~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Fortes_Susana

niedziela, 26 lipca 2015
1497. Broken...

  

„Nie istniało żadne rozwiązanie. Żadne wyjście. Czasami kochamy kogoś bardzo mocno, a jedyna możliwa forma trwania tej miłości jest tak nieuchronnie ostateczna, że sama myśl o tym nas paraliżuje. (…)

Kochać kogoś i zostać przeciętym wpół”

                  [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

niedziela, 05 lipca 2015
1492. Complete vacuum...

  

Jest to pustka niemalże doskonała. Nie mówi się, nie działa, nie spotyka. Nie myśli i nie czuje – się-nie-żyje. Koniec nadejdzie niezauważenie, bo też nie będzie zbyt odbiegał od tego, co obecnie…

  

„Prawdziwa samotność nie powstaje z nieobecności albo opuszczenia, ale z pogrążania się w próżni. Jak gdyby nic się nie odkładało, nie posiadało ciężaru ani treści, nie liczyło. Tak przynajmniej uważał Ismail, i w podobny sposób wyraził to wiele lat później w swoich wierszach: »Jeśli byłaś czymś więcej niż strachem, / ciemności czy pustki głębią, / jeżeli byłaś śmiercią...«”

                  [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

czwartek, 07 października 2010
851. Examination of conscience...

  

Jeśli zakochanie umarło, a wciąż pogłębia się zazdrość – to chyba nie jest za dobrze? Rowerowe pozdrowienia z Florencji…

  

Wyraźnie dostrzegam, jak coraz bardziej ją to boli, jak każde moje odezwanie się do niej przesycone jest gniewem, wściekłością, irytacją. Ja z mamą nie rozmawiam – ja warczę i krzyczę, opędzam się od niej albo przed nią zasłaniam… Jest coraz gorzej i już nie potrafię nad tym zapanować – ton głosu podnosi mi się w miarę narastania poczucia winy…

  

Trzeba wreszcie przestać się ośmieszać w komentarzach na internetowych forach, blogach, branżowych portalach – próbami wyjaśnienia własnej historii, opowiedzenia o tym wszystkim, co mnie doprowadziło do obecnego stanu; tym żałosnym żebraniem o litość, szukaniem kogoś, kto wysłucha, pomoże, przytuli… To nie obchodzi nikogo, nie mężczyzn przynajmniej, do kpin ich jedynie pobudza. Zbyt odmienne było to życie, by liczyć na zrozumienie, zwłaszcza zaś tego, że można obnażać się – z paraliżującego wstydu…

  

„Wyrzuty sumienia stanowiły dla Ismaila gęstą, mocną materię, kanwę, na której tkał inne namiętności, pożądanie i miłość. Były wszechobecne jak powietrze, elektryzujące, często nie przybierały konkretnego kształtu, pozbawione zapachu i faktury, splatały się z treścią wspomnień”

              [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

21:20, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
wtorek, 24 sierpnia 2010
832. Present Perfect Continuous...

  

Wczoraj w pracy nieustanne wkurwienie, dziś z kolei – olewanie wszystkiego. I ta sama migrena na koniec, senność, niechęć, irytacja, zmęczenie… Na dodatek deszcze niespokojne, dni ponuro-chmurne, chłodne wiatry; zapach, wilgoć nadchodzącej jesieni. Powtarzalność, codzienność, jałowość… Znowu tylko wspomnienia, nadzieje; znowu wybieg w-tył-w-przód, co ocala – wieczne teraz, niezgadzające się na teraźniejszość, trwanie, które jest odlotem i ucieczką; przesłaniającą horyzont tęsknotą, niecierpliwym przyszłorocznym odliczaniem…

  

„Stał, nieruchomo, z rękoma w kieszeniach, schowawszy podbródek w golfie, pogrążony w myślach, bez słowa, wpatrzony w pustkę, wsłuchany w ciemność. Pytany o coś, nie odpowiadał. Żadne słowo nie mogło przeniknąć do jego uszu. I tak stał, dopóki zmrok nie odbił jego twarzy w szybie, ponad owym niedostępnym pejzażem.

Co się dzieje w duszy człowieka, który tak patrzy w okno?”

              [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

niedziela, 16 maja 2010
783. ..."les Malheurs de la vertu"...

