~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: fotografie

środa, 23 maja 2018
1688. Philip Roth (1933-2018)...

piątek, 23 lutego 2018
1670. Z cyklu: Nabytki książkowe (VIII)...

22:06, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 30 grudnia 2017
1660. Z cyklu: Nabytki książkowe (VI) - Zakup roku...

Ze wszystkich zakupów w tym roku  a obfity był książkowo aż za nadto (chociaż nie może być za dużo książek, jedynie zbyt mało na nie półek)  ten był spełnieniem marzeń, bo też aż kilka lat zajęło polowanie na tom pierwszy w twardej oprawie, a bez niego wstrzymywałem się z nabyciem kolejnych. I oto w ciągu kilku tygodni się udało, są wszystkie, czekają na ukazanie się czwartego... 

19:46, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 03 grudnia 2017
1656. Z cyklu: Nabytki książkowe (V)...

21:07, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 17 października 2017
1645. Schloss Kamenz...

Tagi: fotografie
22:35, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
niedziela, 10 września 2017
1639. Z cyklu: Nabytki książkowe (II)...

21:27, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 19 sierpnia 2017
1635. Burg Tzschocha...

Tagi: fotografie
22:33, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
niedziela, 06 sierpnia 2017
1633. Wycieczka do Rogalina i Kórnika...

Tagi: fotografie
21:18, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
niedziela, 30 lipca 2017
1631. Le petit château à la française...

 

Gdy za daleko do Doliny Loary, to można do Gołuchowa…

Tagi: fotografie
23:32, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
piątek, 07 lipca 2017
1626. Pocztówki sentymentalne...

niedziela, 04 czerwca 2017
1621. Arboretum w Wojsławicach...

Tagi: fotografie
22:27, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
środa, 13 lipca 2016
1576. Wspomnienia z Pomorza (III) - Malbork...

Tagi: fotografie
20:10, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
poniedziałek, 04 lipca 2016
1574. Wspomnienia z Pomorza (I) - Gdańsk...

Tagi: fotografie
20:38, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
środa, 21 października 2015
1520. Virtuoso...

  

Tytuł poprzedniej notki był nie tylko odniesieniem do stylu koncertów młodego Chopina (finałowy etap konkursu), ale i zawoalowanym wskazaniem głównego faworyta. Brillant okazało się kluczowe – Seong-Jin Cho najdoskonalej połączył techniczną perfekcję z lekkością i radością gry. Dobór programu zaś – wykonanie już w drugim etapie sonaty, obowiązkowej (z zamianą tam ewentualnie na pełny cykl preludiów, które też zaprezentował) w trzecim – i zgranie z orkiestrą w koncercie, świadczą o samoświadomości, dojrzałości pianisty. Przeciętny słuchacz ma pewnie zrozumiałą skłonność do burz rodem z Etiudy Rewolucyjnej i charyzmy bardziej w graniu ciałem niż na klawiaturze, każdy też niemal z finalistów miał prawo się podobać, to jednak Koreańczyk bezsprzecznie był dla mnie najlepszy (a i jako człowiek ujmował mnie bez reszty). A jeśli dodać, że wszyscy czworo moi ulubieńcy znaleźli się wśród nagrodzonej szóstki, i to nawet w kolejności (nieprzypadkowej), z jaką ich w niedzielę wymieniałem, zaś już po finałach a przed ogłoszeniem wyników liczyłem się z nagrodą dla Charlesa Richarda-Hamelina, to moja trafność przewidywania i zgodność w ocenach z jury zdumiała mnie samego. Miałem więc nosa – czy raczej: uszy – i bodaj pierwszy raz bezsenną noc ze szczęścia…

  

      

  

Laureaci XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina:

  

I. nagroda i złoty medal – Seong-Jin Cho (Korea Południowa)

+ nagroda za najlepsze wykonanie poloneza

II. nagroda i srebrny medal – Charles Richard-Hamelin (Kanada)

+ nagroda za najlepsze wykonanie sonaty

III. nagroda i brązowy medal – Kate Liu (Stany Zjednoczone)

+ nagroda za najlepsze wykonanie mazurków

IV. nagroda – Eric Lu (Stany Zjednoczone)

V. nagroda – Yike (Tony) Yang (Kanada)

VI. nagroda – Dmitrij Szyszkin (Rosja)

Wyróżnienia:

– Aljosza Jurinić (Chorwacja)

– Aimi Kobayashi (Japonia)

– Szymon Nehring (Polska)

– Georgijs Osokins (Łotwa)

  

Internet rozbudził niebywałe zainteresowanie konkursem i dobrą wokół niego atmosferę. Oby nie była to chwilowa moda, bo najważniejsze przecież ostatecznie, żeby wygrywał Chopin…

  

                    

  

      

  

12:55, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
środa, 07 października 2015
1517. Pergola...

  

      

  

      

  

      

  

piątek, 25 września 2015
1514. Gröditzberg...

  

      

  

      

  

                  

  

      

  

                  

  

      

  

                  

  

      

  

                  

  

      

  

      

  

Tagi: fotografie
23:01, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
czwartek, 20 sierpnia 2015
1504. Die Ruine der Bolkoburg...

  

      

  

                  

  

      

  

                  

  

      

  

                  

  

      

  

Tagi: fotografie
23:16, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
środa, 29 lipca 2015
1498. Gift from the Past...

