~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Kipling_Rudyard

wtorek, 15 czerwca 2010
796. White man’s burden...

  

Zmęczenie przeogromne – tyleż wielogodzinnym siedzeniem przy biurku bez opierania pleców co analizowaniem, którą owijarkę do palet czy zakręcarkę do butelek (łączna wartość ponad sto tysięcy złotych) mam firmie zamówić. A że żadnej decyzji nie umiałem podjąć, tym większe też obciążenie, świadomość, iż jutro to samo…

Od kilku lat myślałem, że głównie miłości i seksu, że uznania, prywatności, własnego mieszkania – ostatnio jednak, że najbardziej pragnę nie pracować. Takie życie – między zmuszaniem się do czegoś a koniecznością wyrzeczenia…

  

20:19, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 10 września 2008
486. Adršpašsko-Teplické skály

  

Dobrze jest, mimo długich oporów, ulec w końcu namowom, by doświadczyć czegoś nowego: pierwszy raz od lat wyjechać gdzieś wakacyjnie, choćby na jeden dzień tylko, choćby − jak zawsze − z rodzicami; pierwszy raz w życiu przekroczyć granicę państwa, nawet jeśli nie trzeba już zatrzymywać się na niej do kontroli i tak zapomnianych dokumentów. Dopiero czerwone hełmy na kościelnych wieżach i przydrożne tablice informacyjne, szyldy, ogłoszenia w zabawnym języku poświadczają, że rzeczywiście jesteśmy w Czechach (a z każdym kolejnym napisem odżywa we mnie uśpiona dawno żyłka slawisty). Okazuje się, że trawa jest tam tak samo zielona jak w Polsce, a i brzydota urbanistycznego bezładu podobna jak u nas. To jednak, co można zobaczyć w okolicach miejscowości Adršpach i Teplice nad Metují, musi zachwycać, bo dzieła natury są zawsze unikatowe. Człowiek wydaje się przy tym wszystkim tak nieznacząco mały. Jego problemy również…

Spacer po tych kanionach, przeciskanie się wśród wąskich przejść, skakanie po stopniach drewnianych mostków, wspinanie wśród pokrytych mchem głazów miało w sobie coś z utraconego, bo nigdy w pełni niezaistniałego dzieciństwa. Brakowało tylko rówieśników w tym gronie emerytów, paczki wypróbowanych przyjaciół, z którymi zaśmiewalibyśmy się do woli, ale przecież nie można mieć w życiu wszystkiego − któż jak nie ja miałby o tym wiedzieć…

Mimo wszystko warto było przez ten jeden dzień o wszystkim zapomnieć i spróbować wreszcie czeskie knedliczki. Jutro powrót na życiowe niziny… 

   

                    „Down to Gehenna or up to the Throne,

                    He travels fastest who travels alone”

                                        [Rudyard Kipling, Story of Gadsbys].

  

Archiwum
Tagi