~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Miłosz_Czesław

sobota, 23 maja 2015
1481. Okruchy miasta...

  

Chodziłem po Krakowie z dwoma aparatami, w tym pierwszy raz z lustrzanką – odstąpioną mi przez ojca poprzednią jego zabawką. Brak wprawy i umiejętności, wnętrza, których nie umiem, na zewnątrz zbytnio jaskrawe słońca, poszarzające wszystko chmury. Tłumy chodzące, stojące samochody i wykopki. Oprowadzanie według programu miast dowolnego się szwendania, utykanie przełamujące ostry ból, wysłuchiwanie wzajemnych docinek towarzyszy. W efekcie niewiele prawdziwej zdjęciowej satysfakcji. Przeglądam setki kadrów, bo wszakże z miejsca, gdzie te na każdym kroku, ale nie będę z nich zbyt wielu miał pamiątek. Najlepsze zrobiłem rodzicom – mnie, tradycyjnie, na żadnym się nie znajdzie…

       

                        „Tak zwane widoki ziemi. Ale mało ich.

                        Wyruszyłeś i nie jesteś nasycony”

                                                            Czesław Miłosz.

  

                    

  

      

  

                    

  

      

  

                    

  

      

  

                    

  

wtorek, 17 lutego 2009
566. O tym, "czego nauczyłem się od Jeanne Hersch"...

  

…„12. Że we własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodu naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny[Czesław Miłosz].

  

Podobno hebrajskie imię Boga można też odczytywać jako Jestem Który Będę *. A ja wciąż w żaden sposób nie potrafię zrozumieć pojęcia przyszłości. Sami o sobie decydujemy − niemal śmieszne, a przecież prawdziwe...

  

* „Jestem-który-jestem. W oryginale Ehyeh-Asher-Ehyeh. Słowo ehyeh znaczy »jestem«, ale można je także zrozumieć jako »będę«. To jednocześnie forma czasu teraźniejszego i przyszłego. Da się więc odczytać całość następująco: »Jestem, który będę«. Bóg mówiłby zatem, że podobnie jak istoty, które stworzył, potrafi przeżywać tylko jedną chwilę naraz. Że nie jest w stanie z początku drogi dostrzec jej końca. Że istnieje dla siebie samego jako projekt kogoś, kim się stanie, kim będzie; kogoś, kto osiągnie zadowolenie. Ale nie dzisiaj. Może jutro. Jeśli wszystko pójdzie dobrze”

                    [Marcelo Figueras, Szpieg czasu. Przeł. B. Jaroszuk].

  

Przy ubiegłotygodniowym czytaniu tej książki miałem nieodparte wrażenie, że mówiąc o przemianach Starotestamentowego Boga autor musiał znać pracę Bóg. Biografia Jacka Milesa, która zrobiła na mnie przed laty tak wielkie wrażenie. I oto po dobrnięciu do ostatniej strony odnajduję tę pozycję w Podziękowaniach. Rzadki moment satysfakcji, że się coś wie. Co można zrobić z tak pobieżną wiedzą?…

  

sobota, 15 marca 2008
394. Wszechmiara

  

Czyż można pragnąć mniej, chcieć zwyczajniejszego, nie zaznać prostszego? Czy wspólny wypad rowerami za miasto, wieczorny spacer, nocna rozmowa przy kuchennym stole, dźwięk głosu, uśmiech, dotknięcie ręki… – pozostaną tylko wyobrażeniem? Czy to już za wiele? Czy jeszcze zbyt mało? I dlaczego właśnie mnie jest dane to najmniej... 

   

                    „Tego chciałem i więcej niczego. Więc któż

                    Winien? Kto sprawił, że mi odebrano

                    Młodość i wiek dojrzały, że mi zaprawiono

                    Moje najlepsze lata przerażeniem? Któż, 

                    Ach któż jest winien, kto winien, o Boże?”

                              [Czesław Miłosz, Pieśń obywatela]

  

I oto czytam. Stare matki starych, upośledzonych ni to dzieci, ni dorosłych budują dla nich Dom Dożywotniej Opieki. Jak już go zbudują, będą mogły spokojnie umrzeć (E. Gietka, „Polityka” 2008, nr 11).

