~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Mulisch_Harry

sobota, 22 września 2012
1169. Can’t Take My Eyes Off You...

  

„Czas leczy wszelkie rany, powiadają, we mnie jednak coś się widać uodporniło na ten czas. Nie widziałem jej już prawie od roku, ale nie ma żadnej poprawy. Nie, nie chodzę nieszczęśliwy cały boży dzień i nie płaczę po nocach, bijąc pięściami w poduszkę, nawet na samym początku tak nie było, ale odczuwam to niby jakiś węzeł gdzieś na wysokości mostka. Moje problemy, jak się to mówi, są nierozwiązywalne”

                          [Harry Mulisch, Procedura. Przeł. J. Koch].

   

A jednak płaczę i biję; myślę nieustannie i uciekam w przeszłość (jutro rocznica ostatnich wspólnych godzin – nie mam nadziei, że będą jeszcze jakieś); przytulam zjawę i rozmawiam z cieniem. Trzeba zadawać sobie to cierpienie (por. 691), bo jest pamięcią o jedynych w życiu chwilach, gdy się uśmiechało…

  

„Nie można żyć bez marzeń. Jeśli straci Beatriz, straci coś więcej niż życie, które mu jeszcze pozostało: straci również to, które zdążył już przeżyć. Żadna ludzka istota nie byłaby w stanie temu podołać. Nikt nie jest zdolny pogodzić się z unicestwieniem minionego szczęścia, zwłaszcza jeśli istnieje możliwość, żeby je zachować”

            [José Carlos Somoza, Trzynasta dama. Przeł. B. Wyrzykowska].

   

niedziela, 24 stycznia 2010
735. Więzy miłości...

  

Wieczorne pisanie dla siebie, krótkie sam na sam z komputerem. Krytyka w zmęczonych jej oczach, pretensje, że znowu to robię. I na nic mówienie o własnej przestrzeni, potrzebie niezależności, swoim odrębnym życiu. „Nie rozumiesz, że niezależność gejowska nigdy w tym domu nie przejdzie?”… Zignorować to, uspokoić się, nie tracić z oczu celu, nie dawać już więcej zastraszyć…

  

„Skąd się bierze taka asymetria? – zastanawiał się Onno; dlaczego miłość rodziców do dziecka jest sprawą tak oczywistą, a odwrotnie już nie. Dlaczego »czcij ojca swego i matkę swoją« musi być przykazaniem, a »czcij dziecię swoje« nie?”

                    [Harry Mulisch, Odkrycie nieba. Przeł. R. Turczyn].

  

wtorek, 05 stycznia 2010
727. Spacious...

  

Mieć chwilę wyłącznie dla siebie, miejsce, do którego nikt nie wtargnie, niczego nie zakłóci, plan działania – ot, napisać, poczytać, zadzwonić – który nie zostanie zniweczony…

W amerykańskich serialach zawsze najbardziej zdumiewało mnie, że rodzice pukają do pokojów swoich dzieci. Że tak rzadko te pokoje oglądają. Bo to jest przestrzeń ich dzieci i drzwi do niej winny być dla nich zamknięte…

  

„Cieszyłaby się, gdyby mogła się stąd wynieść i sama decydować o swoim życiu. Najgorsze są dobre intencje, bo wpędzają ją w bezsilność. (…) Największym pragnieniem Ady jest własne mieszkanie, w którym mogłaby się odciąć od wszystkiego. Chciałaby chodzić na próby, podróżować, występować, odnosić sukcesy – ale potem zawsze wracać do mieszkania z wyłączonym dzwonkiem i telefonem, z odłączonym radiem i telewizorem, albo nawet bez nich, żeby w pełni rozkoszować się muzyką lub czytaniem poezji albo żeby godzinami po prostu nic nie robić i tylko rozmyślać, bez obawy, że ktoś koniecznie będzie chciał wejść do jej pokoju. Na razie jednak nie miała na to pieniędzy”

                    [Harry Mulisch, Odkrycie nieba. Przeł. R. Turczyn].

  

Archiwum
Tagi