~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Hesse_Hermann

piątek, 08 stycznia 2016
1538. Consuetudo altera natura est...

„Samotność, w jakiej żył od lat, a nawykłszy, uodpornił się na nią i przestał ją odczuwać, zaatakowała go jak nieznany, całkiem nowy wróg i osaczała ze wszystkich stron. Czuł się bardziej niż kiedykolwiek odsunięty od rodziny (…).

Niekiedy dawało mu się we znaki nawet przykre, upokarzające uczucie nudy. (…) wiódł nienaturalny, ale konsekwentny żywot dobrowolnego pustelnika, którego życie przestało już interesować i który istnienie swoje raczej znosi, niż przeżywa”

[Hermann Hesse, Rosshalde. Przeł. M. Łukasiewicz].

22:00, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 03 marca 2013
1228. Lord Paradox (IV)...

  

Chciała mi pomóc, a teraz jest jeszcze gorzej niż przed laty. Miała otworzyć mnie na innych, a zablokowała na jakikolwiek nowy kontakt. Sprawiła radość, stając się jednak powodem nieustannego płaczu. Bała się skrzywdzić – i wtedy rzeczywiście wydawało się to całkiem niemożliwe. Moje największe szczęście – i odtąd ból, tragedia, bezsens; niechęć, by żyć i działać…

  

„Tak bywa, gdy człowiek odda całe uczucie jednemu tylko przedmiotowi: wraz z jego utratą zapada się w nim wszystko, on zaś stoi, zubożały, wśród ruin”

            [Hermann Hesse, Gra szklanych paciorków. Przeł. M. Kurecka].

  

wtorek, 27 grudnia 2011
1044. Backwards glance...

  

Dziwne tak, gościem w rodzinnym domu, oglądać jakby nowe to, co przez całe życie… A przecież zmiany, spore nawet, niektóre listownie uzgodnione. W pokoju, co wciąż moim, a gdy mnie nie – sypialnią ojca, gabinetem mamy – biedermeierowskie lekkie biurko, gustowne krzesło, kunsztownie wykończone ich wygięcia, gruby puszysty dywan; i kredens w korytarzu, a w kuchni – wielki porcelanowy zestaw. Wciąż jedna pensja w tej rodzinie, ale daj Boże, by innym dwie składały się na taką – niech korzystają, i mnie skapuje przecież…

A właśnie, wokół: skakanie, dogadzanie, dokarmianie. Niemożność nacieszenia. Trwały od wyprowadzki rozejm. Miasteczko jeszcze brzydsze, mokre, szare; ulice puste jak wzrok wypartych wspomnień, który je omiata. Bez złości już to wszystko, bo i ja – gdzie indziej…

  

„(…) ów prymitywny świat przyrodzony był każdemu człowiekowi, czuło się go po trosze we własnym sercu, trochę za nim ciekawości, trochę tęsknoty, trochę dla niego współczucia. Zadanie polegało na tym, żeby mu oddać sprawiedliwość, zachować dlań we własnym sercu coś w rodzaju patriotyzmu, a mimo to z powrotem ku niemu się nie cofnąć”

            [Hermann Hesse, Gra szklanych paciorków. Przeł. M. Kurecka].

  

środa, 01 czerwca 2011
950. Na Dzień Dziecka - Matka i syn...

  

…I żebyś wreszcie ułożył sobie życie – tak, jak tego pragniesz…

I żebym jeszcze mógł uwierzyć, że wiesz, czego mi życzysz. Że ucieszyłabyś się, gdyby się spełniło…

  

„Ach, wszystko, czego w wychowaniu tego chłopca zaniedbano lub co uczyniono opacznie, zdawało mścić się właśnie teraz, gdy zamierzano owe błędy naprawić”

           [Hermann Hesse, Gra szklanych paciorków. Przeł. M. Kurecka].

  

20:51, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
wtorek, 27 kwietnia 2010
775. "Po cichu, po wielkiemu cichu"...

  

Co kilka tygodni spotkania części osób z pracy w kolejnych miejscowych lokalach – rozmowy, głośne śmiechy, smakowanie drinków. W ostatni piątek znowu they were all there, except me. Byłem cały dzień we Wrocławiu, zupełnie zapomniałem, lecz przecież nie o to chodzi. Nie zamierzałem przychodzić i było to z góry wiadomo. Zawzięcie unikam mówienia o swojej prywatności, o życiu poza biurem (nie chcę też słuchać, że inni mają takie życie) – wiadomo tylko o mym mieszkaniu z rodzicami (widocznie tak mi tam dobrze) i że (jak to możliwe?) nigdy nie zapaliłem papierosa. I że raczej nie piję. Więcej nie mam czym się pochwalić, choć pewnie bardziej obawiam się pewnych pytań. Zwłaszcza, że wciąż zdarza mi się tam płakać w toalecie…

W domu też stan czujności, napięcia, przeciągłego ukrycia – kilkukrotne w ciągu dnia chowanie notatek z lektur, noszenie ze sobą pewnych kartek i przenośnych dysków, przekładanie wciąż z torby do torby, okna dodatkowe w Internecie przesłaniające to, co pod nimi. I tu, i tam próby uśmiechu, żartów, uśmiechania się, zachowywania normalnie. Pod spodem jednak krwawienie…

  

„Niedomogi jego przejawiają się fizycznie w stanach depresji, okresach bezsenności i w bólach nerwowych, psychicznie okresowo w melancholii, gwałtownej potrzebie samotności, lęku przed obowiązkami i odpowie-dzialnością, przypuszczalnie również w myślach o samobójstwie. Tak ciężko upośledzony, człowiek ten utrzymuje się medytacją i wielką dyscypliną wewnętrzną dzielnie w ryzach, do tego stopnia, iż większość ludzi z jego otoczenia nie ma nawet pojęcia, jak poważnie cierpi, zauważając jedynie ogromną jego nieśmiałość i zamknięcie w sobie”

            [Hermann Hesse, Gra szklanych paciorków. Przeł. M. Kurecka].

  

Archiwum
Tagi