~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Kruger_Michael

poniedziałek, 21 listopada 2016
1599. Stranger Danger...

Dwie koleżanki z pracy, z którymi jestem tu najbliżej, najswobodniej, próbują podpytywać, co robię po godzinach, jak spędzam każdy wieczór (widocznie wzbudza coś w mym otoczeniu wątpliwości, wydaje się odmienne, intryguje). Potem zdziwienie odnośnie nielubienia alkoholu, niepróbowania nigdy papierosów, braku kontaktu z „trawką”. I że nie bywam w knajpach, nie chodzę na imprezy. Ale masz przecież jakichś znajomych? – pytanie trafia celnie. Udaje się wymijająco odpowiedzieć, zaraz odejść. Wiem, że o życiu seksualnym, mieszkaniu z rodzicami doplotkowały sobie pewnie same, a jednak kusi mnie przez chwilę, by poczuć znów smagnięcie bicza, podsłuchać je pod drzwiami…

„Niekiedy odczuwałem osobliwe ciepło w głębi serca na myśl, że zostaję uznany za osobę szaloną”

[Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

niedziela, 18 września 2016
1589. Don’t Speak...

„– Ile języków Pan zna?

– Żadnego. Znam wiele słów z różnych języków”

[Jurij Andruchowycz, Perwersja. Przeł. O. Hnatiuk i R. Rusnak].

Przypomnij mi, jaką filologię ukończyłeś? – pyta mnie koleżanka w pracy. To Ty mówisz po rosyjsku, tak?

Już nie – ucinam szybko. Ja nawet i po polsku już prawie w ogóle nie rozmawiam…

„(…) potrafił godzinami siedzieć z nami przy stole i nie odezwać się słowem. Nieobecny duchem, w aurze melancholii, patrzył przed siebie, palił, niekiedy zanucił kilka taktów, które akurat przemknęły mu przez głowę, wzdychał, masował pożółkłe od nikotyny palce – i milczał. Milczał, dopóki ktoś nie skubnął go w rękaw, prosząc o jakąś informację, której zresztą tamten gotów był udzielić natychmiast, wyczerpująco i uprzejmie, bez względu na pytanie: czy o Schuberta, czy o Talmud, czy też o historię Węgier. Ledwie kończył swój wywód, a już znowu pogrążał się w milczeniu, które jedni tłumaczyli nieśmiałością, inni brakiem pewności siebie, większość zaś uważała, że to szczególna forma łagodnej arogancji”

[Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

środa, 27 sierpnia 2014
1420. Tożsamość miejsca...

  

W ostatnim czasie coraz to nowi z podczytywanych w sieci o kupnie sobie mieszkania. Nawet nieletnia córka mej kuzynki, mieszkająca (wobec ograniczenia rodzicielskich praw jej matki) z moją ciotką (którą traktuje nadzwyczaj przedmiotowo zresztą), ma już przygotowane od niej własne lokum na osiągnięcie dojrzałości i czas studiów. Zawistny wobec cudzego powodzenia, kwestii mieszkania właśnie nie mogę znieść najbardziej. Myśl, że ja nigdy, że to, co niezbędne dla osiągnięcia równowagi – nierealne. I nawet te trzy lata w warszawskiej kawalerce – jedyne bodaj w życiu: same – wydają się z obecnej perspektywy fanaberią. Bo lepiej było wynajmować z kimś, żeby obniżyć koszty i przedłużyć; bo jeśli jeszcze kiedykolwiek, to tylko wespół, z obcym, dla siebie mając ledwie pokój. Niewielu chyba jednak takich, z kim ja mógłbym – traf chciał, że T. mi składał mailowo propozycję, gdy ja w stolicy podpisywałem już umowę, wpłacałem zaliczkę. Trzeba mi było wymówić to po roku, na jeszcze mniej się godzić, byle tylko nie wrócić tu, tam przetrwać. Tu zaś te niezamykane nigdy drzwi, lęk i oglądanie się przez ramię, brak luzu, prywatności. I tak już zawsze pewnie, tak samo jak pisanie o tym samym nieustannie. Nie mając swego miejsca, nie mogę też być sobą i z każdym dniem zatracam coraz bardziej to, kim jestem…

   

„Każdy ma swoją przestrzeń, przeznaczoną tylko dla niego. Czasem potrzeba całego życia, żeby ją znaleźć, i niepodobna już objąć jej w posiadanie, bo człowiek od samych poszukiwań oślepł i nie umie dostrzec własnej swoistości”

                   [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

piątek, 09 grudnia 2011
1036. Philobiblon...

