~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Prochaśko_Taras

czwartek, 28 stycznia 2010
737. Kontynuacje i nawiązania...

  

„Każdy człowiek (…) w ciągu życia może stworzyć książkę. (…) Każdy − i tylko jedną. Ci, którzy sądzą, że napisali wiele książek, są w błędzie − wciąż powstaje tylko ta jedna. Nie wyjdziesz poza swoją książkę, czego byś nie robił. Można podrabiać, ale nie tworzyć. Twoja jedyna książka ograniczona jest twoją barwą głosu, intonacją, artykulacją. Przeznaczenie to sposób mówienia. Choć na świecie jest nieskończoność książek, naprawdę dobrych tylko skończoność. Musi ich być skończoność, tak jak tamtych nieskończoność. Tego uczą rośliny. Gdyby dobrych książek była nieskończoność, świat albo stanąłby, albo przepadł. Ja swoją książkę napisałem. Nie wiem − dobrą czy złą − ale napisałem. A to jest tak, że nie ma znaczenia − dopisałeś czy nie dopisałeś, przepisałeś czyś się tylko przymierzał. Twoja książka może być i jednostronicowa, i jak cały regał tomów. Jest głos, i to wystarczy. Wątki potrzebne są dla własnej ciekawości. Wątków się nie wymyśla, wątki nie znikają. Są i są. Mogą jedynie zostać zapomniane. Wszystko, czego się nauczyłem i co zapamiętałem z życia, to kilka krajobrazów, oznaczających radość myślenia, kilka zapachów, które były uczuciami, kilka ruchów wchłaniających w siebie uczucia, kilka rzeczy, przedmiotów, będących ucieleśnieniem kultury, historii, cierpienia, to wiele roślin, będących dostępnością piękna, mądrości i tego wszystkiego, w porównaniu z czym w ogóle nie istniejemy. I wiele, wiele intonacji. Niepowtarzalnych, podobnych intonacji, o których nie wiem, co znaczyły. Może to po nich będziemy rozpoznawać się tam, gdzie nic poza głosem nie zostanie”

                       [Taras Prochaśko, Niezwykli. Przeł. R. Rusnak].

  

To mógłby być wcale niezły koniec, ale jeszcze nie czas, chyba jeszcze... Coś jednak znów się skończyło, umarło zamordowane...

  

czwartek, 26 lutego 2009
570. ANNA - czyli Kobieta...

  

Rick: I think this is the beginning of a beautiful friendship [Casablanca].

  

Moja dziecinna radość z obfotografowania dla Niej swoich książkowych regałów, z czekania na każdy list, chłonięcia każdego zdania. Jej nieustanna obecność w moich myślach, ich intensywność, przyjemność, jaką dają. Moja wdzięczność za Jej gotowość... Pięknie się to wszystko rozwija − przynajmniej to jedno. Przy-najmniej, a przecież naj-więcej…  

  

„Dobrze gdzieś mieć kogoś. Choćby po to, by było komu opowiedzieć historię dnia, który właśnie z tego powodu warto było przeżyć”

                       [Taras Prochaśko, Niezwykli. Przeł. R. Rusnak].

  

Archiwum
Tagi