~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Berryman_John

poniedziałek, 06 sierpnia 2012
1151. Permanent Vacation...

  

Jutro dzień pierwszy, rano do Ministerstwa i umowa. Skończyły się całodniowe spacery, tysiące zdjęć, opalanie – i nawet krótkie spodenki. A przecież jeszcze nie byłem tam i tu, nie sfotografowałem tego, nie widziałem. Roku było za mało, by wybrać się na chociaż jedną trasę z którymś ze Spacerowników – można odkrywać kolejne atrakcje w tej Warszawie jeszcze lata (będą mi one dane? – wszystkie pragnienia sprowadzają się do pozostania w Mieście). A przygotowanie kolejnych galerii z już gotowego materiału zajmie miesiące – zwłaszcza ta z Wilanowa powinna się podobać…

Tyle nieróbstwa przez tak długi czas, można powiedzieć. Tyle smakowanego po raz pierwszy życia…

  

               „Ja nie wiem co się działo przez całe tamto lato.

               Byłem ugotowany, psychicznie. Nic nie pisałem, nic nie czytałem.

               Do forsy nie nawykły, wydałem kupę forsy

               nie pamiętam już na co. Byłem ogłupiały”

                                   [John Berryman. Przeł. P. Sommer].

  

23:12, alexanderson
Link
niedziela, 07 lutego 2010
741. "City of Joy" - czyli: Co mnie nie zabije...

  

Zaskakuje mnie ten tydzień, niemożliwie. No bo jak po takim wstrząsie, takich stratach, usłyszawszy tyle złego, znowu życie na rok przyszły odłożywszy, z trudem wstając świtem, pod wiatr zimny idąc, nudząc się i męcząc w dusznym i rozgrzanym biurze – można humor taki dobry mieć, na twarzy uśmiech, ciągle żarty, dwuznaczne aluzje dziewczynom serwować? Od początku niby tak, lecz teraz jakby bardziej... Cudem jakimś i nie wiedzieć kiedy, nie starając się przesadnie, nie udając, żeby ukryć coś innego i nie zamierzając nawet – cieszę się chyba sympatią jako – sam nie wierzę – flirciarz!…

  

„Nie odczuwał w sobie żadnej życzliwości, co więcej, miał wrażenie, że jest przeciętnym aktorem: jak też wszyscy mogli się na to nabrać?”

  [Michel Houellebecq, Cząstki elementarne. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

I dopiero w domu, na weekend inaczej. Tu uważać trzeba, mieć się na baczności. W lekturze zatopić, pod kocykiem schować, pisać szybko i nie na widoku, odpowiadać grzecznie… Jedno jednak teraz zrozumiałem – już się nie da mnie bardziej skrzywdzić, bardziej rozgniewać. Będzie jeszcze smutno, biednie i nerwowo. Ale chyba nie powinno gorzej…

   

                    „Teraz gdzieś w głębi swej rozpaczy on się uczy

                    Epistemologii straty, jak sobie radzić

                    Z tą wiedzą, którą kiedyś zdobędzie każdy,

                    A większość wiele razy, jak sobie radzić”

                                                  [John Berryman. Przeł. P. Sommer].

      

poniedziałek, 27 kwietnia 2009
604. "Szkło bolesne, obraz dni"...

  

Od wczoraj kolejne kościoły – freski, nagrobki, epitafia, posągi, kazalnice, ołtarze. Dziś oprócz tego także Muzeum Powstania Warszawskiego. Zaskakuje multimedialnością i nowoczesną formą, rozczarowuje ogólnikowością prezentowanych faktów, nie tworzy klarownej i całościowej narracji, lecz pozostawia z poczuciem chaosu. Trochę nawet dziecinne w swoim edukacyjnym nastawieniu – od szkolnych wycieczek zresztą nie można się tam opędzić. Być może za dużo wcześniej na ten temat czytałem, widziałem zbyt wiele filmów dokumentalnych i zdjęć, słyszałem zbyt wiele opowieści, by w pełni docenić to, co zobaczyłem dzisiaj – a przecież mało co tak mną wstrząsa, jak te sześćdziesiąt trzy dni sprzed sześćdziesięciu pięciu lat...

  

                   

  

Chodzę ulicami Warszawy i nieustannie odkrywam coraz to nowe pamiątkowe tablice, głazy, obeliski, płonące znicze, kotwice na murach. Te codzienne chwile wzruszeń będą jednym z najsilniejszych wspomnień, gdy już trzeba będzie stąd wyjechać, wrócić do domu, pozostawić serce...

  

                    „Był częścią nocy, częścią tego kraju,

                    Częścią tej gorzkiej udręczonej gleby,

                    Z której wyrasta pamięć”

                                        [John Berryman. Przeł. P. Sommer].

  

Archiwum
Tagi