 

W ostatni dzień atrakcyjnej promocji w Merlinie (pokłosie Targów Historycznych pod Zamkiem) zamawiam sobie Mikołajkowy prezent. Dziś odbiór paczki na Złotej – i oto już są: Szałamow, Powojnie oraz Skrwawione ziemie. A na dokładkę, jak tylko ukazał się w miękkiej okładce, najnowszy Michel. Kilka dni temu jeszcze Lato Coetzee’go, a jutro do obejrzenia Warszawa. Ballada o okaleczonym mieście. Na rynku już także pierwszy tom wznowienia Dziennika pisanego nocą Herlinga-Grudzińskiego, od wtorku trzeci Iwaszkiewicza, a w styczniu drugi Mrożka. Kolejny raz trzeba się będzie wykosztować – nareszcie jakiś racjonalny powód, by w końcu znaleźć tę cholerną pracę. Choć wtedy już na pewno nie zdołam zabrać się za wszystko, co tu zwiozłem…

 

„Książki opanowały mieszkanie jak nieuleczalna choroba, a powszechnie teraz wypowiadana groźba, że epoka książki ma się ku końcowi, zdawała się tylko potęgować ich siły obronne”

                   [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

sobota, 29 stycznia 2011
899. Lifesleeper...

  

Jeszcze wczoraj planowałem na dziś do Wrocławia. Po tym, jak nie udało się umówić do fryzjera, liczyłem przynajmniej na prognozowane słońce i zdjęcia kamienic. A tymczasem mgła, szarość, mlekowate niebo, kiepskie światło. Piętnaście złotych (na pociąg) za niesatysfakcjonujący spacer to zbyt drogo (im więcej odkładam w imię tegorocznej przeprowadzki, tym mniej mam na bieżące drobne sprawy). Ale to post factum są wymówki. Rezygnuję już przed świtem po kolejnej z przemęczonych nocy – nie mam siły działać, podnieść się i ruszać. I już co dzień tak – godziny leżenia, ignorowanie biegnącego czasu, uparte spóźnianie, świadomość, że to donikąd, że można by (i chciało się) tak w nieskończoność

  

„Z przerażającą regularnością budzę się o szóstej i niekiedy mogę jeszcze zobaczyć, jak sekundnik mojego zegarka dobiega dwunastki i tworzy prostą, którą czasami określam jako jedyną prawdziwą prostą w moim życiu”

                   [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

piątek, 13 lutego 2009
564. Do przerwy 1:3 - czyli "Gra Pana Cogito"...

  

Udało się, mimo kłopotów z lokalizacją miejsca i niepracującego dziś Działu Kadr, złożyć swoją kandydaturę do jednego z wrocławskich urzędów skarbowych. Nie udało się kupić wypatrzonej tydzień temu kurtki-marynarki z pagonami, o jakiej marzyłem całe życie: w całym mieście nie ma już mojego rozmiaru − no, chyba że w zielonej, zamiast czarnej wersji. Nie udało się też z nikim spotkać, bo i nie ma już z kim…

W głowie uporczywa myśl, że to, co robię, co może mnie czekać, o co się staram − nie przynosi mi żadnej satysfakcji. I w kontrze − że gdybym tylko mieszkał na swoim i mógł się samodzielnie utrzymać, mógłbym być równie zadowolony z siebie, jak Paweł. Tyle by mogło wystarczyć. „Bez psychoterapii, bez wsparcia przyjaciół, bez wnikliwych analiz swojej duszy”, bez pisania tutaj. Ale to już i tak byłoby zbyt wiele…

  

„Niektórym udaje się wszystko, innym (prawie) nic” 

                    [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

Bo przecież się oszukuję: na wszystko byłbym gotów, gdybym tylko miał Ciebie. Tyle energii i wiary się przez to marnuje...

  

niedziela, 25 stycznia 2009
555. O "naszej małej stabilizacji"...

  

Te godziny od wtorku wieczorem do środowego południa − gdy zdawało się, że to już, teraz, zaraz opuszczać, uciekać, wynosić się trzeba będzie − jakkolwiek straszne się zdawały, zmuszały też do jakiegoś ożywczego działania, podjęcia błyskawicznych przygotowań albo chociaż ich obmyślenia: gdzie walizki kupić, co zabrać, co zostawić, dokąd się udać, kogo o pomoc prosić, jak swój strach przełamać… I choć ostatecznie wszystko udało się jakoś załagodzić, wyjaśnić i odłożyć, to owa wytrącająca z dotychczasowej apatii pseudoaktywność była czymś, na swój sposób, przyjemnym i mobilizującym.

Nie zatracić teraz tego w sobie, szykować się mimo wszystko, trwać w pogotowiu…

  

„Jeśli rano postanawiam odstąpić od wszelkich swoich śmiesznych zobowiązań, wyjść ze stanu wieloznaczności i osiągnąć jednoznaczność, to dzień dostarcza mi tysiąca powodów, by dokonywać tego przejścia raczej łagodnie, a w okolicach kolacji godzę się z tym, że tymczasem wszystko zostanie po staremu”

                    [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

17:24, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
Archiwum
Tagi