~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Gaude_Laurent

poniedziałek, 28 czerwca 2010
802. "Trochę będzie szkoda, gdy / utopię się w nim"...

  

Coraz trudniej, senniej, apatyczniej – coraz więcej zadań w firmie, w większym tempie. Coraz głupsze też pomysły, pytania zarządu. „Mam już dosyć”, mówię sobie kilka razy dziennie. Ktoś tam płacze nawet, ktoś już dzisiaj odszedł…

Na sobotnim horyzoncie spotkaniowy Wrocław, na początku sierpnia – zagraniczny wojaż. Myśl, że po dniach kilku i tak trzeba wrócić. Żadnej nadziei poprawy, wrażenie grzęźnięcia, tonięcia…

Wieloletnie marzenie o beztroskim opalaniu się, o upale, z którego tyle teraz mam, co mi zostanie na piegowatym nosie, gdy wracam przed siedemnastą do domu. Kusi mnie, by kupić sobie nowe krótkie spodenki, nawet jeśli w tym roku raczej nie będzie mi dane ich nosić… I żeby tak jeszcze usłyszeć szum fal, tak, to zwłaszcza, najbardziej…

  

            „Moje życie to ziemia wyschnięta od słońca i pragnienie morza”

                    [Laurent Gaudé, Słońce Scortów. Przeł. J. Giszczak].

   

czwartek, 10 czerwca 2010
794. Do krwi ostatniej...

  

Ogromne niczym chrabąszcze popowodziowe komary atakują całymi chmarami i nie straszne im słońce, ni deszcz. Od zawsze mają szczególną ku mnie skłonność. Nic to, dwa razy dziennie muszę tamtędy chodzić…

Cały dział wyjechał do Kłodzka na szkolenie – jestem dziś, jak wczoraj, sam ze stażystami. Zaduch, żar leje się z nieba, w biurze przeciągi i wirujące wiatraki. Dopilnowywanie tego, co nie w mojej gestii, jakieś niepełne dostawy, korekty produkcyjnego planu, fakturowe zamknięcie miesiąca, telefony z pytaniami o przetarg. Urwanie głowy i pocące się wszystkie części ciała. Zniechęcenie i zmęczenie ogromne…

Zostało mi tam ledwie półtora miesiąca. I nadzieja na życie cała w tym, że przedłużą…

Tak więc jak zwykle spóźniony, mokry, niewyspany, z odciskami na piętach, pogryziony, po piachu jutro znów będę spieszył tam, gdzie nie moje miejsce...

  

„Czy w grę wchodzi sklep, pole czy też łódź rybacka, istnieje niejasna więź między człowiekiem a jego narzędziem pracy, mieszanina szacunku i nienawiści. Człowiek się o nie troszczy. Krząta wokół niego, wykonuje tysiące prac, a nocą klnie, na czym świat stoi. Ono zaś go wykańcza. Łamie. Kradnie niedziele i życie rodzinne, lecz za nic w świecie nikt nie chce go porzucić”

                    [Laurent Gaudé, Słońce Scortów. Przeł. J. Giszczak].

  

19:41, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
czwartek, 06 sierpnia 2009
655. O tym, że wiem już co, lecz nie widzę sposobu, jak...

  

„Gdy usiedli za stołem, ksiądz spytał:

– Co się dzieje?

I czekał na odpowiedź.

Już nie mogę, don Salvatore – odpowiedział Eliasz. – Chyba oszaleję. Chcę… Sam nie wiem. Robić coś innego. Zacząć nowe życie. Wyjechać stąd. Pozbyć się tej przeklętej trafiki.

– A czy ktoś ci zabrania? – zapytał proboszcz.

– Wolność, don Salvatore. Trzeba być bogatym, żeby być wolnym – odpowiedział Eliasz, zdumiony, że don Salvatore tego nie rozumie.

– Przestań się mazać, Eliaszu. Jeśli chcesz porzucić Montepuccio czy zacząć nie wiadomo co, wystarczy sprzedać trafikę. Wiesz przecież, że dobrze na niej zarobicie.

– To tak, jakbym zabił własną matkę.

– Zostaw matkę w spokoju. Jeśli chcesz wyjechać, sprzedaj. A jeśli nie chcesz sprzedać, przestań się żalić. (…)

Eliasz czuł, że nie da się ciągnąć tej rozmowy, jeśli nie wspomni o prawdziwym problemie, o powodach, dla których przeklina niebo, o Marii Carminelli. Lecz nie chciał o tym mówić. Zwłaszcza z don Salvatore. Głos proboszcza wyrwał go z zamyślenia.

– Dopiero w ostatnim dniu życia człowiek może stwierdzić, czy był szczęśliwy – powiedział. – Wcześniej każdy prowadzi swą łódź, najlepiej jak potrafi. Idź swoją drogą, Eliaszu. To wszystko.

– Drogą, która prowadzi donikąd – wyszeptał Eliasz, nie przestając myśleć o Marii.

– A, to co innego. To całkiem inna sprawa i jeśli temu nie przeciwdziałasz, sam będziesz sobie winny.

– Winny czego? Raczej przeklęty!

– Winny, że nie doprowadziłeś swego życia tak daleko, jak mogłeś – ciągnął don Salvatore. – Zapomnij o szczęściu. Zapomnij o losie. I przełam się, Eliaszu. Staraj się z wszystkich sił. Do końca. Bo na razie niczego nie zrobiłeś

                    [Laurent Gaudé, Słońce Scortów. Przeł. J. Giszczak].

  

Archiwum
Tagi