że należy do mnie, że ja należę do niego, że jestem tak głęboko w nim zagrzebana

               [Zeruya Shalev, Życie miłosne. Przeł. A. Jawor-Polak].

  

Zniechęcające do siebie odpowiedzi – powstrzymywanie się od odpowiadania. Bo teraz i tak się nie uda – pisać, rozmawiać, spotykać. Próbować i robić dobre wrażenie. I w ogóle – być z kimś (nawet gdyby byli jacyś chętni). Może kiedyś, w innym życiu, za jakieś półtora roku. Trzymam się tego, wciąż jeszcze bezpodstawnego, planu jako iluzji pierwszego w moim życiu świadomego dążenia do czegokolwiek…

  

czwartek, 13 sierpnia 2009
659. Visionnaire...

  

„(…) życie stoi przed tobą otworem, czemu ci tak spieszno je zamknąć, nawet kiedy już je otwierasz, czym prędzej zamykasz po pierwszym niepowodzeniu (…), zamiast się na nie rzucać, poskramiać je, ty się ukrywasz, gotowa na przyjęcie ciosów, czasem wystawiasz nos ze swojej nory i zaraz wracasz. Masz oczywiście do tego prawo, każdy ma prawo do własnej drogi, ale cię to frustruje, to widać, nie wystarcza ci siedzenie w norze, chcesz czegoś więcej, ale w tym celu trzeba zaryzykować, a ty się boisz.

Ryzykuję, jestem tu przecież, próbowałam się bronić, ale przerwał mi z wyższością, znowu się wdajesz w szczegóły, nie chodzi o to, gdzie spędzisz jedną czy dwie noce w życiu, tylko w jaki sposób kierujesz całym swoim życiem, czy masz nad nim kontrolę, czy ono ma kontrolę nad tobą, a ja się skuliłam ze wstydu, tak bardzo chciałam mieć kontrolę, o której mówił, być kobietą, która nie potrzebuje żadnego mężczyzny, nie robi rachunku zysków i strat, nie płaci ceny za bezpieczeństwo, kroczy własną drogą, wyobraziłam sobie przyszłość pod znakiem śmiałości i siły (…), będę sypiać z kim zechcę, a nie z tym, kto mi obieca, że zostanie ze mną na zawsze (…), i ciało, to moje ciało, co do którego wciąż nie zdecydowałam właściwie, co ma z nim być, czym dla mnie jest, będzie mieć własne życie – dzikie, tajemne, będzie moim wierzchowcem i będę go dosiadać bez strachu. Na moment oszołomiła mnie moc tej wizji, tak wyraźnej i jasnej, ale zaraz straciłam zapał, jak wtedy, kiedy próbowałam rysować i miałam w głowie idealny, cudowny rysunek, ale w drodze na papier wszystko się zacierało i wychodziła z tego jedna wielka żałość, tak sobie wyobraziłam rozdźwięk między czarem wizji a jej realizacją. Widziałam siebie samotną na zimnym poddaszu, w najlepszym wypadku wprawiającą się w skokach z dachu, z telefonem, który nigdy nie dzwoni, z wyjątkiem telefonów od mojej matki (…), zalała mnie fala litości nad samą sobą, a potem złości na niego, kim on w ogóle jest, że mnie poucza, i powiedziałam ostrożnie, ty też byłeś żonaty tyle lat, też byłeś zamknięty, a on odpowiedział protekcjonalnym tonem, nie zrozumiałaś mnie, jaki to ma związek z małżeństwem, to ma związek wyłącznie z twoim pojmowaniem siebie, małżeństwo odgrywa tu rolę drugorzędną, można być samym i zamkniętym albo żonatym i otwartym, kwestia tylko, jaka potrzeba przywiodła cię do małżeństwa, jak dokonujesz wyborów, kierujesz swoim życiem, kwestia, czy wiecznie żyjesz jak uczennica, która boi się nauczyciela, czasem urywa się z lekcji, ale zachowuje pozory niewinności, żeby nikt nie powiedział rodzicom, czy jesteś sama dla siebie najwyższym autorytetem, na dobre i na złe, ze wszystkimi konsekwencjami. Mam wrażenie, że ciągle próbujesz iść po wyimaginowanej linii, żeby się nie wychylić, nie zapłacić wysokiej ceny, może w szkole to się sprawdzało, ale szkoda by było, gdybyś tak miała przeżyć całe życie. Wierz mi, dodał, nie mam w tym interesu, nie namawiam cię, żebyś uciekła z takiej czy innej lekcji, po prostu cię widzę (...) i jest mi cię żal” 

                    [Zeruya Shalev, Życie miłosne. Przeł. A. Jawor-Polak].

  

22:27, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi