~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Pascal_Blaise

wtorek, 29 lipca 2008
464. Divertissement

  

W moim dusznym i gorącym (nawet pomimo takiej upalnej aury, jak ostatnio) pokoju trudno komukolwiek wytrzymać. Jestem niby przyzwyczajony do tego specyficznego mikroklimatu, a przecież także się męczę. Zwłaszcza noce są okropne… Ta z niedzieli na poniedziałek była kolejną bezsenną, ale też pierwszą spędzoną przeze mnie we Wrocławiu (właściwie, to pierwszą poza domem, jeśli nie liczyć wakacji z rodzicami i licealnej wycieczki do Zakopanego) − kilkunastogodzinna żmudna inwentaryzacja w pracy pozwala lepiej poznać asortyment, koi rozkołatane w tych dniach prawdziwej histerii nerwy, daje zapomnieć o rzeczywistości poza światem regałów, półek i szuflad, nie rozpaczać z powodu Ciebie i tego, czego między nami nie ma. Już mi lepiej, już (mam nadzieję) nie będę…

  

„Szukamy zgiełku, który odwraca nasze myśli i jest dla nas rozrywką” [Blaise Pascal, Myśli. Przeł. T. Żeleński-Boy].

  

Godziny mojej pracy przeraźliwie się rozciągają, obejmując całe dnie − wstaję o czwartej (lub o siódmej trzydzieści) rano, wychodzę o piątej (bądź ósmej czterdzieści pięć), wracam o siedemnastej (albo o dwudziestej trzeciej). Nie zostaje już czasu i sił na nic innego − z nadmiaru przerzuciłem się więc na absolutny brak. Ale choć pracuję fizycznie i na stojąco (co nie jest mi zalecane od czasów szkolnych), choć wiąże się to z tak wieloma wyrzeczeniami, poświęceniami i kosztami (dojazdów) − nie zamierzam rezygnować. Choć z tej jednej rzeczy nie. Bo poza wszystkim sprawia mi ona wielką przyjemność *. Innej już nie mam…

  

* Autor ma tu głównie na myśli możliwość głaskania i ustawiania na półkach mnóstwa książek, a nie tylko okazję do podpatrywania ślicznych chłopców, którzy w miejsce jego pracy (niemal więc do niego samego) przychodzą (na ogół ze swoimi dziewczynami, niestety)...

  

czwartek, 11 października 2007
311. Zakład

  

Pisze Blaise Pascal:

„Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania”. [Myśli. Przeł. T. Żeleński-Boy]

  

Wierzyć, bo to się może opłacić. Zawsze było dla mnie w tym rozumowaniu coś prymitywnego, przyziemnego, a na dodatek – wręcz obraźliwego. Przekornie zawsze uważałem, że za własne przekonania powinno się płacić dużą cenę, a nie oczekiwać nagrody.

Poza tym, świat bez Boga wydaje się jakby mniej okrutny, nieskazany na najwyższą obojętność. Jest już przecież dostatecznie brutalny – tylko, co to za pocieszenie?

  

21:51, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 19 czerwca 2007
239. Czekanie II.

  

„My nigdy nie żyjemy, ale ciągle mamy nadzieję na coś, co można by nazwać prawdziwym życiem. I tak, ciągle spodziewając się szczęścia, z konieczności wynika, że nigdy nie jesteśmy szczęśliwi”…

(384 lata temu urodził się Blaise Pascal).

  

Archiwum
Tagi