~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Timm_Uwe

niedziela, 08 lutego 2009
562. O płynięciu pod prąd - czyli Conrad u steru...

  

Pomijając rzekomo ambitnie zamierzone i nagradzane Dwanaście kręgów Andruchowycza − które jednak bledną w porównaniu z jego wcześniejszą Moscoviadą, dowodząc raczej jakiegoś regresu możliwości i pomysłów autora niż rozkwitu jego twórczości − ostatnie z moich lektur (Czekając na barbarzyńców J. M. Coetzee’go, Na przykładzie mojego brata Uwe Timma, Grzech miłosierdzia Davida Adamsa Richardsa) poruszają podobne, bliskie mi i wciąż skłaniające do myślenia kwestie: wierność wyznawanym zasadom, cena za niezależność, sprzeciw wobec powszechnych mód i opinii, potępienie sprawiedliwego, milczenie dobrych ludzi w obliczu zła, konformizm mas...

  

Odwaga powiedzenia nie, kiedy było się zdanym tylko na samego siebie. Non servo. Grzech pierworodny w religii i w każdym systemie totalitarnym, który opiera się na rozkazie i posłuszeństwie. Powiedzieć nie, również wbrew naciskowi społecznego kolektywu

          [Uwe Timm, Na przykładzie mojego brata. Przeł. A. Żychliński].

  

Coetzee, tu też mierzący się z tematem starości, swoiście ilustruje znany wiersz Kawafisa; Adams Richards przedstawia przypowieść o współczesnym Hiobie − u obu z nich przejmujące obrazy upodlenia bliźniego, bezmyślnego ludzkiego okrucieństwa. Najciekawszy jest jednak ten trzeci, zrazu niepozorny.

Podobnie jak Martin Pollack w Śmierci w bunkrze usiłował zrozumieć, jak jego nieznany ojciec został zbrodniarzem wojennym, tak Uwe Timm próbuje ze szczątkowych zapisków frontowych i rodzinnych wspomnień zrekonstruować losy brata − dobrowolnego członka Waffen-SS. Ponieważ więcej tu pytań niż odpowiedzi i więcej osobistych myśli niż faktograficznych szczegółów − udaje mu się to literacko lepiej niż nagrodzonemu „Angelusem” koledze, który przecież też w pełni nie rozwikłał zagadki.

Niepoznawalność wszystkiego do końca, luki w naszej znajomości faktów, wypieranie ich z pamięci przez innych…

Nic o tym nie wiedzieliśmy...

  

„Owo nie-mówienie-o-tym da się wyjaśnić głęboko zakorzenioną potrzebą nierzucania się w oczy, niewyłamywania się, lękiem przed negatywnymi konsekwencjami zawodowymi, utrudnionymi możliwościami awansu i przemożnym strachem przed terrorem reżimu. Pomijanie milczeniem − tchórzostwo, które weszło w zwyczaj” [Ibidem].

  

Archiwum
Tagi