   

Nie stać mnie było na książkę „Pałac. Biografia intymna” Beaty Chomątowskiej, zatem postanowiłem, że ją wygram. W konkursie fotograficznym, organizowanym przez Inicjatywę Osiedle Przyjaźń (na marginesie 60-tych urodzin Pałacu Kultury i Nauki), jedno z moich zdjęć (jak zwykle: nie to, którego szanse sam stawiałem najwyżej) znalazło się wśród trzech finalnie nagrodzonych.

To była jedna z pierwszych całościowych wypraw dokumentacyjnych po zamieszkaniu w stolicy, jeszcze w 2011 roku – ze skromnym aparatem, bez dzisiejszej maniery w kadrowaniu i dobieraniu pogody/światła. Pstrykało się wszystko, jak leci (por. 1028) – była świeżość spojrzenia, autentyzm i emocje. Warszawa przyjaźnie odkrywała przede mną swoje zakamarki, miało się nadzieję na przygodę, mieszkało się nareszcie samodzielnie. Żyło. A teraz jeszcze jeden profit, z czasów, co chyba bezpowrotnie już skończone…

  

22:24, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 23 maja 2015
1481. Okruchy miasta...

  

Chodziłem po Krakowie z dwoma aparatami, w tym pierwszy raz z lustrzanką – odstąpioną mi przez ojca poprzednią jego zabawką. Brak wprawy i umiejętności, wnętrza, których nie umiem, na zewnątrz zbytnio jaskrawe słońca, poszarzające wszystko chmury. Tłumy chodzące, stojące samochody i wykopki. Oprowadzanie według programu miast dowolnego się szwendania, utykanie przełamujące ostry ból, wysłuchiwanie wzajemnych docinek towarzyszy. W efekcie niewiele prawdziwej zdjęciowej satysfakcji. Przeglądam setki kadrów, bo wszakże z miejsca, gdzie te na każdym kroku, ale nie będę z nich zbyt wielu miał pamiątek. Najlepsze zrobiłem rodzicom – mnie, tradycyjnie, na żadnym się nie znajdzie…

       

                        „Tak zwane widoki ziemi. Ale mało ich.

                        Wyruszyłeś i nie jesteś nasycony”

                                                            Czesław Miłosz.

  

                    

  

      

  

                    

  

      

  

                    

  

      

  

                    

  

poniedziałek, 18 maja 2015
1480. Bonnes promenades...

  

Wróciliśmy już, ochłonęliśmy. Dość intensywne dni, dużo chodzenia – z moją na pół skręconą (?) w poprzedni poniedziałek nogą. We wtorek około 15.00 zadomawiamy się na Librowszczyźnie – będziemy mieszkać przy ikonicznym dla klasycyzującego modernizmu Banku PKO projektu A. Szyszko-Bohusza. Pogodnym popołudniem obiad na Rynku, spacer Grodzką na Wawel i opustoszałe już krużganki zamku, portale na Kanoniczej, dziedziniec Collegium Iuridicum. W środę najwięcej – Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach, ulica Floriańska i Barbakan, Pomnik Grunwaldzki, kościoły św. Floriana i pijarów, plac Szczepański i Pałac Sztuki, dziedzińce Collegium Nowodworskiego i Collegium Maius, małe zboczenie do manufaktury kapucynów po jakieś ziółka, obiad na Rynku, u franciszkanów „Bóg Ojciec – Stań się!” Wyspiańskiego, dalej Plantami pod Wawel i wzdłuż Wisły, Skałka, kościół Bożego Ciała i Kazimierz, gdzie synagogi Wysoka, Stara, Remuh oraz Tempel, szarlotka na ciepło z gałką lodów na Szerokiej (przygrywa nam na żywo jakiś kwartet) i zaciemnione wnętrze u dominikanów. Czwartek ulewny, zimny, zatem skromniej – kościół św. Barbary i Bazylika Mariacka z otwarciem ołtarza Wita Stwosza (prawdziwy zalew wycieczkowych grup, ale spędzamy tam godzinę, więc w końcu się przerzedza), pizza w lokalu „Trzy Papryczki” (tym razem nie w ogródku, jak przed pięcioma laty, gdym pierwszy raz w Krakowie – por. 762), galerie Sztuki Dawnej Polski i Sztuki Cerkiewnej Dawnej Rzeczypospolitej w pałacu Erazma Ciołka, wnętrze świętych Piotra i Pawła. Wieczorem rodzice zaglądają do Galerii Krakowskiej – wrażenie robią niespotykane we Wrocławiu marki; ja odpoczywam w domu. W piątek od rana Wawel – wnętrze Katedry, komnaty reprezentacyjne królów i „Dama z gronostajem” Leonarda; następnie szybki obiad w barze na Grodzkiej, świątynia bernardynów, kościoły św. Katarzyny, św. Anny, deser u Wedla i Teatr Słowackiego. W sobotę pakowanie, wczesny posiłek w „Awangardzie” w dawnym Kasynie Oficerskim – i na pociąg. Po 18.00 jesteśmy już w domu – ja z reminiscencjami (kiedyś, z kimś), a oni pełni nowych wrażeń. Bo podobało się – choć kuśtykałem z tyłu, to przecież przewodziłem; udało się zaliczyć wszystkie żelazne punkty (13 kościołów, 5 wystaw w 3 muzeach), a jeszcze zostało dość powodów, by tam wrócić…

  

      

  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum
Tagi