~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~

Wpisy z tagiem: Larkin_Philip

niedziela, 14 stycznia 2018
1664. A Little Life...

„Czuła się, jakby jeden z jej zmysłów obumarł bez jej wiedzy czy zgody, jakby została umniejszona. Świat, która zwykła tak wychwalać, sycić się nim, wikłać się weń, odsunął się i nie czuła się już jego częścią. Odtąd jeśli potrzebowała pocieszenia, musiała pocieszyć się sama; jeśli miała być szczęśliwa, szczęście musiało zapłonąć za sprawą jej własnej natury. Krótko mówiąc, ludzie zdawali się nie oddziaływać na nią, nie mogli jej w niczym pomóc, a zatem jeśli miała żyć dalej, musiała czerpać siły po temu wyłącznie z samej siebie.

Może nie było w tym nic przerażającego. Ale nie chciała na to przystać. Była to jedyna rzecz, której nie mogła pokonać samym przystaniem na nią, jako że nie był to ani kaprys, ani nowy element samowiedzy, który pasowałby do jej próżności, lecz prawda, prawda w sensie, który wydawał się jej straszliwy, jak werdykt lekarza. Życie nie będzie już tak przyjemne jak dawniej. Będzie ciaśniejsze, mniej różnorodne, bardziej przewidywalne. Nie czekają jej niespodzianki. Nikomu już nie zaufa. Nikogo nie pokocha. A kiedy przyjdzie na nią czas, umrze, nie tylko nie zrobiwszy, podobnie jak większość ludzi, niczego wartościowego, ale też nie zrobiwszy niczego, co chciała zrobić”

[Philip Larkin, Zimowe królestwo. Przeł. J. Dehnel].

22:46, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
Archiwum
Tagi