Cierpienie i poświęcenie innych jest miarą wszechrzeczy. Przywraca właściwe proporcje naszym urojeniom i skargom na rzekomą niesprawiedliwość losu...    

   

                    „Jeżeli człowiek może być taki jak wy

                    w naturze ludzkiej prawdziwej także ja mam udział”. 

                              [Czesław Miłosz, Odstąp ode mnie]

  

Żeby tylko zdążyć przed własną śmiercią... – modlą się stare matki starych ni to dzieci, ni to...

  

środa, 29 sierpnia 2007
270. J.

  

Od kilku dni wyraźnie odczuwał, że jest inaczej – niby niewiele się wydarzyło, a jednak stało się coś bardzo istotnego. Pojawił się w jego życiu ktoś inny i zaczął z tym wiązać dużą nadzieję – na zmianę. Oby ten początek był dlań prawdziwym początkiem…

   

                    „Tylko z wytrwałości bierze się wytrwałość. 

                    Gestami stwarzałem niewidzialny sznur. 

                    I wspinałem się po nim, i trzymał mnie”. 

                                   [Czesław Miłosz, Czarodziejska Góra]

  

Ma 27 lat i dopiero teraz zaczyna się uczyć życia od podstaw. Idzie krok po kroku. Bierze nawet korepetycje.

  

wtorek, 21 sierpnia 2007
267. Skaza

   

                    „Jakież to piętno na tobie, paniczu,

                    Już teraz chory na swoją osobność,

                    Z jedną tęsknotą: żeby być jak inni?” 

                                             [Czesław Miłosz, Chłopiec]

  

niedziela, 10 czerwca 2007
236. Życie - instrukcja obsługi

   

               „Twoja nieszczęśliwa i głupia młodość. 

               (…)

               Nie było nikogo, kto by przy tobie stanął i powiedział:

   

               – Jesteś ładnym chłopcem,

               Jesteś silny i zdrów,

               Twoje nieszczęścia są urojone”

                                   [Czesław Miłosz, Młodość]

  

Nie miałem instrukcji obsługi życia. A może nieuważnie czytałem podręcznik? W każdym razie życie nie uwzględnia możliwości poprawki. Każdego dnia ten egzamin oblewam. Tylko ten jeden – najważniejszy.

Że też każdemu to się tak po prostu udaje – a mnie nie.

  

poniedziałek, 09 października 2006
153. Różewicz

  

Pan Tadeusz kończy dziś 85 lat.

Mój stosunek do tej postaci – nie da się chyba ująć tego inaczej niż podziw i uwielbienie. A zarazem jakaś intymna więź, sympatia niemal osobista, czułość do starszego malutkiego pana w kapelusiku.

Mam wrażenie, że ta poezja, dramaturgia, proza towarzyszą mi od zawsze. Wraz z Miłoszem i Herbertem tworzy Różewicz wielką triadę polskiej, co ja mówię – światowej poezji drugiej połowy XX wieku.

Jak długo jeszcze każesz Wrocławiowi czekać, Szwedzka Akademio?...

Przecież wiesz, że masowo kolekcjonujemy noblistów. 

   

                    Szczęśliwy naród który ma poetę

                    I w trudach swoich nie kroczy w milczeniu.

                                   [Czesław Miłosz, Do Tadeusza Różewicza, poety]

  

piątek, 01 września 2006
132. Mowa nienawiści

    

Największym skarbem tego narodu jest jego język. Być może – skarbem jedynym. Ale i w to można czasem stracić nadzieję. 

     

               Teraz przyznaję się do zwątpienia.

               Są chwile kiedy wydaje się, że zmarnowałem życie.

               Bo ty jesteś mową upodlonych,

               mową nierozumnych i nienawidzących

               siebie bardziej może od innych narodów,

               mową konfidentów,

               mową pomieszanych,

               chorych na własną niewinność.

  

Uratujmy nasz język – przed nami samymi.

     

               Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami

               jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,

               bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.

                                   [Czesław Miłosz, Moja wierna mowo]

   

Archiwum
Tagi