~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Murakami_Haruki

wtorek, 19 lutego 2013
1224. Non possum...

  

„– Nie umiem wyrazić tego, co bym chciała – ciągnęła Naoko. – Ostatnio ciągle tak jest. Staram się coś powiedzieć, ale do głowy przychodzą mi tylko nieodpowiednie słowa albo całkowicie różne od tych, które mam na myśli. Próbuję sama się poprawić, lecz wychodzi tylko gorzej. Tracę wątek. Tak jakbym była rozszczepiona na dwie i sama ze sobą bawiła się w berka. Pośrodku jest wielki słup i gonimy się wokół niego. Tamta druga ja zawsze zna właściwe słowa, lecz ta ja nigdy nie może tej drugiej złapać”

                               [Haruki Murakami, Norwegian Wood.

                           Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott].

  

23:53, alexanderson , Wierszo- / blogopisanie
Link
piątek, 25 maja 2012
1118. Noli me tangere...

  

Pomyślałem: niech mnie tu ktoś zauważy, potem rozpozna w Internecie, niech spróbuje. I tego samego dnia: przebiegał obok kilka razy, wieczorem znalazł na Kumpello i zagadał. Tyle że oni zawsze są na antypodach tego, co pociąga. Po kilku zdaniach odpisuję, że się właściwie z nikim nie spotykam, nie rozmawiam. „Dlaczego, przecież jesteś zajebisty facet”. I może właśnie dlatego, że (nie)prawda…

 

„– Lubisz samotność? – zapytała, opierając brodę na dłoni. – Lubisz samotnie podróżować, sam jadać, siedzieć na zajęciach z dala od innych?

– Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań”

                               [Haruki Murakami, Norwegian Wood.

                           Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott].

  

piątek, 11 marca 2011
915. Navigare necesse est (II)...

  

      

  

Wędrowaliśmy ulicami prowadzącymi pod górę i na dół, przechodziliśmy przez mosty i tory kolejowe i dalej szliśmy przed siebie. Nie kierowaliśmy się do żadnego konkretnego miejsca, wystarczało nam po prostu, że idziemy. Szliśmy skupieni, zupełnie jakby marsz był jakimś religijnym rytuałem mającym na celu uzdrowienie duszy

                               [Haruki Murakami, Norwegian Wood.

                           Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott].

  

      

   

      

   

niedziela, 27 lutego 2011
910. Apart Together...

  

W „A jeśli to miłość?” (ZSRR’1961; reż. Julij Rajzman) szkolna i środowiskowa nagonka na zakochaną parę (czy może: tejże pary wobec drwin i kontroli nie tak znów wrogiego otoczenia uległość) niszczą świeżość rozkwitłego uczucia. W „Razem czy osobno” (Chiny’2010; reż. Quanan Wang) dawni kochankowie spotykają się po kilkudziesięciu latach wymuszonej przez Historię rozłąki i przez moment Ona jest nawet gotowa opuścić dla Niego swoją rodzinę, w czym zresztą Mąż nie widzi jakiegoś większego problemu. Dwie dość abstrakcyjne sytuacje, lecz to w staruszkach więcej życia, prawdy, uczucia…

  

My z A. też trochę tak – bez siebie i dla siebie. Czym mogłoby to być, gdybym coś więcej, mocniej, bardziej? Nie można mieć lepszego przyjaciela i mało komu zdarza się podobne szczęście. A jednak wciąż nie mogę wyzbyć się wrażenia, że coś wycieka, mija coś bezpowrotnie, jakaś ogromna szansa. Ciepło i spokój, tak mało mi przecież wystarcza...

  

„(…) nie myśl, że jestem na Ciebie wściekła. Po prostu smutno mi i samotnie. Byłeś dla mnie taki życzliwy, a ja chyba nie mogę nic dla Ciebie zrobić. Zawsze jesteś zamknięty w swoim własnym świecie i choć pukam i wołam: »Hej, Watanabe!«, podnosisz tylko na chwilę wzrok i od razu znowu się zamykasz”

                               [Haruki Murakami, Norwegian Wood.

                           Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott].

  

Archiwum
Tagi