~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Armitage_Simon

czwartek, 06 września 2012
1163. Faces in the Crowd...

  

Chłopiec, który wsiada co rano na tym samym przystanku do tramwaju; jego okulary, sposób, w jaki zerka na ludzi, wyraz sympatycznej twarzy, jak gdyby zaraz miała się uśmiechnąć. Jacek Dehnel w słomkowym kapeluszu na Nowym Świecie rozmawiający z ładnym kimś o jeszcze idealniejszej fryzurze. Sławomir Sierakowski z reklamówką przy bramie Uniwersytetu na Krakowskim – raczej coś do jedzenia w niej, nie książki. Młodzi i modni w tłumie, aktywni, rozgadani; całujące się głęboko pary na murach Starówki przy Podwalu. Przypatruję się, rozglądam, zauważam… Wystarczy kolor czyichś włosów, kształt nosa, element garderoby, by mieć wrażenie, że to Ty – tu jesteś – że jeszcze Cię pamiętam. Zostały mi tylko te migawki…

  

          „Wiedziałem, że tak będzie: przebiegałaś drewnianym mostkiem

          na drugi peron, aby mi pomachać,

          ale właśnie wtedy pociąg do Leeds przemknął obok

          i pochwycił cię jakby w kolejne kadry filmu”

                         [Simon Armitage, Gdzieś po drodze. Przeł. J. Gutorow].

  

poniedziałek, 10 sierpnia 2009
657. Grzech pierworodny...

  

„Tak to jest za pierwszym razem, tak to jest… Serce Ci drży, jakby miało pęk-nąć… Tak właśnie jest za pierwszym razem… Nogi Ci się trzęsą… Chciałoby się umrzeć…” [z filmu Pejzaż we mgle (Grecja / Francja / Włochy’1988), reż. Theodoros Angelopoulos].

  

Trudno nie wspominać tego w owych dniach, gdy mijają dwa lata, nie myśleć o tym – prawda, że już bez takich emocji, spokojniej jakoś, trzeźwiej. Może dlatego, że umarło we mnie więcej coś niż nadzieja tylko. I nie jest dobre takie wypalenie. A przecież tyle było entuzjazmu, gotowości, tyle – po raz pierwszy w życiu – szczęścia… I wszystko to się zmarnowało, bo najlepsze przypadło na okres najgorszy – załamania nerwowego, domowego zastraszenia, stłumienia wewnętrznego. Nie wybacza się losowi takiej złośliwości…

I choć wiadomo było od początku, że szans żadnych, wciąż ten wyrzut sumienia gryzący: że może jednak – gdyby nie bać się odbierać telefonów, gdyby patrzeć na zegarek nie trzeba było, gdyby można o każdej porze, w każdym miejscu, w każdy sposób... Gdyby nie ja ze wzruszenia zapłakany i milczący…

  

„Do piekła idzie się za to, czego się nie zrobiło” [z wywiadu z 23-letnią Martą Sziłajtis-Obiegło, która samotnie opłynęła Ziemię; „Polityka” 2009, nr 19].

  

Pewnie, że dziś już by się mogło, chciało, potrafiło – śmiać się, czarować, uwodzić. Stawić czoło, walczyć, wszystko zmienić, rzucić. Czy także w innym niż tamten przypadku, dla kogoś innego – nie wiem jeszcze. Także i tego wypróbować zły los wciąż nie pozwala, nie zsyła z nieba zainteresowanych ani nawet odpowiedzi na listy. Czai się gdzieś we mnie gotowość – czy aby na pewno jednak na nowe?… 

 

          „Chowam w pamięci te żywe przebłyski ciebie:

          nasz katalog szans sprowokowanych i szans zaprzepaszczonych”

                              [Simon Armitage, Gdzieś po drodze. Przeł. J. Gutorow].

  

Moje dwa lata – i nie-mój rok. Bo ja już tylko kibicuję innym. Szczerze i z zazdrością...

  

22:44, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
niedziela, 10 maja 2009
614. Łódź i Warszawa - czyli Próba podsumowania pierwszej w życiu samodzielnej podróży...

  

„Miasta architektury i rusztowań, bloków mieszkalnych

mierzących temperaturę, zewnętrznych wind prześcigających

ludzi myjących okna, projekty i przekroczone terminy ostateczne, Robinson

  

w pobliżu dworca. Tutaj kończą się wszystkie trasy. Miasta skrzyżowań

i obwodnic, wewnętrznych pasów odchodzących w lewo

i spychających ruch uliczny ku sąsiednim kwartałom, dzielnicom, Robinson

  

w autobusie, trzecia pętla. Dźwigi układają się na tle nieba.

Miasta wykroczeń przeciw osobie, taksówek i syren,

przechodząc przez ulicę, znikąd donikąd, Robinson

  

pieszo. Miasta o zmierzchu, przekrzykujące się

świergotem szpaków. Lektura wieczornych gazet, most,

a potem, idąc po krawędzi jak po linie, Robinson

  

rozdwojony w sobie” 

               [Simon Armitage, Robinson w dwóch miastach. Przeł. J. Gutorow].

  

Archiwum
Tagi