~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Magris_Claudio

wtorek, 13 czerwca 2017
1622. Dezyderata...

„Zapominamy często, że można kochać taką harmonijną, zwykłą codzienność, czuć się szczęśliwym i spełnionym dzięki wciąż ponawianemu powtarzaniu zwykłych gestów, dzięki temu, co czyni zachwycającym upływ czasu: patrzeć, spacerować, pisać, czytać, siadać przy stole wraz z drogimi nam osobami, rozmawiać, spotykać się, przyjaźnić, kochać. Kto ma to wszystko, jest uprzywilejowany i musi wiedzieć, że nim jest, musi być świadom, że jego szczęście polega na owym swojskim i zwykłym, lecz wiecznie nowym upływie godzin każdego dnia”

[Claudio Magris, Podróż bez końca. Przeł. J. Ugniewska].

22:33, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 20 kwietnia 2014
1381. Souvenirs d’egotisme...

  

Wielkanoc od lat sprowadzała się jedynie do śniadania. W tym roku nawet tego nie – po raz pierwszy bez rodziców, sam, w Warszawie. Biała kiełbasa i piaskowa babka – jedyne koncesje na rzecz świąt (a i tak trzeba było przelewu-zachęty od mamy, by sobie móc pozwolić). Nurogęś spotkana w Łazienkach, na piersi papierowy żonkil w hołdzie bohaterom getta (jak przed rokiem, zamierzam nosić i po dziewiętnastym, co zresztą świetnie współgra z żółtymi spodniami, przykuwa wzrok przechodniów, którzy jednak chyba widzą gender, nie historię), ładnie sine niebo wieczorem ponad Królikarnią, gwałtowna ulewa w dnia środku na Placu Konstytucji. Zazdrość wobec niemal każdego gówniarza z aparatem – u wszystkich lepszy sprzęt, a tak bezmyślne ustawianie się, focenie. A ja coraz ofiarniej, dłużej, wcześniej – co z tego, jak ostrością, głębią nie mogę im dorównać. Bariera między mną a światem się powiększa; mało pisania tu, bo skupienie na sobie, a tam jałowo (Ania, strach i wściekłość), kręcenie się wciąż w kółko…

  

„Prawda nie mieści się in interiore homine, w dusznej autarchii życia wewnętrznego, lecz w zderzeniu z innymi, z rzeczami, barwami, zapachami, jedzeniem, czynnościami fizjologicznymi, potem, także z odciskami na dłoniach. (…) To, co pozostaje wyłącznie wewnętrzne, łatwo gorzknieje i ulega zepsuciu, staje się nałogiem i szaleństwem. Również namiętność pogrąża się w mule serca i przemienia w bezpłodne fantazjowanie, jeśli nie stanie się wspólnym światem, przygodą pośród rzeczy. Samotny świat wewnętrzny traci łatwo poczucie dobra i zła, podobnie jak w snach, w których można pozwolić sobie na wszystko i nie czuć się z tego powodu winnym. Świat wewnętrzny musi być przenicowany niczym stara marynarka, powiązany z rzeczywistością zewnętrzną”

                [Claudio Magris, Podróż bez końca. Przeł. J. Ugniewska].

  

niedziela, 13 stycznia 2013
1211. Il Castrato...

  

Wciąż przyciągają światy, co tylko dla mnie pozostają wirtualne. I nawet tam nie jestem w stanie wykonać choćby ruchu, odezwać słowem, by odpowiedzieć na niepodsuwające zresztą pomysłu na rozmowę próby innych. Lęk przed spotkaniem, przed nieuniknionym wyjawieniem, jaki jestem. Wszystkim chodzi o jedno – ze mną włącznie – lecz właśnie mnie nie będzie dane tego zaznać. Nie umiem, chciałbym, lecz nie mogę, znam tylko smak porażki. Upokorzenie, jakiego doświadcza mężczyzna, gdy nim nie jest; pogarda wobec siebie, historia, w którą nikt nie wierzy. Która napawa wstrętem. Nie daje wytłumaczyć. W kluczowych latach zdarzyło mi się coś, co chłopcom się nie zdarza; coś, co rzutuje, plami, formuje tor myślenia oraz ciało. Jest połączenie między penisem a językiem – nie umiesz się podniecić, to i nie będziesz mówił… Lepiej się skreślić, ukryć, wyrzec – odciąć od tego, co wyłącznie boli…

  

„Jeśli nie wierzysz w miłość, nie masz siły jej uprawiać. Od bardzo dawna nie mam już sił ani ochoty, nie sądzę, aby powodem był wiek (…), jeśli ktoś kocha, nic go nie powstrzyma, a jeśli nie, nic go nie obudzi. W tym tkwi moja wina, moja zdrada; kto nie kocha się i nie tęskni za tym, jest renegatem. Słusznie jest trzymać go pod kluczem. Nawet gdyby go wypuszczono, nie wiedziałby, co począć ze światem życiem kolorami światłem wieczorem, eunuch w haremie jest bezradny”

                       [Claudio Magris, Na oślep. Przeł. J. Ugniewska].

  

środa, 30 maja 2012
1120. Short History of Decay...

  

Znów to współ-granie organizmu z pogarszającą się pogodą: tępy ból głowy zaraz po przebudzeniu, jak gdyby leżenie na kamieniach, rozstroje żołądkowe, krew w toalecie, płacz, histerie – psychiki roze-drganie. Obezwładniająca niemoc w ciągu dnia, przysypianie nad stronicami i jadłowstręt. Ale najgorsze myśli – czarne, beznadziejne, pełne do-siebie-odrazy. Za co ten ersatz życia, ja dlaczego? Przez tyle lat nie przyszło mi do głowy, że winno być inaczej, że coś nie funkcjonuje – przyzwyczaiłem się do tego stopnia, że głupio teraz pytać…

  

„(…) dobrze się mam w tej zgniliźnie, człowiek jest autofagicznym i gnojowym insektem, znajduje przyjemność w pożeraniu samego siebie”

                       [Claudio Magris, Na oślep. Przeł. J. Ugniewska].

  

Archiwum
Tagi