~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Gilbert_David

sobota, 28 marca 2009
584. O (nie) wychodzeniu z szafy - czyli Rzecz o granicach ludzkiego poznania...

  

Namawiają do mówienia o tym głośno, ujawniania się, przyznawania. Ale kogo informować, gdy inni wiedzą wcześniej od nas i dają nam to boleśnie odczuć od najmłodszych lat, a my nie rozumiemy naszej winy, nie umiemy się przed tym obronić, zaprzeczyć temu lub tego potwierdzić, i dopiero pod koniec trzeciej dekady naszego życia zaczynamy w pełni odkrywać w sobie to, co i tak pozostaje tylko sferą myśli i wyobrażeń, bo nie przekłada się w pełni na gotowość i pragnienie naszych zmysłów? I jak teraz zdobyć tę pewność samego siebie, skoro doświadczeniu swoich rówieśników możemy zaoferować jedynie sumę naszych kompleksów i zahamowań? Jak sobie ulżyć przyznaniem się, skoro obciążano nas dotąd bagażem wyłącznie negatywnych reakcji najbliższego zwłaszcza otoczenia? O ileż łatwiej byłoby znosić te wyzwiska i upokorzenia, gdyby znajdowały potwierdzenie w naszym trybie życia, gdybyśmy byli tym, za kogo nas biorą. A tak przyznawać się do czego? − do marzeń, wirtualnych znajomości, z zazdrością oglądanych zdjęć i filmów? Bo przecież nie do miejsc spotkań i partnerów, jeśli tego nigdy nie było. Co my właściwie możemy mieć komukolwiek do powiedzenia o tym wszystkim? I z czym tu się identyfikować, jeśli muszę być odmieńcem nawet wśród odmieńców...

  

Jak można się wyleczyć z samego siebie? − zastanawia się Billy. Jak można dać sobie radę z samym sobą? Jak można pogodzić się z diagnozą?

                      [David Gilbert, Normalsi. Przeł. M. Świerkocki].

  

Trzy rzeczy stanowią o dobrym samopoczuciu mężczyzny, wpływającym na jego relacje z innymi ludźmi: praktyczna życiowa zaradność, satysfakcja finansowa z wykonywanej pracy, seksualne możliwości własnego ciała. Moje trzy niewiadome, ułomności, braki…  

  

19:55, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 08 marca 2009
575. O tym, że pozory mylą...

  

Wciąż udaje Mu się mnie zaskoczyć − nieświadom tego, potrafi od razu zdezaktualizować wszystko, co mi się wydawało i co opisuję. Wystarcza jeden sms, jedna rozmowa telefoniczna i znów się uśmiecham…

  

Przeglądam w Internecie oferty kolejnych sklepów i nie umiem się zdecydować na odpowiednią walizkę. W gruncie rzeczy nie wiem nawet, jakie ona powinna mieć właściwości, bo to, co mamy w domu, pochodzi sprzed kilku dekad. Zastanawiam się też nad terminem, tak żeby już coś postanowić − okres powielkanocny będzie chyba odpowiedni. O dacie powrotu staram się nie myśleć. Na drodze do Warszawy powinna się znaleźć Łódź − z dwóch względów może być nawet ciekawsza od stolicy.

Pozoruję przed samym sobą przygotowania do pierwszej w życiu przygody…

  

…„ma już serdecznie dosyć kolejnych dni, które niczym się od siebie nie różnią. Chce czegoś więcej, nawet jeżeli czeka go coś gorszego”

                      [David Gilbert, Normalsi. Przeł. M. Świerkocki].

  

niedziela, 01 lutego 2009
558. O trudzie bezczynności...

  

Siódmy dzień tygodnia, pierwszy dzień szóstego miesiąca bez pracy. Dociera do mnie, że im dłużej nie mogę jej znaleźć, tym mniejsze mam na to szanse − zbyt wiele wątpliwości budzi taka luka w życiorysie. Z kolei dokonanie innej przerwy, wykreślenie z CV ostatnich czterech lat, mogłoby − paradoksalnie − zwiększyć moją atrakcyjność jako niewykwalifikowanego pracownika i zaowocować choć jednym zaproszeniem na rozmowę, gdzie jednak i tak wszystko zostałoby zdemaskowane. W efekcie nic tu niczemu nie służy…

  

„Billy jest ostatnio nadmiernie zafascynowany kontemplacją braku celu w życiu

                    [David Gilbert, Normalsi. Przeł. M. Świerkocki].

  

12:58, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi