~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Joyce_James

czwartek, 16 kwietnia 2009
594. O tym, że "my suitcase is already packed"...

  

Wczoraj przewodnik i bilety, dziś już pakowanie. Zdecydowanie przy tym przesadziłem − to mają być jakieś dwa tygodnie, a ja wyszedłem chyba z założenia, że powinienem mieć komplet ubrań na każdy dzień… miesiąca. Niby wszystko się mieści, ale jak to podnieść ponad siebie przy wsiadaniu do pociągu z niepodwyższonego peronu? Część rzeczy zatem z bólem serca zostawiam, a z resztą zmierzymy się jutro…

   

„Czarują ramiona i odgłosy: białe ramiona gościńców obietnicą mocnego uścisku, a czarne ramiona wielkich okrętów, za którymi stoi księżyc, opowieścią o odległych ludach. Wyciągnięte ramiona powiadają: samotne jesteśmy − pójdź. A odgłosy powiadają przy tym: Jesteśmy krewniakami. Wypełniają gęsto przestwór i wzywają mnie, swego krewniaka, do gotowania się w drogę, i biją skrzydłami swej straszliwie junackiej młodości.

(…) Matka układa moją garderobę, niedawno kupioną z drugiej ręki. Powiada, że modli się teraz, bym poznał w samodzielnym życiu i z dala od domu i przyjaciół, czym jest serce i co czuje. Amen. Niechaj tak się stanie. Witaj, życie! Po raz milionowy ruszam na spotkanie prawdziwego doświadczenia, by w kuźni duszy swej wykuć nieurodzone jeszcze poczucie swej rasy”

           [James Joyce, Portret artysty z czasów młodości. Przeł. Z. Allan].

  

Bliżej przyjaciół… z pierwszej ręki… po raz pierwszy…

  

21:44, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
Archiwum
Tagi