  

„Stawało się coraz bardziej oczywiste, że Bruno rozwija się źle, że nie ma przyjaciół, że dziewczęta go przerażają, że, ogólnie biorąc, okres dojrzewania przebiega u niego w poczuciu kompletnej porażki”

  [Michel Houellebecq, Cząstki elementarne. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

Przeciągane, niechciane dziewictwo, purytańskie środowisko i wymuszona abstynencja seksualna nie utrzymują człowieka na drodze cnoty – przeciwnie, rzucają mu się na mózg i deprawują, kaleczą ciało, kładą cieniem na przyszłych, i tak już iluzorycznych, możliwościach. Tylko wczesne uświadomienie i używanie pozwala zachować zdrowie i normalność. Choć może niekoniecznie – w końcu to chyba ja wyłącznie byłem wtedy tak głupi, głuchy i ślepy; nie wiedziałem nic, nie czułem, się nie domyślałem. A teraz muszę żyć ze skutkami, ponosić karę za brak własnej winy, zniszczony i pełen urazy, niezdolny i nienasycony…

  

Im bardziej zmagał się z wyobraźnią, tym silniej żądze władały jego marzeniami. Niepokój niszczący wnętrze doprowadzał go czasem do łez. Dręczył się, zapisując mroczne wiersze w kratkowanym zeszycie obłożonym w ceratę, nienawidził domu, w którym mieszkał, zamkniętego kraju bez dostępu powietrza, pogrążonego w zbiorowym budowaniu (…). Pragnął wyjechać gdziekolwiek, gdzie można swobodnie oddychać (…). Powinien był uciekać z tego domu (…). Prawie nie sypiał, czuł w lędźwiach lekkie znużenie, tak że czasem nocą, w ciemności, pieścił sam siebie, aż dostawał zawrotu głowy, jak ktoś, kto staje nad przepaścią, jak ptak przestraszony we śnie. Samotna dłoń rozpaczliwie dotykała pachwin, szybkimi ruchami w dół i w górę, jednocześnie chcąc i nie chcąc; gardził sobą, samotność przejmowała go dreszczem, miał ściśnięte gardło, zatruty litością i żądzą rozlewał się w gwałtownych spazmach ciepłymi strugami na własnym brzuchu i dopiero wtedy, wyczerpany, ale nie uspokojony, zasypiał o świcie, w pościeli wilgotnej od nasienia i zimnego potu, niczym śladów winy”

               [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

sobota, 30 stycznia 2010
738. The terms of surrender...

  

„Dlaczego Ismail nawet nie próbował się bronić – nie wiadomo. Być może musiał przetrawić to oszczerstwo w sobie, w ciszy. Niewinność często milknie w obliczu nienawiści. Stał chwilę, nieruchomo, jak ofiara sparaliżowana swoim przeznaczeniem, wiedząc doskonale, że przeznaczenie to nie przypadek, ale naturalna konsekwencja kluczowych faktów, wymuszonych, nie zawsze zrozumiałych, tak jak czasami niezrozumiała jest samotność, żądza rozkoszy i zemsty albo współczucie i egoizm. Może nawet się nie zdziwił”

              [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

Po raz kolejny obiecuję sobie, że już nie dam się więcej zaskoczyć, że trzeba pozbywać się dowodów. Ale też tyle wpadek przez te ponad dwa lata, że chyba brak mi elementarnego instynktu, nie umiem nauczyć się dbać o własne bezpieczeństwo…

Zaskakuje mnie jednak spokój, z jakim ostatnio stawiam mamie czoła – kiedyś spazmy, płacz, niemożność wydobycia głosu; teraz próby wyjaśnień, wywalczenia nawet czegoś, obronienia. Jestem może nieco odważniejszy? Chyba nie, zbyt wiele bowiem w tym bierności i pokory. Obojętność to, przyzwyczajenie, zemsta odłożona na później? – czy brak sił na walenie w mur, brak już łez… 

   

                    „Nie ma dumniejszych, prostszych od nas

                    Ludzi, o bardziej suchym oku”

                                        [Anna Achmatowa. Przeł. W. Woroszylski].

  

Nie ma już zdjęć, wizytówek, profili (stała obok, dopilnowując kasacji wszystkiego); tych złudnych szans, że kiedyś wreszcie chociaż spojrzy ktoś, że zatrzyma się i przemówi. A przecież trzydzieści miesięcy od ich założenia i tak nie przyniosło efektów. Nie wiem, jak i gdzie szukać, co zrobić może taki ktoś, jak ja…

Warunki kapitulacji. To mógłby być tytuł mej powieści, gdybym potrafił stworzyć więcej coś niż tylko naśladowanie debiutu Houellebecqa…

 

W dwa dni udaje się „zrekonstruować” dziesięć książek. Pozostaje to jedynie przepisać. A w nocy zielona okładka, maczkiem zapisane strony – śni mi się mój utracony zeszyt…

  

czwartek, 23 października 2008
508. O tym, jak robi się coraz chłodniej - czyli: Że w swoim życiu ciągle nie jestem u siebie...

  

„Ismail towarzyszył upływającym porom roku z tą samą obojętnością, z jaką rozmyślał o swojej przyszłości, jak ktoś, kto po prostu bierze prezent albo coś, co niekoniecznie jest mu potrzebne i na co nie liczył. Nie przyszedł na świat z tą obojętnością, ale nabył jej wraz z kondycją wygnańca”

               [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

Nie tylko poza czasem i miejscem − tułam się poza samym sobą. Dlatego już zawsze jest zimno...

  

23:00, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi