~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Gałczyński_Konstanty Ildefons

środa, 26 grudnia 2012
1205. Odwilż...

  

Nie tak źle, jak by mogło, choć już tęskno do mojego domu. Przyzwyczajanie do starego, trudności z zasypianiem, rozkosze wyciągania w wannie. Dnie na niewychodzeniu, zaczytywaniu się, nie-tyjąc-objadaniu. Nowe kolory ścian, kontakty i ozdóbki, kwiaty. Na półce chatka z piernika (można zajrzeć do środka – otwarte okiennice; choinka obok drzwi, lukrowane misternie dachóweczki), o „Fausta” Goethego oparta MB Częstochowska (das Ewig-Weibliche), a za oknami przez jeden tylko poranek „śnieg. Wrony na śniegu”…

  

wtorek, 29 listopada 2011
1032. ..."ażeby Wolność była i ażeby Sława"...

  

      

   

Sobotnie widowiska były jedynie uwerturą do dzisiejszych obchodów rocznicy zrywu 1830. W Dzień Podchorążego stawiam się w Łazienkach, gdzie przed frontem pięknego dwuszeregu „czwartaków” (wśród których sporo też dziewcząt) Bronisław Komorowski składa wieniec przy pomniku Piotra Wysockiego. A potem – wieczorową porą, oświetloną dziesiątkami pochodni i ustawionymi wzdłuż alei parku zniczami, długą kolumną, cywile pośród generałów, przy dźwiękach orkiestry i werbli – ruszamy wspólnie na Belweder. „Oni tam wlecą gromadą / i pochwycą Książęcia w półśnie. / Pójdziesz za nimi!”. Na dziedzińcu dalsza część uroczystości (ach, żebym ja umiał robić nocne zdjęcia!). Prezydent przemawia (po wszystkim, otarłem się o niego o metr na pustym już chodniku przed pałacem, gdy wracał spod pomnika Piłsudskiego), sztandary się pochylają, żołnierze prezentują broń, salwa honorowa trzykrotnie uderza gromem, księżyc lśni, wiatr Historii powiewa… Najbardziej romantyczne z naszych powstań i najmniej potrzebne...

  

                    „PALLAS:

                    Naród będzie walczył z narodem.

                    Dałam im szczęścia błysk przez chwilę.

                    Nieszczęść dopełnią sami”

                                        [Stanisław Wyspiański, Noc listopadowa].

    

      

  

      

  

      

  

      

  

                    „Tak po trudach, po nocnych usnęła Warszawa

                    z ludem jak morze głupim. I wodzów tragedią”

                              [Konstanty Ildefons Gałczyński, Noc listopadowa].

  

piątek, 02 października 2009
682. A Small Measure of Peace...

  

Wypatrywane na ziemi zawsze w tym samym punkcie trasy dom – praca – dom, pod drzewem, tuż przy chodniku, na drugim osiedlu. Śmiejące się do mnie w trawie, niektóre jeszcze w swych pękniętych, kolczasto-zielonych łupinkach. Podnoszone z czułością, chowane do kieszeni, przytykane do policzków, niemal całowane. Te świeże tak gładkie i głęboko ciemne, z indywidualnym deseniem, te duże i okrągłe tak przyjemne, zabawne, fajne. Wciąż po nie sięgam, trzymam w dłoni, przerzucam z ręki do ręki – zanim wyschną, pomarszczą się i zbledną, nim się zestarzeją. Na równi z jesienią wysysam z nich dotykiem całą witalność drzew. Są mi pociechą w smutnych dniach pourodzinowych i uśmiechem w deszczowe wieczory. Jedynym towarzystwem podczas tych wymuszonych obowiązkiem spacerów…

Kasztany – „małe rzeczy foremne” (K. I. Gałczyński)…

  

wtorek, 17 czerwca 2008
444. From Here to Eternity

  

…Bo jeśli nie Ty, to kto? jeśli nie z Tobą, to z kim?... Jakie to szczęście, że nie sprawdzimy nigdy tego scenariusza – o to jedno złudzenie będę bogatszy aż do samego końca. Nikt inny mnie nie interesuje, a w marzeniach swych będę Cię mieć już na zawsze. Nie muszę więc dłużej szukać… 

    

                    „Chciałbym oczu Twoich chmurność

                    ocalić od zapomnienia”

                                        [Konstanty Ildefons Gałczyński].

  

Ach, jak Ty się uśmiechasz! Lękam się nawet wyobrażać sobie, jak płaczesz. Bo wiem, że czasem płaczesz…

  

Archiwum
Tagi