~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Rilke_Rainer Maria

środa, 11 stycznia 2012
1052. Images and imaginations...
  
„Senność” (Polska’2008; reż. Magdalena Piekorz) i „Tetro” (USA / Argentyna / Hiszpania / Włochy’2009; reż. Francis Ford Coppola) – szelest papieru w każdej scenie, w każdym dialogu. Sama wykoncypowana literackość – co w tym przypadku znaczy: zero kina / życia. Pretensje do bycia czymś. Napisy końcowe jak przebudzenie po męczącej nocy…
A właśnie – ocknąłem się po ósmej, już wiedząc, że tym razem nie usnę; nie byłem tak wymordowany, tak bezsilny jak dotychczas (a przecież położyłem się, jak zwykle, tuż przed trzecią) – niemal od razu mogłem wstać, być w formie. Czyżbym więc (zaraz pojawia się nadzieja) po tylu miesiącach nagle się wyleczył? Ot, tak – niczym Fiodor Michajłowicz z hazardu (że katar przeszedł, skoro minęło siedem dni, nie trzeba chyba pisać)? A skoro porównanie do obsesji – zakup kolejnych butów. Dziś przyjechały, trzewiczki ocieplane od Riekera – poprzednie zdzierałem bodaj pół dekady. Nie tyle pragnienie więc tym razem, co konieczność (ale w odkrytej tak niedawno, już ulubionej zajefajnej marce wyprzedaże, więc byłaby na czasie jakaś wygrana w Totka – jak dotąd tylko trójki: dwadzieścia cztery złote)…

W snach także wciąż bez żądz – jakieś fabuły sensacyjne, mocno filmowe nawet (rosyjscy szpiedzy w Turcji? pościgi, strzelaniny). Lecz mnie w nich nie ma raczej. A tej, z którą rozmawiam nim zapadnie ciemność – już na pewno…

 

                    „Oto, kochana, przymykam powieki,

                    słyszysz ich szelest – ku tobie znak,

                    słyszysz, podnoszę je ruchem tak lekkim…

                    …Ale czemu ciebie tu brak”

                              [Rainer Maria Rilke, Cisza. Przeł. J. Brzostowska].

  

poniedziałek, 28 grudnia 2009
723. ..."dom nasz i majętność całą"...

  

Niczym wizja jakaś, nagłe jak olśnienie – i bolesne także, tak, jak nigdy chyba – własnej przestrzeni pragnienie, budowanie jej od podstaw razem z Tobą – zakupami, posiłkami, rozmowami – nasz parapet, książki nasze, nasze noce – i aż serce ściska, mózg przewierca, łzy wylewa – bo choćby jeden pokój, jeden tylko człowiek – to tak bardzo, nieustannie niemożebny…

   

                    „Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.

                    Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam

                    i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie

                    pisał i niespokojnie tu i tam

                    błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi”

                                        [Rainer Maria Rilke. Przeł. M. Jastrun].

  

środa, 29 października 2008
511. O tym, że najgorsza pogoda jest zawsze tu w środku...

   

                    „Samotność jest jak deszcz.

                    Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;

                    z równin niezmiernie szerokich, dalekich,

                    w rozległe niebo nieustannie wrasta. 

                    Dopiero z nieba opada na miasta. 

   

                    Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,

                    kiedy ulice biegną witać ranek,

                    i kiedy ciała nie znalazłszy nic, 

                    od siebie odsuwają się rozczarowane;

                    i kiedy ludzie, co się nienawidzą,

                    spać muszą razem − bardziej jeszcze sami:

   

                    Samotność płynie całymi rzekami”

                                        [Rainer Maria Rilke. Przeł. J. Brzostowska].

  

czwartek, 06 września 2007
277. Akceptacja - lekcja 5.

  

Tak wiele jeszcze przed nim. Musi nabrać dystansu do tego, co mu się – wraz ze zmianą, jaka w nim zaszła – zaczęło wydawać, co sobie w zapalczywości już wyobraził, na co wciąż ma nadzieję. Już wie, że nie może teraz, zaraz, żądać wszystkiego. Że nie może się teraz narzucać. Bo to jeszcze nie to, bo wciąż nie ma komu.

Wie, że nie może bać się nowego, bo straszne jest to, co za nim, co już było. Musi się pogodzić ze wszystkim, co wokół niego, wiedząc, że wszystkiego mieć nie będzie. 

   

                    „Ktokolwiek jesteś: wyjdź dzisiaj wieczorem

                    z twego pokoju, w którym wszystko znasz; 

                    najbliższy dla oddali jest twój dom: 

                    ktokolwiek jesteś. 

                    Oczami zmęczonymi, które ledwie

                    uwalniają się od startego progu,

                    podnosisz z wolna czarne drzewo

                    i stawiasz je samotne, smukłe na tle nieba.

                    I uczyniłeś świat. I ten jest wielki

                    i jak słowo, co jeszcze w milczeniu dojrzewa.

                    I w miarę jak sens jego obejmujesz, 

                    oczy twe czule odłączają się od niego...

                                   [Rainer Maria Rilke, Wyjście. Przeł. M. Jastrun]

  

piątek, 08 września 2006
136. Cisza II

  

Sen? majaczenia? fantazje? Jakbyś chwilami wszystko wiedział, wszystko ogarniał, wszystko wyczuwał. Jakby chwilami ktoś stał z boku, patrzył od tyłu, kładł ci dłonie na ramionach. Mówił do ciebie. Jak gdyby to nie była cisza…

  

                    Odbicie najmniejszego poruszenia

                    w jedwabnej ciszy staje się widome;

                    ślad niezniszczalny odciska wzruszenie

                    w zasłonie oddalenia nieruchomej.

                    Na mym oddechu unoszą się w krąg

                    gwiazdy na niebie.

                    Ku wargom moim płyną wonie łąk,

                    i poznaję przeguby rąk

                    dalekich aniołów.

                    Tylko tej, o której myślę: Ciebie

                    nie widzę

                              [Rainer Maria Rilke, Cisza. Przeł. J. Brzostowska].

  

piątek, 26 maja 2006
81. Utrata

  

Wczoraj został przerwany zaklęty kołowrót poniedziałków.

Dajesz mi siłę i zabijasz mnie.

Przywracasz sens i odbierasz nadzieję.

  

                    Ty zawczasu

                    utracona kochanko. Ty, która nigdy nie przyszłaś,

                    nie wiem, jakiej muzyki tony lubisz.

                    Nie próbuję, gdy rozkołysze się przyszłość,

                    rozpoznać ciebie. Wszystkie wielkie

                    obrazy we mnie, w oddali doświadczony krajobraz,

                    miasta, wieże i mosty i nie

                    przeczuwany zakręt drogi,

                    i potęga krajów

                    owych, przenikniętych niegdyś przez bogów:

                    wszystko urasta we mnie do znaczenia

                    dzięki tobie, która mi umykasz

                                   [Rainer Maria Rilke. Przeł. M. Jastrun].

  

Wieczorem miałem napad lęku i płaczu.

Chciałem skulić się w sobie, a świat krzyczał.

  

wtorek, 28 marca 2006
57. Cień

  

                    Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,

                    zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,

                    nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,

                    i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.

                    Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę

                    sercem mym, które będzie mym ramieniem,

                    serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,

                    a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,

                    ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

                                        [Rainer Maria Rilke. Przeł. M. Jastrun]

  

Będę Twoim cieniem do końca istnienia…

  

Archiwum
Tagi