~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: van Loon_Karel

środa, 25 grudnia 2013
1338. Wish You...

  

Żeby nareszcie zabłysła gwiazdka w Twoim życiu…

I żebyś nawet w taki dzień pamiętał, jak sobie je marnujesz…

  

           „Żal człowiek odczuwa sam. Poczuciem winy obdarzają go inni”

               [Karel van Loon, Ojciec i ojciec. Przeł. E. Jusewicz-Kalter].

  

środa, 02 czerwca 2010
790. Timeo... et dona ferentes...

  

Na Dzień Dziecka życzenia od mamy, bym miał więcej do niej zaufania – do osoby, co mi skrycie przetrząsała szuflady, czytywała listy, zastraszała, podarła książkę na strzępy, wyrzuciła zeszyt z wieloletnimi notatkami i cytatami z lektur. Podobnie jest przy Wigilii, przy wielkanocnym stole i na urodziny – życzy mi czegoś dla niej samej: bym był „lepszym synem”, „nie denerwował się tak na nią”, mówił o swoich intymnych sprawach (które ona następnie osądzi, napiętnuje i odrzuci). Przywykłem, co innego mogę zrobić…

  

„Wróciłem do stanu wcześniejszego. Znowu stałem się synem. Bolało mnie, że sprawiam rozczarowanie matce, nie potrafiłem jednak znaleźć słów, aby jej wyjaśnić, co się ze mną dzieje.

(…) Znowu stałem się tym dziwnym synem, któremu wciąż się w życiu nie udaje. Znowu stałem się dzieckiem swojej matki”

               [Karel van Loon, Ojciec i ojciec. Przeł. E. Jusewicz-Kalter].

  

Dostaję jednakże prezenty – chyba jeszcze nigdy tyle w ostatnich dziesięciu latach: wielka ciemna czekolada z orzechami, metalowe pudełko pełne pysznych ciastek (na wieczku Puchatek przytula Prosiaczka – nie miała tu raczej określonych skojarzeń), kupon Lotto (już po paru godzinach bez szansy na 8 milionów) i… 300 złotych na elektryczną maszynkę do golenia, bo że od kilkunastu lat nie mogę się tego nauczyć, wciąż na szyi widać (jestem nawet skłonny jeszcze dołożyć do tego interesu, byle ten koszmar mógł się wreszcie skończyć). Po obiedzie zaś wielki truskawkowy puchar…

Miłe to wszystko, tylko co to zmienia, jakie krzywdy między nami naprawia? Jak ukoić może głębię bólu, urazę i wściekłość?

  

„W dzieciństwie Rudy panicznie bał się porażki i wszystkich ludzi. Teraz dopiero – zbyt późno – uświadomił sobie, że lęk przed życiem zrobił z niego kalekę. Mógł dokonać niesamowitych rzeczy, może nawet zostać wielkim człowiekiem – a nie osiągnął nic. Jako dziecko modlił się, żeby mógł być bezpieczny, szczęśliwy, kochany. I teraz dopiero widział – za późno, niestety – że otrzymał w życiu to wszystko, o co się modlił. Zanim skończył dwadzieścia jeden lat, był bezpieczny, szczęśliwy i kochany. Ale wtedy przestało mu to wystarczać. A czym się odwdzięczył za otrzymane dary? Niczym. (…) Nie był zdolny do miłości, bo rządził nim lęk

             [David Adams Richards, Grzech miłosierdzia. Przeł. J. Kozak].

  

Archiwum
Tagi