~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Moczulski_Leszek Aleksander

poniedziałek, 05 maja 2008
422. Skurcze

  

Jadę do Wrocławia – sam nie wiem, po co. „Życie upływało mu na niczym i tak upływała ta podróż” [Eustachy Rylski, Człowiek w cieniu]. Za oknem cztery bażanty, dwa żurawie, myszołów i grupa krzyżówek…

Jutrzejszy wtorek wyjątkowo wolny. To znaczy, że równo przez tydzień mogę nie otwierać ust…

  

Snuję się po ulicach ze spuszczonym wzrokiem krótkowidza, wlokąc za sobą lewą nogę, po której kiedyś przejechał samochód (czy to naprawdę był wypadek, jeśli wcześniej posmakowałem już brzytwy i pętli?). Wokół sami wystrojeni maturzyści – o dziesięć lat młodsi, o całe życie dojrzalsi. Ich optymizm, moja rezygnacja… 

   

                    „Niepewnie idziesz pochylony,

                    Drogą, co nigdzie nie prowadzi.

                    Tak jak po fali,

                    Tak jak po linie,

                    Jak nad przepaścią idziesz drogą. 

                    Tak jak po fali, 

                    Tak jak po linie,

                    Nie widzisz ziemi pod stopami”

                                        [Leszek Aleksander Moczulski].

  

Na domiar złego w Empiku natykam się na Tamtego, sprzed lat… Potem godzinami wyrzucam sobie, że bałem się dłużej popatrzeć, że się oddaliłem. Tak właśnie wyglądają wszystkie moje miłości – ukradkowe spojrzenia, lęk i żal… Pytał o album z ikonami, a po plecach spływała mi rzeka potu. Po dwóch takich doświadczeniach wiem już, że mężczyźni zdobywają mnie głosem – bez wzajemności, rzecz jasna…

   

Migrena. Wieczorne napięcie... Burza. Wiosenne uspokojenie… 

   

                    „Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,

                    a u okien smutek i konanie.

                    Taki deszcz kocham, taki szelest strun,

                    deszcz – życiu zmiłowanie”

                                        [Krzysztof Kamil Baczyński].

  

Ukojenia Ci życzę…

  

Archiwum
Tagi