~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Vallejo_Fernando

piątek, 26 czerwca 2015
1490. One Shot...

  

„Nić mojego życia przypomina wątek absurdalnej książki, w której to, co powinno się dziać najpierw, przychodzi później. Ale ja tej książki nie skomponowałem, ona już była napisana; ja tylko  wypełniałem wszystko, strona po stronie, o niczym nie decydując. Marzy mi się, żeby zapisać przynajmniej ostatnią kartę, jednym strzałem, z własnej ręki, ale marzenia to marzenia, albo nawet jeszcze mniej”

                      [Fernando Vallejo, Matka Boska Płatnych Morderców.

                                         Przeł. M. Szafrańska-Brandt].

  

22:58, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 24 lipca 2009
649. O zmianie, jaka zaszła w "scenach mojego widzenia"...

  

„Naturalnie, że Bóg istnieje; wszędzie spotykam ślady jego niegodziwości” [Fernando Vallejo, Matka Boska Płatnych Morderców. Przeł. M. Szafrań-ska-Brandt].

  

Komuś tam na górze wydaje się chyba, że ma poczucie humoru, a w istocie jest złośliwym sukinsynem. Albo też każdy ma swój limit szczęścia i ja swój już w tym tygodniu / miesiącu wyczerpałem. Bo miało to być późne popołudnie z dwojgiem tak na co dzień odległych przyjaciół – a tymczasem wczorajsze tornado więzi mnie tu, gdzie żyję, blokuje drogę, odcina w domu wodę i prąd. A jutro znowu burze, jutro już inne okoliczności i plany, więc nawet jeśli co, to i tak czasu będzie zbyt mało. Zawsze jest za mało. I zawsze wiatr w oczy…

  

„(…) wszystkie te pokrzepiające slogany nie pomogły. W końcu musiałam przyznać, że tkwię w pajęczej sieci uwarunkowań, którą rozpiął nad światem Wielki Dowcipniś”

            [Majgull Axelsson, Kwietniowa czarownica. Przeł. H. Thylwe].

  

niedziela, 15 lutego 2009
565. Did you get any valentines this year?... *

  

To doprawdy niewiarygodne, jak wielu ich się widzi na ulicach Wrocławia. Wystarczy tylko przyjechać, przejść się, wstąpić do paru sklepów. Mają wszystko − z wyglądem na czele. Uśmiechnięci, pachnący, świetnie ubrani i ostrzyżeni, wysportowani, w towarzystwie przyjaciół, rozmawiający w obcych językach o problemach współczesności, robiący kariery, jeżdżący po świecie. Zabójczo przystojni mężczyźni − zupełnie inny świat... Nie wiem nawet, gdzie się można nauczyć takiej klasy, gdzie zdobywa taką wiedzę, skąd czerpać wzorce, z jakich salonów mody i fryzjerstwa skorzystać, w jakich klubach spotykać, skąd brać na to pieniądze. Dla mnie już bilet na pociąg musi być wyrzeczeniem. Spuszczony z zawstydzenia wzrok wyznacza najbliższą odległość, na jaką mogę się do nich zbliżyć. Nigdy nie znałem kogoś takiego jak oni − mam dziecinne pragnienie choćby dotknięcia. A bez odwagi, jaką winienem w sobie nosić, nikt przecież nawet na mnie nie spojrzy. Bo nie chodzi tylko o wygląd…

Niektórzy powinni sobie zabronić choćby myślenia o miłości...

  

„Urodzić się pedałem i przeżyć życie i śmierć, nie mogąc nim być… Niewielu ludziom tak kiepsko poszło na tej drodze” [Fernando Vallejo, Matka Boska Płatnych Morderców. Przeł. M. Szafrańska-Brandt].

  

* Kilka zwyczajnych z pozoru zdań z komputerowego kursu podstaw angielskiego − żeby się nauczyć, pamiętać o czymś jeszcze, siebie przemyśleć: His parents never accepted his sexual orientation… It was definitely love at first sight… In my heart I know we were created for each other… I care about him, but I don’t know how to show him that I do… An unhappy childhood casts a shadow over your whole life... Shy people find it difficult to integrate into groups... His constant failures killed his ambition…

  

Archiwum
Tagi